W środę prezydent USA Donald Trump jest gotowy ogłosić wzajemne cła na wszystkie kraje na świecie, działając pod hasłem „cokolwiek nas oskarżają, my oskarżymy ich”. Ten „dzień wyzwolenia Ameryki” może potencjalnie zakłócić globalne ramy gospodarcze, ostrzegają eksperci. Co najważniejsze, szczegóły decyzji Trumpa pozostają nieznane. Niedawno „Washington Post” poinformował, że Trump zamierza nałożyć jednolite 20-procentowe cło na wszystkie kraje.
/ ANDREW HARNIK / AFP
Prezydent USA Donald Trump ujawni w środę „wzajemne taryfy”, co będzie szczytem jego programu handlowego. Chociaż ostateczne szczegóły nowych taryf pozostają niepewne do ostatniej chwili, mogą one zakłócić istniejące globalne ramy handlowe i wpłynąć na ceny.
Historyczny moment: „Dzień wyzwolenia Ameryki”
Trump konsekwentnie podkreślał historyczne znaczenie 2 kwietnia, dnia wyznaczonego na „wzajemne cła”, nazywając go „Dniem Wyzwolenia Ameryki” lub „odrodzeniem” narodu. Jednak zaledwie kilka godzin przed ogłoszeniem prezydenta na wydarzeniu w Rose Garden szczegóły ceł pozostają niejasne.
Reklama
Trump konsekwentnie utrzymywał, że naczelna zasada nowych taryf jest prosta: „cokolwiek nam zapłacą, my im zapłacimy”. Jednak w ostatnich tygodniach Trump, członkowie jego administracji i anonimowi urzędnicy przedstawili mediom różne i sprzeczne wersje wydarzeń, wywołując niepokój na rynkach i częste wahania nastrojów na Wall Street.
Sekretarz ds. handlu Howard Lutnick początkowo stwierdził, że każdy kraj otrzyma odrębną stawkę celną opartą na średnim poziomie taryfowym. Niemniej jednak Trump wskazał, że pozataryfowe bariery w handlu, takie jak podatek VAT Unii Europejskiej, również będą brane pod uwagę przy ustalaniu stawek. Minister finansów Scott Bessent zasugerował później, że nowe taryfy będą skierowane do „brudnej piętnastki”, krajów o największych nadwyżkach handlowych ze Stanami Zjednoczonymi.
Czy na towary ze wszystkich krajów zostanie nałożone cło w wysokości 20%?
Niedawno Washington Post poinformował, że Trump planuje wprowadzić jednolite cło w wysokości 20 procent we wszystkich krajach , co było obietnicą złożoną pierwotnie podczas kampanii wyborczej. Sekretarz stanu Marco Rubio dodał, że nowe cła mają na celu stworzenie nowych podstaw do negocjowania umów dwustronnych z partnerami. Niedawno delegacje handlowe z wielu krajów, w tym z UE, odwiedziły Waszyngton, ale ich członkowie generalnie wyjechali bez jasnego zrozumienia, czego się spodziewać.
Według Trumpa wprowadzenie taryf ma na celu „odzyskanie tego, co zostało zabrane Ameryce” z powodu „eksploatacji” przez partnerów handlowych. Ma również wstrzyknąć biliony dolarów do budżetu, zmniejszyć dług narodowy i zmusić zagraniczne firmy do przeniesienia produkcji do USA , tym samym reindustrializując kraj, chociaż te dwa cele są z natury sprzeczne.
Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt oświadczyła we wtorek, że Trump odpowiada na „dziesiątki lat nieuczciwych praktyk handlowych, które wymusiły na Ameryce i amerykańskich pracownikach, zniszczyły klasę średnią i zdewastowały serce kraju”.
Media: W Białym Domu może wybuchnąć chaos w sprawie taryf
Mimo to Politico poinformowało w niedzielę, że ostateczna forma proponowanych taryf nie została jeszcze ustalona, a w Białym Domu panuje zamieszanie w tej sprawie. „Nikt nie wie, co do cholery się dzieje” – zacytowano jednego z bliskich doradców Trumpa. „Co zostanie uwzględnione w taryfach? Kto będzie opodatkowany i według jakich stawek? Nadal nie ma odpowiedzi na bardzo podstawowe pytania” – dodał.
Niezależnie od tego, jak nowe taryfy zostaną skonstruowane, oczekuje się, że zakłócą gospodarkę i międzynarodowy system handlowy. Mogą również stanowić ostateczny cios dla Światowej Organizacji Handlu (WTO) i wywołać wojnę handlową na pełną skalę.
Ekspert: Nowe taryfy „podważają logikę”
Jak przekazał Polskiej Agencji Prasowej profesor Kenneth Reinert, ekspert ds. handlu międzynarodowego z Uniwersytetu George’a Masona w Wirginii, nowe cła będą stanowić zaprzeczenie logiki.
„Wzajemność zawsze była centralnym punktem WTO i jej poprzednika, GATT, ale to był inny rodzaj wzajemności, gdzie ustępstwa z jednej strony pociągały za sobą ustępstwa z drugiej. Trump jednak dąży do podniesienia taryf do najwyższych poziomów narzuconych przez inne narody, zamiast angażować się w dyskusje o wzajemnych redukcjach” – wyjaśnił ekspert. Zauważył, że ta koncepcja od dawna jest ulubioną ideą głównego doradcy handlowego Trumpa, Petera Navarro.
Według Reinerta taka polityka byłaby krótkowzroczna, ponieważ naruszałaby przepisy WTO — system ustanowiony przez Amerykę, który działa na jej korzyść — a także przekazywałaby światu, że USA działają w złej wierze. Ekspert ocenił, że nawet 10-procentowy wzrost taryf byłby znaczący, w rzeczywistości byłby podatkiem nałożonym na Amerykanów.
„On (Trump) uważa, że pobiera opłaty od krajów zagranicznych, ale w rzeczywistości pobiera dochody od podatników z USA . Zakłada, że pomoże to zrównoważyć ogólny deficyt handlowy, ale tak się nie stanie, ponieważ ogólny deficyt handlowy jest określany przez