Śmierć Izabeli z Pszczyny. Śmiertelne błędy pracowników szpitala

Antyaborcyjny wyrok TK nie miał związku z zaniedbaniami lekarzy, którzy nie udzielili pomocy ciężarnej Izabeli z Pszczyny – ocenia prokuratura.
Śmierć Izabeli z Pszczyny. Śmiertelne błędy pracowników szpitala - INFBusiness

Foto: Adobe Stock

Po ponad dwóch latach od śmierci 30-letniej pani Izabeli z Pszczyny Prokuratura Regionalna w Katowicach zakończyła śledztwo w tej sprawie. Trzech lekarzy, w tym ordynator oddziału położniczo-ginekologicznego powiatowego Szpitala Joannitas w Pszczynie, którzy zajmowali się ciężarną kobietą, odpowie za nieumyślne spowodowanie jej śmierci, narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz nieudzielenie jej pomocy (art. 162 i 165 kodeksu karnego).

Zdaniem prokuratury lekarze opiekujący się pacjentką postępowali niezgodnie ze sztuką lekarską w zakresie diagnostyki i terapii, czego skutkiem było obumarcie płodu i w konsekwencji śmierć pokrzywdzonej.

– Grozi za to od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia – mówi prok. Ireneusz Kunert, szef wydziału do spraw błędów w katowickiej prokuraturze.

Opinia biegłych i NFZ

Lekarze Andrzej P., Krzysztof P. i Michał M. nie przyznają się do winy, w składanych wyjaśnieniach utrzymują, że zrobili wszystko zgodnie z procedurami i wiedzą medyczną.

Przeczy temu m.in. kilkusetstronicowa opinia zespołu biegłych Instytutu Ekspertyz Medycznych w Łodzi, a także przeprowadzone kontrole: Narodowego Funduszu Zdrowia w szpitalu (z karą 650 tys. zł) oraz rzecznika praw pacjenta, który uznał, że doszło do naruszenia praw pacjenta. W marcu tego roku dwóch lekarzy usłyszało również zarzuty od rzecznika odpowiedzialności zawodowej – naruszenia art. 4 o zawodzie lekarza i art. 8 kodeksu etyki lekarskiej.

Prokuratura umorzyła sprawę dotyczącą opieki położnych szpitala, nie dopatrując się nieprawidłowości w ich postępowaniu. „Zachowanie pielęgniarek sprawujących opiekę położniczą nie spowodowało bezpośredniego niebezpieczeństwa utraty życia ciężarnej i płodu, a czynności medyczne podjęte przez ten personel były prawidłowe (…)” – wynika z uzasadnienia umorzenia.

Wyrok TK ws. aborcji i protesty

Pani Izabela była w piątym miesiącu ciąży, do szpitala przyjechała 21 września 2021 r., bo odeszły jej wody płodowe. Lekarze nie podejmowali działań, choć w nocy jej stan się pogarszał – badania wykazały, że kobieta ma infekcję, która potem zmieniła się w sepsę. Lekarze, mimo infekcji organizmu matki, czekali na obumarcie płodu i dopiero gdy to nastąpiło, nazajutrz wykonali cesarskie cięcie. Kilkadziesiąt minut później u kobiety doszło do zatrzymania krążenia i śmierci.

Rodzina (m.in. na podstawie wymienianych z Izabelą SMS-ów) wskazywała na bezczynność lekarzy związaną z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, który zaostrzył prawo – obecnie aborcji nie można już dokonać w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Wciąż jednak utrzymany jest przepis dopuszczający aborcję, by ratować życie matki – tego Trybunał nie zmienił.

Według prokuratury wyrok Trybunału nie miał żadnego wpływu na postępowanie lekarzy. Co ważne, oni sami w składanych wyjaśnieniach nie podnosili go w swojej obronie, nie robili tego również ich obrońcy.

Śmierć kobiety wywołała w kraju falę protestów przeciwko bardziej restrykcyjnemu prawu aborcyjnemu pod hasłem „Ani jednej więcej”. Jednoznacznie wiązano ją z wyrokiem TK.

Mec. Jolanta Budzowska, pełnomocniczka rodziny zmarłej pacjentki, odpowiada „Rzeczpospolitej”: – O informacjach uzyskanych w toku śledztwa nie mogę się wypowiadać, zatem nie skomentuję informacji o ustaleniach prokuratury. Zdaniem męża pani Izabeli jej SMS-y, a także wyjaśnienia, jakich jeden z lekarzy udzielił jej szwagierce, jednoznacznie przemawiają za tym, że zaostrzone prawo aborcyjne miało wpływ na proces decyzyjny lekarzy, niezależnie od tego, że ich działania obiektywnie nie były zgodne z aktualną wiedzą medyczną i to stało się podstawą stawianych im zarzutów – wskazuje mec. Budzowska. I dodaje: – Kwestia roszczeń finansowych jest zamknięta: mąż pani Izabeli i jej córka zawarli ugodę z ubezpieczycielem szpitala, która jest objęta klauzulą poufności.

Zapytaliśmy pszczyński szpital, czy podtrzymuje decyzję o przywróceniu lekarzy do pracy oraz stanowisko, że nie doszło do zaniedbań w placówce. Barbara Zejma-Oracz, rzeczniczka, nie odpowiedziała nam wczoraj na te pytania. Rok wcześniej szpital zapewniał, że „decyzje lekarskie zostały podjęte z uwzględnieniem obowiązujących w Polsce przepisów prawa oraz standardów postępowania, w związku z czym lekarze których kontrakty były zawieszone wrócili do swoich obowiązków. Ewentualne decyzje personalne szpital będzie mógł podjąć po zakończeniu postępowania przez odpowiednie organy”.

Источник

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *