Rząd przyjął we wtorek propozycję ustawy pozwalającej na gromadzenie danych o wynagrodzeniach medyków – przekazał rzecznik rządu Adam Szłapka. Wcześniej premier Donald Tusk sygnalizował, że takie informacje są kluczowe dla efektywnego i trafnego ustalania cen procedur medycznych oraz proporcji wynagrodzeń w kosztach funkcjonowania szpitali.
Premier Donald Tusk (C) podczas posiedzenia rządu w Kancelarii Premiera Rady Ministrów w Warszawie. Jego zdaniem informacje o zarobkach lekarzy będących w trakcie specjalizacji, sięgających blisko dwóch milionów złotych, są powodem do niepokoju.
PAP, RYNEK ZDROWIA, oprac. dgk
We wtorek, po godzinie 12:00, rząd zainaugurował posiedzenie. Jednym z punktów porządku dziennego było rozpatrzenie projektu ustawy wprowadzającej podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Ministrowie mieli również omówić propozycję dotyczącą regulacji najmu krótkoterminowego, w tym możliwości wskazania przez gminy stref, gdzie taki najem byłby zakazany.
Reklama Reklama
Rząd podjął decyzję w ostatniej chwili dotyczącą kontroli zarobków lekarzy
Jak donosi portal „Rynek Zdrowia”, projekt nadający państwu nowe instrumenty do analizy wynagrodzeń personelu medycznego, umożliwiający wykorzystanie numerów PESEL oraz numerów prawa wykonywania zawodu (UD285), został dodany do porządku obrad dzisiejszego posiedzenia rządu w ostatniej chwili.
Z wypowiedzi premiera Donalda Tuska wynika, że jest to powiązane z doniesieniami o lekarzu odbywającym specjalizację, którego zarobki w 2025 roku miały osiągnąć 1,6 miliona złotych.
Rynek zdrowia Wiceprezydent Warszawy komentuje zarobki lekarza Dawida Kacprzyka. Zapowiedziano kontrolę.
Renata Kaznowska w rozmowie z redakcją Rynku Zdrowia przyznała, że roczne wynagrodzenie lekarza rzędu 1,6 miliona złotych jest rażąco wysokie. Wiceprezydent…
– Bez wątpienia, doniesienia o zarobkach sięgających blisko dwóch milionów złotych lekarzy będących w trakcie specjalizacji budzą niepokój. Problem polega na tym, że w obecnym systemie Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia nie posiadały możliwości, ani nawet wiedzy o tym, kto ile zarabia w poszczególnych placówkach medycznych czy szpitalach. Wszystkie dostępne dane są zanonimizowane, co uniemożliwia nam wgląd w szczegóły – oznajmił premier przed posiedzeniem rządu.
Donald Tusk podkreślił, że dostęp rządu do „rzetelnych informacji na temat kształtowania się wynagrodzeń w konkretnych jednostkach” leży również w interesie samych lekarzy. Premier wskazał, że umożliwi to dokładne wycenianie procedur medycznych i określanie udziału wynagrodzeń lekarzy w kosztach poszczególnych procedur.
– Wszelkie nieprawidłowości, wszystkie sygnały wskazujące na kwestie budzące wątpliwości natury moralnej, potencjalnie prawnej, a z pewnością organizacyjnej, musimy jak najszybciej rozwiązać. Te dane są niezbędne do skutecznego i trafnego szacowania wartości samych procedur, udziału wynagrodzeń we wszystkich kosztach szpitalnych itp. Dlatego dzisiaj przyjmiemy bardzo zwięzły projekt ustawy, który pozwoli agencji rządowej ustalić, kto i gdzie ile zarabia, w celu racjonalizacji wydatków i zapobiegania – mam nadzieję, że incydentalnym – skandalicznym sytuacjom – dodał premier.
Cel projektu dotyczącego zarobków lekarzy
Ministerstwo Zdrowia opracowało projekt ustawy zawierający zapis umożliwiający powiązanie informacji o zarobkach lekarzy z ich numerem PESEL i prawem wykonywania zawodu. Te zapisy stanowiły część procedowanej przez rząd kompleksowej ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz innych ustaw.
Anna Choszcz-Sendrowska, rzeczniczka Ministerstwa Zdrowia, poinformowała PAP, że projekt rozpatrywany przez rząd we wtorek skupia się wyłącznie na kwestii wynagrodzeń i ich powiązaniu z numerem PESEL oraz prawem wykonywania zawodu.
Teraz Agencja Badań Medycznych i Ochrony Zdrowia (AOTMiT) otrzymuje od szpitali i przychodni zanonimizowane dane dotyczące wynagrodzeń. W obecnej sytuacji agencja nie jest w stanie powiązać umów z konkretnymi osobami ani ustalić całkowitej kwoty wynagrodzenia przypadającej na danego medyka.
Opinie polityczno – społeczne Dominika Pietrzyk: 1,6 mln zł rocznie dla radnego KO to patologia. Jednak lekarze zasługują na godne zarobki.
Sprawa Dawida Kacprzyka uwypukliła patologie w systemie ochrony zdrowia, które umożliwiają nieuzasadniony wzrost wynagrodzeń niektórych lekarzy. J…
„Podkreślamy, że dokładne określenie realnych dochodów medyków jest utrudnione z powodu braku ewidencji czasu pracy oraz możliwości łączenia różnych umów. Mogą oni pracować w kilku miejscach, a Ministerstwo Zdrowia pragnie poznać wysokość ich zarobków. Kładziemy nacisk na transparentność. Mając prawo do wydatkowania środków publicznych, możemy zapytać o wysokość wynagrodzeń personelu medycznego. Chcemy oszacować skalę bardzo wysokich zarobków. Zależy nam na wykorzystaniu precyzyjnych danych, które posłużą nam również do rzetelnego wyceniania procedur medycznych i poszczególnych świadczeń” – przekazał w poniedziałek wydział mediów Ministerstwa Zdrowia w odpowiedzi na zapytania PAP.
Lekarz zatrudniony w Warszawskim Szpitalu Południowym zarobił w ciągu roku 1,6 miliona złotych
Kwestia zarobków lekarzy powróciła po tym, jak media nagłośniły przypadek lekarza, który w 2025 roku zarobił 1,6 miliona złotych. Był on między innymi zatrudniony w Warszawskim Szpitalu Południowym.
– W związku z doniesieniami medialnymi Narodowy Fundusz Zdrowia wszczął postępowanie kontrolne w tej placówce. Kontrola obejmuje między innymi weryfikację spełnienia wymogów dotyczących personelu lekarskiego na szpitalnym oddziale ratunkowym – poinformował we wtorek PAP Paweł Florek, dyrektor biura komunikacji funduszu.
Medyk, którego sprawa dotyczy, jest jednocześnie radnym dzielnicy Ursus, wybranym z listy Koalicji Obywatelskiej. W poniedziałek lider warszawskich struktur tej partii, Marcin Kierwiński, ogłosił, że radny zrezygnował z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej.
Ochrona zdrowia Ilu lekarzy w Polsce otrzymuje wynagrodzenie powyżej 100 tysięcy złotych? Poznaliśmy dane.
1,2 procent lekarzy ze specjalizacją pracujących na kontraktach zarabia miesięcznie brutto ponad 100 tysięcy złotych. W Polsce jest co najmniej 625 takich medyków. Kolejne…
Samorząd lekarski nie wyklucza postępowania dyscyplinarnego
Naczelna Izba Lekarska w poniedziałek złożyła zawiadomienie do rzecznika odpowiedzialności zawodowej w odniesieniu do tego lekarza. Zarzut dotyczy opuszczenia dyżuru medycznego. Jakub Kosikowski, rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej, przekazał PAP, że według doniesień medialnych harmonogram pracy lekarza kolidował z jego obecnością w TVP lub Senacie.
– Jeśli te doniesienia się potwierdzą, będzie to stanowiło przewinienie zawodowe – opuszczenie dyżuru medycznego, co jest podstawą do wszczęcia postępowania. Złożyliśmy zawiadomienie i będziemy wyjaśniać, czy faktycznie taka sytuacja miała miejsce – zaznaczył rzecznik.
Szpital wyjaśnia: Koordynator SOR pracował 331 godzin miesięcznie
W Szpitalu Południowym trwa kontrola przeprowadzana przez władze miasta. Zarząd szpitala opublikował na stronie internetowej oświadczenie, w którym szczegółowo opisuje zakres obowiązków lekarza będącego przedmiotem sprawy. Dotyczą one świadczenia usług medycznych w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym (SOR), w tym koordynowania pracy tego oddziału. Zakres umowy obejmuje koordynację pracy SOR oraz, co najważniejsze, świadczenie usług medycznych, realizację szkolenia specjalizacyjnego w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii, a także świadczenie usług medycznych w ramach Nocnej i Świątecznej Opieki Zdrowotnej.
Zarząd szpitala zaznaczył w oświadczeniu, że lekarz w 2025 roku przepracował łącznie 3 976 godzin, co daje średnio 331 godzin miesięcznie na podstawie umów cywilnoprawnych/kontraktowych. Nie był zatrudniony na umowę o pracę. Poinformowano również, że stawka godzinowa wynikała z otwartego i publicznego konkursu, a lekarz, o którym mowa, „był jedyną osobą, która zgłosiła się do konkursu na świadczenie usług medycznych w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, w tym koordynowanie pracy w SOR. Zaproponowana stawka w konkursie była stawką rynkową i nie odbiegała od stawek stosowanych w innych SOR-ach w warszawskich szpitalach” – czytamy w oświadczeniu.
