W pogorzelisku po centrum handlowym na Marywilskiej 44 znaleziono 33 sejfy, 48 kasetek z pieniędzmi i osiem bankomatów. Właścicielom zwrócono 1,9 mln zł oraz kilogram złota w sztabkach i trzy kilogramy biżuterii – podają policja i prokuratura.
Grażyna Zawadka
Ogień pojawił się 12 maja, w niedzielę nad ranem. Po kilku godzinach całkowicie zniszczył ogromne centrum handlowe (halę o powierzchni sześciu hektarów), w którym mieściło się blisko półtora tysiąca sklepów i punktów usługowych. W hali zapadł się dach, a wnętrze doszczętnie spłonęło. Ponad 700 osób jednego dnia straciło miejsca pracy i dorobek życia.
Oględziny pogorzeliska Marywilskiej 44 trwały 121 dni
Śledztwo w sprawie sprowadzenia pożaru – „zdarzenia zagrażającego mieniu w wielkich rozmiarach” na skutek którego właściciel kompleksu i najemcy stoisk ponieśli szkody „w łącznej nieustalonej wysokości przekraczającej 1.000.000 zł” prowadzi Mazowiecki Wydział do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie. Najpoważniejsza z hipotez mówi o podpaleniu.
Oględziny pogorzeliska były operacją logistyczną na niespotykaną dotąd skalę – ze względu na ogrom zniszczeń i gigantyczny obszar do zbadania. Ruszyły pod koniec lipca, i potrwały 121 dni (do 28 listopada). Objęły 1 400 pawilonów wraz z ciągami komunikacyjnymi. Ich celem – jak podaje Prokuratura i Komenda Stołeczna Policji – było „odzyskanie mienia i zabezpieczenie materiału dowodowego, który w dalszej fazie śledztwa prokuraturze oraz biegłym pozwoli na wyjaśnienie przyczyn pożaru”.
Na miejscu pracowało sześć grup oględzinowych – w tym 100 policjantów i 55 prokuratorów z Departamentu do Walki z Przestępczością Zorganizowaną i Korupcją Prokuratury Krajowej, oraz z wydziałów zamiejscowych PZ – z Warszawy, Katowic, Białegostoku, Lublina, Rzeszowa, Łodzi, Gdańska i Szczecina, a także śledczy z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
W efekcie oględzin śledczy zabezpieczyli w sumie 33 sejfy i 48 kasetek z pieniędzmi, a także osiem bankomatów, w których znajdowało się łącznie prawie 1,2 mln zł.
Ponadto w oględzinach uczestniczyły ekipy policjantów ze stołecznych wydziałów teleinformatyki, z pionu kryminalnego oraz zespoły procesowe z wydziału dochodzeniowo-śledczego, których zadaniem było m.in. przesłuchanie ponad 60 świadków i 440 osób pokrzywdzonych przez pożar.
Poszkodowanym zwrócono blisko 2 mln zł w formie niespalonych pieniędzy
Jak się okazało z pożaru ocalały ognioodporne sejfy. W efekcie oględzin śledczy zabezpieczyli w sumie 33 sejfy i 48 kasetek z pieniędzmi, a także osiem bankomatów, w których znajdowało się łącznie prawie 1,2 mln zł. Na terenie hali, w pomieszczeniach, które uległy zniszczeniu, działały dwa kantory i dwa salony jubilerskie.
Dotychczas – jak podaje Prokuratura Krajowa – poszkodowanym zwrócono blisko 2 mln zł w formie niespalonych pieniędzy, prawie 1 kg złota w sztabkach, oraz ponad 3 kg biżuterii. Oprócz tego, szereg nadpalonych banknotów i 33 kg spalonego bilonu.
„Oględziny wszystkich wartościowych rzeczy odzyskanych z pogorzeliska przeprowadzone są w obecności pokrzywdzonych. Po ich zakończeniu znalezione pieniądze, biżuteria i złoto przekazywane są sukcesywnie prawowitym właścicielom” – wskazuje Prokuratura Krajowa. Śledczy podkreślają, że głównym celem tej czynności, prowadzonej „w wyjątkowo skrupulatny i zaplanowany sposób”, było zebranie obszernego materiału dowodowego, który teraz pomoże śledczym oraz biegłym w ustaleniu przyczyn i okoliczności pożaru.
Czytaj więcej:
Prawo w firmie Pożar na Marywilskiej. Straty w kosztach firm, ale muszą spełnić warunki
Pro
Pożar w centrum handlowym Marywilska 44 wybuchł o 3:30 nad ranem
Pożar, który wybuchł o 3:30 nad ranem, postawił służby na nogi. Od pierwszych minut na miejscu z ogniem walczyli strażacy. Policjanci z prewencji (z jednostek policji z Pragi Północ i Białołęki) zabezpieczali miejsce, by ułatwić działania straży, z kolei funkcjonariusze z ruchu drogowego pilnowali tras dojazdowych i kierowali na objazdy. Bezpośrednio po zakończeniu akcji gaśniczej policjanci z dochodzeniówki m.in. ustalali i przesłuchiwali świadków, a także zabezpieczyli monitoring. Współpracowano z biegłymi z zakresu pożarnictwa, w tym z ekspertami z Akademii Pożarniczej w Warszawie.
Oględziny – jak wskazuje komunikat – poprzedziło wiele decyzji kierownictwa Komendy Stołecznej Policji, niezbędnych, aby zarządzać pierwszą o takiej skali operacją logistyczną.
Na miejscu prac zostało zbudowane zaplecze biurowo-techniczne, zapewniono m.in. niezbędne środki transportowe, infrastrukturę teleinformatyczną i systemy łączności radiowej. Jak podaje komunikat, Dowództwo Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni dostarczyło „specjalistyczny wóz dowódczo-sztabowy wraz z wyposażeniem, i kontenery logistyczne, a Zakład Obsługi Systemu Monitoringu miasta st. Warszawy zadysponował kamery monitoringu miejskiego”.
W wiele działań – jak podają śledczy – były zaangażowane zewnętrzne podmioty, które służyły pomocą i wsparciem.