Zdaniem handlowej Solidarności zatrudnieni w sklepach internetowych bardzo często pracują przez siedem dni w tygodniu, w kiepskich warunkach i z naruszeniem zapisów Kodeksu pracy. – Poważnym problemem są też kiepskie warunki socjalne, zbyt małe hale i presja czasu – mówi Alfred Bujara.
Alfred Bujara, szef handlowej Solidarności, mówił o zmianach w e-handlu (East News, Mateusz Grochocki)
Podczas ostatniej konferencji mającej na celu zbadanie warunków pracy w e-handlu i określenia wyzwań, jakie stoją przed organizacjami związkowymi w obliczu rozwoju tej branży, szef handlowej Solidarności zabrał głos.
Zobacz także:
Szykują się do strajku w fabryce słodyczy
Uczestnicy konferencji byli zgodni, że zasady pracy w e-handlu, wymagają pilnego uregulowania – wskazał Alfred Bujara.
Zdaniem związkowca pracownicy najczęściej wykonują swoje zadania na podstawie umów cywilnoprawnych, a pensja nie przekracza ustawowego minimalnego wynagrodzenia.
– Żeby zarobić trochę więcej, godzą się na nadgodziny, co oznacza, że nierzadko pracują przez siedem dni w tygodniu. Poważnym problemem są też kiepskie warunki socjalne, zbyt małe hale i presja czasu, bo jest to praca na akord. W małych firmach zatrudniających kilka lub kilkanaście osób przepisy prawa pracy i przepisy bhp są po prostu łamane – wskazuje szef handlowej „Solidarności”.
Zobacz także:
Umowa koalicyjna podpisana. Szef "Solidarności" zabiera głos
Organizacja powołuje się również na dane Krajowego Rejestru Sądowego, z których wynika, że w Polsce działa 54,3 tys. sklepów internetowych, czyli o 2 tys. więcej niż na początku zeszłego roku.