Rząd modyfikuje program PiS „Laptop dla ucznia”. Sprzęt trafi do szkół, a nie na własność ucznia. Pierwszeństwo mają biedniejsze regiony i szkoły gorzej wyposażone – dowiedziała się „Rzeczpospolita”.
Izabela Kacprzak
Wiosną Ministerstwo Cyfryzacji ma ogłosić przetarg na zakup setek tysięcy laptopów i tabletów dla uczniów w ramach programu „Cyfrowy uczeń”. Inaczej niż we flagowym programie rządu PiS laptopy nie będą rozdawane uczniom na własność. O tym, kto będzie mógł z nich korzystać, zdecyduje szkoła. Dystrybucja odbywać się będzie według wskaźnika zamożności regionu.
Zaplanowany na wiele lat program PiS kończy po roku. KE nie zgadza się na jego sfinansowanie. Będzie nowy
W 2023 r. rząd PiS wydał na laptopy dla uczniów klas czwartych szkoły podstawowej ponad miliard złotych – kupiono 394 tys. 346 sztuk, dodatkowo bony na laptopy o wartości 2,5 tys. zł otrzymywali także nauczyciele. Realizowany przez Ministerstwo Cyfryzacji i zaplanowany na wiele lat program zakładał, że każdy czwartoklasista będzie otrzymywał na własność od państwa bezpłatny laptop. „Sprzęt może być wykorzystany do nauki, rozwoju kompetencji cyfrowych oraz talentów i zainteresowań. Wsparciem objęci zostaną uczniowie szkół publicznych i niepublicznych” – głosił program. Laptop od rządu po pięciu latach przechodził automatycznie na własność ucznia. Koszty sfinansować miał europejski Krajowy Plan Odbudowy. Ale w listopadzie 2023 r. KE ogłosiła, że wydatek nie będzie kwalifikowany do refinansowania, bo nie spełnia wymogów KPO. Flagowy program rządu PiS nie był kontynuowany po wyborach – rząd nie znalazł pieniędzy na zakup laptopów dla uczniów, którzy od września rozpoczęli naukę w klasach czwartych. Nowy minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski zapowiedział, że wróci w nowej formule „Cyfrowy uczeń”.
Program „Cyfrowy uczeń” wróci jednak we wrześniu jako zmodyfikowana wersja poprzedniego projektu. On również jest oparty na zakupie laptopów z publicznych pieniędzy (KPO), tyle tylko, że ma wypełnić „minimalne standardy wyposażenia wszystkich szkół w infrastrukturę cyfrową w celu umożliwienia wykorzystania technologii cyfrowych w nauczaniu na równym poziomie w każdej szkole”. – To oznacza, że szkoły wymienią sobie sprzęt w pracowniach komputerowych i nic ponadto. W naszym pomyśle chodziło o skok cywilizacyjny – o pracę szkoły w środowisku cyfrowym – tłumaczy nam Janusz Cieszyński, minister cyfryzacji w rządzie PiS.
„Cyfrowy uczeń” zakłada kupno aż 735 tys. komputerów przenośnych. Sprzęt ma trafić tylko do szkół publicznych – podstawowych oraz ponadpodstawowych i artystycznych. Dystrybucja sprzętu będzie opierała się na wskaźnikach regionu, m.in. wskaźniku bezrobocia, średniej płacy – to oznacza, że większe szanse na otrzymanie rządowego sprzętu będą miały biedniejsze regiony. „W przypadku nadmiaru kwalifikujących się szkół, priorytetowo traktowane będą placówki z obszarów objętych w 2024 roku stanem klęski żywiołowej oraz te o ograniczonych możliwościach infrastrukturalnych” – czytamy w założeniach.
Jak informuje „Rzeczpospolitą” resort cyfryzacji, przetarg na zakup laptopów, laptopów przeglądarkowych i tabletów jest planowany na przełom I i II kwartału 2025 r.
„Sprzęt ma być własnością organu prowadzącego szkołę (nie jest planowane przekazywanie go na własność uczniom), który będzie dysponować sprzętem zgodnie z potrzebami edukacyjnymi. Sprzęt nie będzie przypisany do uczniów konkretnej klasy” – wyjaśnia ministerstwo w odpowiedzi.
Co stało się z nadmiarowymi laptopami z programu PiS? Rząd zdecydował
Okazuje się, że z programu „Laptop dla ucznia” zostało 15 tys. egzemplarzy. Miały być przekazywane do chętnych szkół w konkursach, jednak po wrześniowej powodzi zdecydowano, że trafią do szkół z terenów popowodziowych. – Rozdysponowaliśmy już 11 tys. sztuk – mówi „Rzeczpospolitej” Paweł Olszewski, wiceminister cyfryzacji.
Tajne śledztwo po przetargu „Laptop dla ucznia”. Co wykryło CBA?
W Prokuraturze Okręgowej w Warszawie od ubiegłego roku toczy się tajne śledztwo dotyczące przetargu „Laptop dla ucznia” z 2023 r. Zawiadomienie w trybie niejawnym złożył minister cyfryzacji. Przetarg na wniosek ówczesnego ministra cyfryzacji Janusza Cieszyńskiego był objęty tarczą antykorupcyjną CBA. To tajny materiał CBA, w tym z kontroli operacyjnej, stał się podstawą zawiadomienia. Według informacji „Rzeczpospolitej” śledztwo toczy się z art. 231 § 1 kodeksu karnego, a więc o przekroczenie uprawnień. O kogo może chodzić?
„Postępowanie jest w toku, prowadzone jest w sprawie. Materiał dowodowy opiera się na materiałach niejawnych i nie udzielamy informacji co do ustaleń śledztwa i planów procesowych. Przynajmniej na tym etapie” – odpowiada nam prok. Piotr A. Skiba, rzecznik prokuratury. Przetarg prowadziło na zlecenie Ministerstwa Cyfryzacji Centrum Obsługi Administracji Rządowej KPRM. – A za specyfikację odpowiadało MEN – dodaje Cieszyński.