O przedłużeniu lub likwidacji przywilejów socjalnych dla Ukraińców, takich jak świadczenie 500+ i „Dobry start” – zdecyduje już nowy parlament, a nie obecny rząd Prawa i Sprawiedliwości.
Kolejka uchodźców z Ukrainy do wyrobienia numeru PESEL, pod Urzędem Miejskim we Wrocławiu
Specjalna ochrona dla ukraińskich uchodźców wojennych zapisana w polskiej ustawie wygasa 4 marca przyszłego roku.
– Dwa lat kompleksowej pomocy dla Ukraińców w naszym kraju to odpowiedni czas, by ją zweryfikować. Czy ustawa jest potrzebna i czy nas na nią stać. Zrobi to nowy Sejm, a podstawą powinny być pełne dane resortów, którym pomoc podlega: ministra zdrowia, pracy oraz spraw wewnętrznych – mówi „Rzeczpospolitej” wysoko postawiony polityk PiS, kiedy pytamy, czy prawdziwe są nieoficjalne informacje, że PiS chce zabrać przywileje Ukraińcom.
O całkowitej likwidacji pomocy socjalnej dla ukraińskich uchodźców mieszkających w Polsce otwarcie mówiła do tej pory tylko Konfederacja. Kilka dni temu temat niespodziewanie podjął rzecznik rządu Piotr Muller. Stwierdził, że przepisy mają charakter czasowy i wygasają na początku przyszłego roku. – Nic nie jest dane na stałe, tylko na okres konfliktu zbrojnego. W tej chwili nie ma decyzji o przedłużeniu rzeczy, które są w ustawie – mówił w Polsat News. – Myślę, że te przepisy nie zostaną przedłużone w dużej mierze. (…) Cała społeczność międzynarodowa powinna się w szerszym zakresie zaangażować – wyjaśniał Muller.
Polacy przeciwni zrównaniu Ukraińcom dostępu do świadczeń takich jak 500+ i „Dobry start” z tymi, które mają Polacy
W ciągu dziewięciu miesięcy ubiegłego roku pomoc Ukrainie wyniosła ok. 30 mld zł (to ponad 1 proc. PKB), a z UE dostaliśmy zaledwie 700 mln euro. Z rządowych danych wynika, że na świadczenia 500+ wydano 2,4 mld zł, kolejne 44,6 mln zł na program „Dobry start” (dla ucznia) i 125,5 mln zł na rodzinny kapitał opiekuńczy (12,5 tys. zł na urodzone dziecko).
Ustawę o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa (weszła w życie pod koniec marca ub.r.) przegłosowało 439 posłów (PiS i cała opozycja bez Konfederacji). Dzięki niej Ukraińcy otrzymali prawo pobytu na zasadach równych obywatelom krajów Unii Europejskiej – pełen dostęp do edukacji, systemu zdrowia i rynku pracy. Rząd zagwarantował coś więcej – wyżywienie i zakwaterowanie, świadczenia 500+, jednorazową pomoc w wysokości 300 zł oraz 12 tys. zł na nowo narodzone dziecko w ramach rodzinnego kapitału opiekuńczego.
PiS dotychczas nie zauważał badań pokazujących, że Polacy od początku byli w większości przeciwni socjalnym benefitom dla Ukraińców. Z czerwcowych badań dr. Roberta Staniszewskiego z UW wynikało, że już 60 proc. badanych nie chce zrównania dostępu do świadczeń, jakie mają Polacy, a ponad połowa jest przeciwna także przyznawaniu zasiłków (rok temu było to 37 proc.).
Wiesław Szczepański, poseł Lewicy, przyznaje, że „temat zakresu pomocy Ukraińcom trzeba podjąć na nowo”. – Ale na pewno nie teraz, w czasie kampanii wyborczej. Jeśli ktoś to robi, to znaczy, że kosztem Ukraińców chce sobie nabić głosy w wyborach. To cyniczne – stwierdza. Wytyka również premierowi, że choć specustawa go do tego zobowiązuje, nie przedstawił Sejmowi rocznych kosztów pomocy uchodźcom.
Czy Ukraińcom przysługuje 500+? Ustalone w 2016 roku
Piotr Kaleta, poseł PiS, uważa, że „powinniśmy zacząć dzielić się kosztami tej pomocy z innymi krajami UE”. – Niech i tu Unia mówi o solidarności. Ukraina również powinna lobbować na jej rzecz w tej sprawie, skoro potrafi wychodzić sobie zniesienie embarga na zboże. Ta kwestia również leży w jej interesie – mówi. Socjalne benefity dla Ukraińców nie wynikają tylko ze specustawy. Od dziewięciu lat Ukraina ma podpisaną z Polską umowę o zabezpieczeniu społecznym, która gwarantuje uznawanie m.in. zasiłków, rent i emerytur. Z kolei rząd PiS świadczenie 500+ zagwarantował w 2016 r. również wszystkim cudzoziemcom, których dzieci mieszkają w Polsce.
Specustawa gwarantuje legalny pobyt obywateli Ukrainy do marca, bo ochronę czasową do tej daty dały inne państwa Unii Europejskiej. I jeśli wojna z Rosją się nie zakończy, będzie zapewne po raz kolejny przedłużona. A to oznacza, że prawo pobytu musi Ukraińcom zagwarantować również Polska. Co, jeśli tego nie zrobi?
Zdaniem Mirosława Skórki, prezesa Związku Ukraińców w Polsce, spowoduje to „zapaść w polskich wydziałach ds. cudzoziemców, gdzie Ukraińcy będą musieli się zalegalizować”. – Część, która nie może pracować lub pracy nie znajdzie, straci prawo do opieki medycznej, wyjedzie do Niemiec lub wróci do Ukrainy. Straci polska gospodarka. Uważam, że pomoc socjalna, jaką pobierają Ukraińcy w Polsce, w stosunku do tego, ilu z nich tu pracuje i płaci podatki, jest niewielki – ocenia prezes Skórka.