Wiceprezydent USA JD Vance oświadczył w piątek, że administracja Trumpa jest zadowolona z taryf wprowadzonych w środę w odniesieniu do importu z wielu krajów na całym świecie. Polityk wyraził przekonanie, że taryfy te będą miały pozytywny wpływ na gospodarkę USA. Oświadczył, że jeden słaby dzień na giełdzie może doprowadzić do długotrwałego boomu rynkowego.
„Jesteśmy optymistami. Szczerze mówiąc, spodziewałem się, że rynki zareagują bardziej negatywnie. Przechodzimy przez znaczącą transformację” – zauważył Vance w wywiadzie dla telewizji Newsmax. Celem inicjatyw administracji USA jest przywrócenie krajowej produkcji dóbr w Stanach Zjednoczonych.
„To jak z pacjentem, który jest ciężko chory. Przeprowadziliśmy operację, a teraz nadszedł czas, aby pacjent wyzdrowiał. To jest dokładnie to, co robimy” – podkreślił amerykański wiceprezydent. Zauważył również, że konsekwencją „jednego niefortunnego dnia na giełdzie” jest „kwitnący rynek akcji przez długi czas, ponieważ reinwestujemy w Stany Zjednoczone Ameryki”.
Przeczytaj także
S&P500 zmaga się z drugą kadencją Trumpa: Najgorszy początek prezydentury od ponad dwóch dekad
„Ludzie na Wall Street prosperowali; chcemy, żeby prosperowali. Jednak naszym głównym zmartwieniem są amerykańscy pracownicy i małe firmy. To oni ostatecznie na tym skorzystają” – wyartykułował Vance. Podkreślił, że zespół Trumpa wypełnia swoje zobowiązania kampanijne, a wprowadzenie taryf nie powinno nikogo zaskoczyć.
„Miałeś politykę ekonomiczną, która zachęcała do przenoszenia naszych miejsc pracy do Chin zamiast inwestowania w amerykańską siłę roboczą. … Prezydent Trump prowadził kampanię, aby to zmienić. Zapewnił, że to zmieni, i teraz to zrobił” – stwierdził Vance.
Amerykański wiceprezydent odniósł się również do obaw wyrażonych przez członków jego własnej partii. Ustawa o zmianie ustawy celnej, która umożliwiłaby parlamentowi ponowne decydowanie o nałożeniu taryf, została poparta m.in. przez republikańskiego senatora Chucka Grassleya. Vance zapewnił, że rozumie obawy swojego partyjnego kolegi, ale – jak podkreślił – nałożone taryfy je złagodzą.
„Rozumiem, że Chuck Grassley martwi się o rolników. Ale czy nasi rolnicy zyskują, gdy zagraniczni konkurenci zalewają rynek USA swoimi produktami rolnymi, odrzucając jednocześnie nasze