W ostatnich dniach grzybiarze wynoszą z lasów pełne koszyki borowików i prawdziwków. I choć w Polsce najwięcej grzybiarzy to amatorzy, nie brakuje też tych, którzy wykorzystują leśne okazy do podreperowania domowego budżetu – ceny za kilogram grzybów sięgają kilkudziesięciu złotych, a zawodowi grzybiarze potrafią zarobić w ciągu miesiąca nawet 10 tys. zł. Zbieranie grzybów to jednak kapryśny biznes. Grzyby raz są, a innym razem ich nie ma.
/123RF/PICSEL
Reklama
W lasach Beskidu Niskiego trwa potężny wysyp grzybów – informują lokalne media. Grzybiarze wynoszą pełne koszyki borowików, maślaków, a zwłaszcza kurek – tych w ostatnich tygodniach nie brakuje w całej Polsce.
W Interii informowaliśmy, ile trzeba zapłacić za kilogram grzybów zarówno w skupie, jak i od lokalnego grzybiarza. Teraz przyjrzeliśmy się, ile grzybiarz potrafi wynieść z lasu pieniędzy – jak się okazuje, nie są to małe kwoty.
Prawdziwy wysyp grzybów. Grzybiarze wynoszą z lasów fortunę. Najwięcej zarabiają na rydzach, kurkach i borowikach
Grzybiarze mają w tym roku prawdziwe żniwa. Wysp grzybów w ostatnich dniach był widoczny zwłaszcza w beskidzkich lasach – informuje „Gazeta Krakowska”. Zawodowi grzybiarze zbiory liczą w dziesiątkach, a nawet w setkach kilogramów.
To wszystko przekłada się na wysokie zarobki grzybiarzy podczas tegorocznego sezonu. Okres na grzyby zaczyna się już w lecie, a trwa nawet do listopada i pierwszych przymrozków.
Ile zarabiają grzybiarze? Niemało. Z lasów można wynieść nawet 7 tysięcy złotych – informował „Polsat News” podczas jednego z ostatnich sezonów. Wytrwali i zaprawieni w zbieraniu grzybów potrafią zarobić na grzybach dziesięć, a nawet kilkanaście tysięcy złotych. Mowa tu o zarobkach każdego miesiąca, a sezon potrafi trwać nawet pół roku.
Zbieranie grzybów to jednak ciężka harówa. Żeby zarobić, trzeba wstać nawet o czwartej rano, a grzyby bywają kapryśne, raz jest ich mnóstwo, a w innym roku praktycznie w ogóle – żalą się grzybiarze.
Polska grzybowym eldorado. Wysyłamy towar warty miliardy
Polska jest grzybową potęgą. Eksport grzybów z Polski przyniósł w tym roku miliard złotych w ciągu pierwszych pięciu miesięcy. W ubiegłym roku był wart 2,5 mld zł – informowała „Rzeczpospolita”.
Łukasz Kazberuk, prezes Ogólnopolskiej Izby Przetwórców i Eksporterów Runa Leśnego
Polacy jednak coraz rzadziej chodzą do lasów na grzyby. Powód? Społeczeństwo się bogaci, a z powodu rosnących cen grzybów, kupujemy ich coraz mniej.
Lukę w polskich lasach coraz chętniej wypełniają obcokrajowcy.
Jak na grzyby, to tylko do Polski. Prawdziwy szturm obcokrajowców na polskie lasy
W ostatnich latach Polska stała się niezwykle popularnym i atrakcyjnym kierunkiem na grzybobranie dla obcokrajowców, którzy zarabiają na „polskich grzybach”.
Widok grzybiarzy z zagranicy jest szczególnie częsty w województwie świętokrzyskim, a także na Podkarpaciu.
Podczas pierwszej fali obcokrajowców w polskich lasach, w Beskidzie Niskim widziano nawet po kilkanaście busów i autokarów przyjeżdżających na grzyby każdego dnia.
Niektórzy grzybiarze z Polski głośno się burzyli, że „turystyka grzybowa” powinna być zakazana. – Lasy w Polsce są ogólnodostępne. Każdy, jeśli tylko nie łamie przepisów dotyczących zachowania się w lasach, może zbierać w nich grzyby – mówił wtedy rzecznik dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie Edward Marszałek.
