Orlen pod lupą NIK. Kontrole obejmą „awarie” dystrybutorów i ceny paliw

Prezes Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś zapowiedział w rozmowie z „DGP”, że inspektorzy sprawdzą, czy w świetle ostatnich „awarii” dystrybutorów na stacjach paliw Orlenu nie doszło do naruszenia strategicznych rezerw surowca. Jednocześnie pod lupą kontrolerów znajdzie się także polityka cenowa koncernu. Przypomnijmy, że benzyna i olej napędowy powinny drożeć, a nie tanieć, na co wpływ mają wysokie ceny ropy i słabość złotego na tle dolara. Zdjęcie

Marian Banaś zapowiedział kontrole dotyczące rynku paliwowego w Polsce. Pracownicy  NIK sprawdzą ostatnie działania Orlenu /123rf.com; Tomasz Jastrzebowski/Reporter /

Marian Banaś zapowiedział kontrole dotyczące rynku paliwowego w Polsce. Pracownicy NIK sprawdzą ostatnie działania Orlenu /123rf.com; Tomasz Jastrzebowski/Reporter /

Reklama

Jak wynika z wywiadu udzielonego przez Mariana Banasia „Dziennikowi Gazecie Prawnej”, NIK podejmie działania mające na celu sprawdzenie obecnej sytuacji na rynku paliwowym w Polsce. Jak wskazał prezes Izby, urzędnicy skontrolują m.in. Rządową Agencję Rezerw Strategicznych pod kątem ewentualnego naruszenia zasad uruchomienia strategicznych rezerw paliw.

Orlen informował o „awariach”, choć w praktyce brakowało paliwa

Pokłosiem inspekcji mają być ostatnie „awarie” na stacjach Orlenu. Jak informowaliśmy na łamach Interii Biznes, koncern naftowy rozesłał wiadomość do kierujących punktami sprzedaży paliw z zaleceniami, że w przypadku braku benzyny lub oleju napędowego dystrybutory mają być oznaczone jako niedziałające z uwagi na „problemy techniczne”. 

Przedstawiciele spółki Skarbu Państwa, która potwierdziła autentyczność maila, mieli także zakazać ogłaszania, że na stacjach brakuje paliwa. Jak tłumaczył później Orlen, wiadomość miała pochodzić z początku września i dotyczyć niewielkiej liczby punktów sprzedaży. Media społecznościowe obiegły jednak fotografie ze stacji z różnych zakątków Polski, które mogły sugerować, że problem nie występował sporadycznie. 

NIK skontroluje Orlen. Chodzi o niskie ceny paliw na stacjach

Pod lupę śledczy mają wziąć także politykę ustalania cen paliw przez koncern. Chodzi o „anomalię”, której efektem są obniżki cen benzyny i oleju napędowego, choć we wszystkich krajach w regionie te drożeją. Dzieje się tak z uwagi na uwarunkowania rynkowe – cena ropy utrzymuje się na wysokich poziomach, co przekłada się na droższe gotowe produkty paliwowe w hurcie, czemu nie pomaga stale zyskujący na wartości dolar.

Jak stwierdził prezes NIK, „ceny (na stacjach – red.) zmienią się po wyborach”. Dodał także, „że mamy do czynienia z działaniem stricte politycznym”. Zdaniem Banasia gospodarką kieruje „rynek i konkurencja, a nie monopol”, z którym mamy „niestety do czynienia w przypadku Orlenu”. 

Przypomnijmy, że Izba zgłosiła również chęć zbadania podobnych sytuacji, ale z końca ubiegłego roku. Wówczas na koncern padł cień oskarżeń ze strony polityków opozycji oraz części ekspertów, że Orlen zawyżał koszt paliw sprzedawanych w detalu, aby po 1 stycznia 2023 r., kiedy wróciła pełna stawka VAT na produkty, kierowcy nie doznali szoku cenowego. Jednak w tym przypadku spółka nie wpuściła urzędników do swoich biur. 

Obecnie średnia cena za litr paliwa na stacjach w Polsce wynosi ok. 5,99 zł. Z wyliczeń Urszuli Cieślak, analityczki firmy Reflex, gdyby zachowano historyczne relacje, z uwzględnieniem obecnie obowiązujących cen na europejskich rynkach paliw gotowych, to litr benzyny powinien kosztować ok. 7 zł, natomiast oleju napędowego w przedziale od 7,10 do 7,40 zł.

Wideo Odtwarzacz wideo wymaga uruchomienia obsługi JavaScript w przeglądarce. Czy w Polsce będzie dużo mieszkań na wynajem po niskich cenach? INTERIA.PL

Źródło

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *