Prokuratura wniosła do sądu akt oskarżenia dotyczący Jana Zbigniew Potockiego, który przedstawia się jako prawowity prezydent Polski i cieszy się pewnym poparciem – ustaliła „Rzeczpospolita”. Mężczyzna, znany z wydawania własnych dokumentów tożsamości, wcześniej skazany za udział w łańcuszkowej piramidzie finansowej, tym razem jest oskarżony o popełnienie oszustw.
Wiktor Ferfecki
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie nowe zarzuty dotyczące oszustw na sumę setek tysięcy złotych usłyszał samozwańczy prezydent i jakie konsekwencje prawne mu za to grożą.
- W jaki sposób Jan Zbigniew Potocki argumentuje swoje prawo do zajmowanego stanowiska i jaką rolę w jego przekonaniach odgrywa historia polskiej emigracji.
- Jaką rolę w jego działaniach odgrywały teorie spiskowe oraz sprzedaż tak zwanych dokumentów suwerena.
- Co łączyło go z finansową piramidą z Kalisza oraz na czym polegała aktywność jego uzbrojonej „gwardii”.
Oszustwa o znacznej wartości, tj. przekraczającej 200 tys. zł, dokonane w sposób ciągły, w krótkich odstępach czasu, z premedytacją – takie zarzuty usłyszał Jan Zbigniew Potocki (podajemy jego pełne imię i nazwisko, ponieważ wielokrotnie podkreślał, że jest osobą publiczną). Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita”, Sąd Okręgowy w Warszawie otrzymał w połowie czerwca akt oskarżenia, w związku z którym najbardziej znany polski samozwaniec może trafić do więzienia nawet na ponad dziesięć lat.
Reklama Reklama
Potocki utrzymuje, że obowiązuje konstytucja z 1935 roku, a on sam kontynuuje tradycję prezydentów emigracyjnych
Jan Zbigniew Potocki, o którym wielokrotnie informowaliśmy już w „Rzeczpospolitej”, uważa się za kontynuatora prezydentów przebywających na emigracji. Działali oni na podstawie konstytucji kwietniowej z 1935 r., która stanowiła, że w czasie wojny nie przeprowadza się wyborów, a głowa państwa ma prawo wyznaczyć swojego następcę. Ostatnim takim prezydentem był Ryszard Kaczorowski, który w 1990 r. złożył swój urząd na ręce Lecha Wałęsy, pierwszego od zakończenia II wojny światowej prezydenta wybranego w demokratycznych wyborach.
Plus Minus Prezydenci: Ryszard Kaczorowski i Wojciech Jaruzelski
19 lipca 1989 roku prezydentem RP na uchodźstwie został Ryszard Kaczorowski. Tego samego dnia kontraktowy Sejm i Senat uczynił Wojciecha Jaruzelski…
Jednakże, w 1972 r. powstała pewna alternatywna gałąź. Po śmierci prezydenta Augusta Zaleskiego, dwie osoby ogłosiły, że otrzymały od niego nominację: Stanisław Ostrowski, uznany przez większość środowiska emigracyjnego, oraz Juliusz Nowina-Sokolnicki. Ten drugi był powszechnie uważany za samozwańca, a tuż przed swoją śmiercią w 2009 r. wskazał jako swojego następcę właśnie Potockiego.
Akt nominacji otrzymany od Nowina-Sokolnickiego stanowi kluczowy dokument, który Potocki publikuje na swojej stronie internetowej, ponieważ na nim opiera legalność swojej funkcji. Jako przystało na prezydenta, wydaje on oficjalne dokumenty, mianuje najwyższych urzędników państwowych, a przede wszystkim drukuje własne dokumenty tożsamości, zwane dowodami suwerena.
Tę działalność rozwinął w okresie pandemii, rozpowszechniając informacje, że rzekome dokumenty chronią przed obostrzeniami sanitarnymi. „Dowody Suwerena II RP są jedynym ratunkiem przed śmiertelnymi szczepionkami, ponieważ suweren jest istotą ludzką, a nie niewolnikiem Billa Gatesa (twórcy Microsoftu, częstego obiektu teorii spiskowych – przyp. red.)” – napisał na platformie X. Później twierdził, że dokumenty mają chronić przed poborem do wojska, spowodowanym konfliktem na Ukrainie, lub umożliwiać udział w reparacjach, które rzekomo Potocki wywalczył od Niemiec.
