Jak głosi pewne złośliwe przysłowie, w biegu na 800 m do połowy wszyscy biegną razem, a następnie mężczyźni zostawiają chłopców w tyle. Wygląda na to, że w kampanii prezydenckiej właśnie rozpoczęło się ostatnie okrążenie, a Rafał Trzaskowski oraz Karol Nawrocki wkrótce powiększą swoją przewagę nad Sławomirem Mentzenem.
Kandydat Konfederacji w wyborach prezydenckich Sławomir Mentzen
Marek Migalski
Kiedy piszę te słowa, trudno w nie uwierzyć, ponieważ wszystko wskazuje na to, że sytuacja będzie inna. Lider Konfederacji nie tylko dogania notowania przedstawiciela PiS, ale w niektórych badaniach nawet go wyprzedza. Niemniej jednak, na niekorzyść tego pierwszego wpływa trzy grupy czynników.
Wybory prezydenckie: Mentzen napotyka trudności. To słabość Konfederacji
Pierwszym czynnikiem jest potencjał partii wspierających obydwu kandydatów – wkrótce rozpocznie się prawdziwa kampania, w której PiS będzie mogło zaprezentować swoją siłę. Ta siła leży w dziesiątkach tysięcy doświadczonych działaczy, milionach złotych na koncie partyjnym (wielokrotnie więcej niż na koncie Konfederacji), oraz przyzwyczajeniach wyborców (tych, którzy rzeczywiście udadzą się do lokali wyborczych, a nie tylko na wiec w małym mieście z powodu przyjazdu internetowego celebryty).
Na obecnym etapie o popularności poszczególnych kandydatów mogła decydować umiejętność poruszania się w mediach społecznościowych, które cieszą się szczególnym zainteresowaniem młodego elektoratu, mniej skłonnego do udawania się do lokali wyborczych niż starsze pokolenia. Jednak wkrótce kraj będzie oblepiony dziesiątkami tysięcy banerów i billboardów, a media zasypią płatnymi reklamami. Nawrocki będzie znacznie częściej obecny w przestrzeni publicznej (a tym samym w naszej świadomości) niż Mentzen. I to z pewnością przyniesie oczekiwany efekt na Nowogrodzkiej.
Program Sławomira Mentzena nie jest programem na drugą turę wyborów prezydenckich
Drugą grupę czynników stanowi program reprezentanta Konfederacji. Można z nim walczyć o pozycję trzeciej siły w Sejmie, o dumną liczbę kilkunastu procent, lecz nie o udział w drugiej turze wyborów prezydenckich. Dopóki Mentzen mógł komunikować się z wyborcami za pomocą dobrze zrealizowanych filmików na TikToku i ośmieszać konkurentów, zdobywał sympatię i poparcie. Jednak prędzej czy później musiał nastać moment zaprezentowania swojego, choćby skromnego, programu.
I właśnie z tym momentem mamy do czynienia dzisiaj. Wystarczyły dwa, trzy wywiady, aby przypomnieć, że lider Konfederacji postuluje całkowity zakaz aborcji (nawet w przypadku zgwałconej nastolatki), płatne studia, prawne nierozwiązywalność małżeństw sakramentalnych, likwidację programu 800+ czy możliwość leczenia ludzi przez felczerów bez odpowiednich uprawnień. To doskonały program, ale dla partii, która zamierza szokować i znajdować się na radykalnie prawicowej stronie sceny politycznej, a nie dla kogoś ubiegającego się o najwyższy urząd w kraju.
Dlaczego Sławomir Mentzen jest po prostu słabym politykiem?
Ostatnim problemem Mentzena jest sam Mentzen. Przyznaje się do pewnych dysfunkcji psychologicznych – i to jest widoczne. Dotychczas ten fakt nie stanowił przeszkody. Mógł prowadzić kampanię w stylu autystycznym: tworzyć w domowym zaciszu filmiki i publikować je w sieci, organizować wiece, na których powtarzał te same frazy, unikać kontaktu z wyborcami na hulajnodze itp. Jednak wystarczyło, że kandydat zdecydował się na jeden wywiad (zresztą u konkurencyjnego polityka, co pokazuje, że lider Konfederacji i jego otoczenie to jednak chłopcy w krótkich spodenkach), aby całkowicie się pogubił i zaprezentować się jako osoba niewybieralna. To zresztą trwały fenomen tego polityka – gdy jest sam na sam z kamerą, wypada doskonale, lecz gdy po drugiej stronie staje ktoś potrafiący zadawać trudne pytania, traci orientację, plecie androny, powtarza slogany i prezentuje rozumienie świata na poziomie licealisty, dla którego wszystkie problemy są łatwe do rozwiązania i banalne.