Nie tylko zarobki. Grzybiarze płacą surowe mandaty. 500 zł kary, a nawet więcej
Grzyby to nie tylko dochodowy interes, który wielu Polaków wykorzystuje, żeby dorobić sobie do rodzinnego budżetu. Jest to ważne zwłaszcza podczas wysokiej inflacji, kiedy portfele Polaków kurczą się w szybkim tempie. Podczas zbierania grzybów można dostać także mandat – a ten może być wysoki.
Za co można dostać mandat podczas grzybobrania?
- Straż leśna przypomina, że do lasu nie można wjeżdżać samochodem – za to grozi nawet 500 zł mandatu.
- Nie wolno zbierać grzybów na terenach należących do osób prywatnych czy w rezerwatach przyrody.
- Surowo zabronione jest śmiecenie, płoszenie zwierząt oraz niszczenie przyrody.
Zazwyczaj kończy się na upomnieniu, ale jeżeli straż leśna uzna, że rozmiar przewinienia jest tak duży, że nie wystarczy nawet mandat w wysokości 500 zł, może skierować sprawę do sądu – wtedy kara może wynieść nawet kilka tysięcy złotych.
Ile kosztują grzyby? W zależności od rodzaju od 30 do nawet 100 zł za kg. W tym roku w lasach ich nie brakuje
Zarobki grzybiarzy nie biorą się znikąd, ceny za kilogram grzybów potrafią być wysokie – sięgają zazwyczaj kilkudziesięciu złotych za kilogram. Więcej trzeba zapłacić w skupie, mniej bezpośrednio od grzybiarza.
Rozstrzał cenowy potrafi być duży. Przykładowo ceny kurek w Krakowie sięgają 60 zł za kg – podawało radio eska.pl – a w Zielonej Górze zaczynają się od 15 zł za kg.
Dla porównania cen, wybraliśmy kurki, borowiki i podgrzybki.
Ile kosztują grzyby na targowiskach i w sklepach?
- Kurki – 60 zł za kg,
- borowiki – 50 zł/kg,
- podgrzybki – 50 zł/kg.
Ile kosztują grzyby bezpośrednio u grzybiarza?
- Kurki – 20-50 zł za kg,
- borowiki – 20-30 zł/kg,
- podgrzybki – 20 zł/kg.
Ile kosztują grzyby w skupie?
- Kurki – 15-20 zł za kg,
- borowiki – 15-20 zł/kg,
- podgrzybki – 10-18 zł/kg
Cena grzybów często zależy od regionu, miasta oraz gatunku grzybów. Na ich ostateczną cenę duży wpływ ma popyt oraz podaż, w związku z czym, ceny w skupach zmieniają się niemal z tygodnia na tydzień.
W Polsce można zbierać grzyby i na nich zarabiać, w Europie niekoniecznie. Będzie zakaz?
Polacy kochają chodzić na grzyby, wielu z nas nie wyobraża sobie jesieni bez spacerów po lesie z koszykiem pełnym prawdziwków czy maślaków. Nie we wszystkich jednak krajach jest to dozwolone.
W Niemczech można wynieść z lasu tylko 1 kg grzybów na osobę. We Włoszech trzeba posiadać legitymację grzybiarza, a ta kosztuje. Cena waha się od 20 do 50 euro, a w Austrii i Słowenii obowiązuje limit 2 kg grzybów dziennie na jedną osobę.
Zbieranie grzybów pod groźbą mandatu całkowicie zabronione jest w Holandii i Belgii. Co ciekawe, w tym pierwszym kraju spowodowane jest to tym, że właścicielem wszystkich lasów jest królowa. Kara może wynieść nawet 4,5 tys. euro.
W Polsce zbieranie grzybów – zarówno to rekreacyjne, jak i zarobkowe – jest legalne, choć w sierpniu prezes PiS sugerował, że wzorem niektórych krajów w Europie, może się to zmienić. Polscy grzybiarze mogliby wtedy stracić ważne źródło dochodu, nie ma jednak powodów do niepokoju.
Do sprawy szybko odniosła się Komisja Europejska. – KE nie planuje żadnych aktów prawnych regulujących tzw. leśne produkty niedrzewne – powiedział rzecznik KE, Adalbert Jahnz.
Każdego roku Polacy zbierają w lasach ok. 100 tys. ton grzybów. Ich cena rynkowa sięga nawet 700 mln zł.
Odtwarzacz wideo wymaga uruchomienia obsługi JavaScript w przeglądarce.