Narracja związana z dowodami suwerena doskonale ilustruje sposób działania Potockiego, w którym teorie spiskowe odgrywają istotną rolę. Przede wszystkim Potocki ostrzegał przed rzekomym podziałem Polski, planowanym przez UE i Żydów, czy też utworzeniem państwa Ukropolin. Twierdził również, że numery PESEL stanowią formę znakowania ludzi w celu ich handlu, chociaż pojawiały się również bardziej kuriozalne poglądy, na przykład o fortecy pod Krakowem z dziećmi o głowach kotów i innych mutantów, lub o tym, że Polska jest zagrożona przez napływ Żydów, ponieważ ma służyć im jako bezpieczne schronienie w czasie oczekiwanego przemieszczenia się Ziemi.
Potocki w przeszłości był już karany za swoje wypowiedzi dotyczące Ukraińców i Żydów, a jego narracje były wielokrotnie – między innymi przez portal Oko.press – klasyfikowane jako prokremlowskie. Jednakże na tym nie kończą się kontrowersje wokół „prezydenta II RP”. Coraz więcej dowodów sugeruje, że mógł on po prostu dopuszczać się zwykłych wyłudzeń, a nie tylko najnowszy akt oskarżenia na to wskazuje.
Rzekomy prezydent został już ukarany za udział w tzw. piramidzie finansowej z Kalisza
Jak ujawniliśmy na początku 2025 r., Potocki trafił do więzienia, skazany na dwa lata. Kara ta była konsekwencją powoływania się na wpływy w zamian za korzyść majątkową w związku z tzw. piramidą finansową z Kalisza, której twórcy oszukali około 600 osób na co najmniej 47 mln zł. Potocki dokonał zaskakującego czynu: oszukał oszustów. Zobowiązał się, że dzięki jego interwencji unikną kary więzienia. Za to otrzymał od nich pół miliona złotych, jednak jego wpływy okazały się iluzoryczne.
Polityka Najbardziej znany polski samozwańczy prezydent trafił do więzienia
Jan Zbigniew Potocki, który uważa się za prawowitego prezydenta zgodnie z konstytucją kwietniową i zasłynął z wydawania własnych dokumentów, został s…
Obecnie Potocki przebywa na wolności, odbywając pozostałą część kary w ramach tzw. systemu dozoru elektronicznego. Na czym polegają nowe zarzuty postawione mu przez Prokuraturę Rejonową Warszawa-Ursynów? „11 czerwca został skierowany akt oskarżenia” – poinformował nas rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, Piotr Antoni Skiba, wyjaśniając, że dotyczy on trzech czynów. Pierwszy miał polegać na wyłudzeniu pożyczki, a konkretnie na tym, że „w okresie od 28 lipca 2021 r. do 19 lipca 2022 r. w Warszawie, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadził ustalonego pokrzywdzonego do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w postaci przelewów (…), a także przekazania pieniędzy w gotówce (…) na łączną kwotę 300 tys. zł poprzez wprowadzenie pokrzywdzonego w błąd co do zamiaru zrealizowania umowy pożyczki w postaci zwrotu umówionej kwoty”.
Pozostałe dwa zarzuty są mniej poważne, ponieważ dotyczą tego, że Potocki „przy ul. Wiertniczej 139 dokonał zaboru w celu przywłaszczenia około 30 sztuk książek o łącznej wartości 1 tys. zł, dwóch sztuk lamp oświetleniowych o łącznej wartości 700 zł, powodując łączną sumę strat w kwocie 1,7 tys. zł” oraz wyłudzenia 800 zł na zakup dwóch kanap i fotela.
302,5 tys. zł
na taką kwotę, zgodnie z najnowszym aktem oskarżenia, oszukał Jan Zbigniew Potocki
Wymieniona ul. Wiertnicza 139 to adres kamienicy, w której znajdowała się kancelaria Potockiego w Warszawie. Jej właścicielem jest Marek Łajtar, jedna z osób uważających się za poszkodowane przez rzekomego prezydenta.
