Im więcej mija czasu, tym bardziej emocje opadają i trzeba podkreślić, że ostatnie napięcia w stosunkach polsko-ukraińskich dotyczą tylko niewielkiego wycinka wspólnych spraw – mówił w rozmowie z dziennikarzem TVN24 Marcinem Wroną prezydent Andrzej Duda.
Prezydent Andrzej Duda
– Zrobiło mi się przykro – tak odpowiedział prezydent Andrzej Duda na pytanie o swoją reakcje na słowa Wołodymyra Zełenskiego, który zarzucił „przyjaciołom z Europy” zabawę solidarnością i robienie thrillera” ze sprawy eksportu zbóż.
Choć prezydent Ukrainy nie wymienił nazwy żadnego państwa, jednak aluzja, że słowa te dotyczą Polski, była czytelna.
Duda dodał jednak, że im więcej mija czasu, tym bardziej emocje opadają i trzeba podkreślić, że ostatnie napięcia w stosunkach polsko-ukraińskich dotyczą tylko „niewielkiego wycinka” wspólnych spraw.
Duda zapewnił, że Wołodymyra Zełenskiego i jego łączy przyjaźń, a spór, który toczy się między Polską a Ukrainą jest sporem w istocie prawnym i należy go jak najszybciej rozwiązać.
Prezydent: Nie mówiłem o topielcu
Prezydent pytany był także o oburzenie, jakie wywołała na Ukrainie jego wypowiedź, w której porównał Ukrainę do topielca, który chwyta się ręki ratującego, mogąc mu wyrządzić krzywdę. Ukraina mówi o „niepoprawność porównania”.
Prezydent tłumaczy, że to niewłaściwe tłumaczenie spowodowało tę krytykę. On, jak tłumaczył, mówił o tonącym, który chwyta się brzytwy, a nie o topielcu, który chce zrobić krzywdę ratującemu.
– To jest zasadnicza semantyczna różnica – mówił Duda.
Duda tłumaczy Morawieckiego
Prezydent uważa, że media niewłaściwie interpretują wczorajszą wypowiedź premiera Morawieckiego, który powiedział, że Polska już nie przekazuje Ukrainie uzbrojenia, tylko sama zaopatruje się w najnowocześniejszą broń.
Prezydent zrozumiał, że premierowi chodziło o to, iż Polska właśnie tej nowoczesnej broni Ukrainie nie przekaże, i tak tłumaczy wypowiedź Morawieckiego, którą dziś cytują największe agencje na świecie.
„Tylko świnie siedzą w kinie”? Duda: Prawo cytatu
Obszerna część rozmowy dotyczyła filmu Agnieszki Holland „Zielona granica, który, mimo że jeszcze nie miał premiery kinowej, już został negatywnie zrecenzowany przez prawa stronę sceny politycznej.
Zrobił to także prezydent, który oglądał trailer i zapoznał się z opiniami innych, ale filmu oglądać nie zamierza. Nie dziwi się oburzeniu funkcjonariuszy Straży Granicznej, którzy w oświadczeniu nazywają film „propagandowym produktem”, który „przedstawia państwo polskie, jako niehumanitarną dyktaturę, a polskich Żołnierzy i Funkcjonariuszy, jako bezduszne psy łańcuchowe opresyjnego reżimu”.
Funkcjonariusze kończą swoje oświadczenie sloganem z czasów niemieckiej okupacji: „Tylko świnie siedzą w kinie”.
Ten sam slogan powtórzył Andrzej Duda, wypowiadając się dla TVP Info. Powiedział, że jest mu przykro, ze taki film w ogóle powstaje i nie dziwi się, że ludzie, którzy narażają swoje życie strzegąc polskich granic, używają takich słów.
Na zarzut, że jest prezydentem wszystkich Polaków, a miliony z nich jego słowa uraziły, Andrzej Duda stwierdził, że jak każdy obywatel ma prawo do wolności wypowiedzi i do stosowania prawa cytatu.
Afera wizowa. Andrzej Duda: Dowiedziałem się od szefa jednej z polskich służb
Na pytanie, kiedy dowiedział się o aferze wizowej, Andrzej Duda zapewnił, że „nie stało się to przed kilkoma tygodniami”,
Poinformować miał go o tym szef jednej z polskich służb specjalnych. Mogło to być wiosną tego roku.