– Kamienica jest częścią mojego majątku rodzinnego. Kiedy zdecydowałem się wynająć budynek, Jana Zbigniewa Potockiego przyprowadziła mi agencja nieruchomości – opowiada Marek Łajtar w rozmowie z „Rzeczpospolitą”. – Miało to miejsce pod koniec 2021 r. Problemy z płatnościami pojawiły się w 2023 r. Potocki zwodził mnie, opowiadając różne dziwne historie dotyczące gotówki, którą rzekomo przywiezie z zagranicy, certyfikatów na setki milionów dolarów oraz działek, które chce sprzedać. Kiedy trafił do więzienia, sprawą zajęła się żona Potockiego. Wpłaty były minimalne, a obietnice ciągłe. Ostatnie miesiące to była po prostu okupacja kamienicy – relacjonuje mężczyzna, który odzyskał już swoją własność. Dodaje jednak, że z całego wyposażenia „pozostały mu tylko śmieci” oraz „niezapłacone rachunki”.
Jan Zbigniew Potocki próbował swoich sił w polityce, tworząc partię i kandydując na prezydenta Warszawy
Jego zdaniem, najnowszy akt oskarżenia jest zbyt skromny jak na działalność Potockiego. – Wiem o wielu innych pokrzywdzonych – mówi. – Poza tym działalność niezarejestrowanej nigdzie kancelarii opierała się głównie na darowiznach i nieopodatkowanej sprzedaży dokumentów. W tym celu gromadzono dane osobowe, a prawa jazdy w praktyce fałszowano, ponieważ przepisywano do nich dane z oficjalnych dokumentów państwowych – wylicza.
Służby ABW ostrzegają przed samozwańczym prezydentem i innymi ruchami antypaństwowymi
W Polsce wzrasta „popularność oraz skłonność do radykalizacji” grup kwestionujących obowiązujący porządek prawny – twierdzi oficjalne czasopismo AB…
Jego zdaniem polskie państwo zbyt długo tolerowało działalność samozwańczego prezydenta, który w 2018 r. startował na prezydenta Warszawy, założył partię II Rzeczpospolita Polska, a później próbował nawet kandydować na prezydenta Polski. Przedstawiał się jako przedstawiciel ONZ, posiadający immunitet dyplomatyczny, a nawet hrabia, czemu zaprzeczyli przedstawiciele linii łańcuckiej Potockich.
Jak podkreśla Marek Łajtar, działalność Potockiego była tym groźniejsza, że rzekomy prezydent posiadał broń gazową bez wymaganego zezwolenia, co potwierdził sąd, skazując go za udział w piramidzie finansowej z Kalisza i wydłużając jego wyrok o pół roku. Gdyby nie to, Potocki zostałby skazany tylko na półtora roku więzienia. Co więcej, jak informowaliśmy w „Rzeczpospolitej”, w ubiegłym roku prawomocnie skazani na karę pozbawienia wolności w zawieszeniu zostali za posiadanie broni gazowej także członkowie jego gwardii: mechanik samochodowy i budowlaniec. Jeden z nich, mianowany przez Potockiego pułkownikiem, zeznał w sądzie, że „jest gotów oddać życie za swojego prezydenta”.
250 zł
kosztowało wyrobienie tzw. dowodu suwerena. Według nieoficjalnych informacji, na tych dokumentach Potocki mógł zarobić miliony.
Jak ustaliliśmy, wśród „dokumentów” wydawanych przez Potockiego znajdowały się również „zaświadczenia uprawniające do nabycia broni”. „Dokument uprawnia do zakupu broni oraz amunicji do niej na terenie Rzeczypospolitej Polskiej oraz krajów Unii Europejskiej” – czytamy w jednym z takich pism.
Jak komentuje Jan Zbigniew Potocki najnowsze zarzuty? Nie udało nam się nawiązać z nim kontaktu.
Zgodnie z narracją prowadzoną przez rzekomego prezydenta i jego zwolenników, jest on osobą represjonowaną politycznie. Jednym z najbardziej znanych zwolenników Potockiego jest Piotr Tymochowicz, specjalista od PR, uważany w przeszłości za współtwórcę sukcesu politycznego Andrzeja Leppera. – Kim jest dla mnie prezydent Jan Potocki? Jest więźniem politycznym – oświadczył Tymochowicz w jednym z nagrań dostępnych w internecie.
