Lekarze spoza Unii Europejskiej nie zdają Lekarskiego Egzaminu Weryfikacyjnego. Dziennik „Rzeczpospolita” uzyskał wyniki testu

Tylko 8,8 proc. obywateli Ukrainy i 31,5 proc. obywateli Białorusi uzyskało pozytywny wynik w tegorocznym Lekarskim Egzaminie Weryfikacyjnym, który pozwala lekarzom z dyplomem nabytym poza Unią Europejską na praktykowanie w Polsce. Niska zdawalność podczas testu utrzymuje się od 2021 roku, kiedy wprowadzono LEW, zgodnie z danymi Centrum Egzaminów Medycznych, do których dotarła „Rzeczpospolita”.

Lekarze spoza Unii Europejskiej nie zdają Lekarskiego Egzaminu Weryfikacyjnego. Dziennik "Rzeczpospolita" uzyskał wyniki testu 5

Medycy z Ukrainy i Białorusi napotykają trudności w zdawaniu Lekarskiego Egzaminu Weryfikacyjnego

Foto: PAP

Dominika Pietrzyk

Do pierwszej tegorocznej sesji Lekarskiego Egzaminu Weryfikacyjnego (która odbyła się 26 maja) zgłosiło się 92 lekarzy z Białorusi, 89 z Ukrainy i 28 polskich obywateli posiadających dyplom uzyskany poza UE. Pozytywny wynik uzyskało 28 Białorusinów, 12 Ukraińców i 2 Polaków. Wśród uczestników znaleźli się również pojedynczy przedstawiciele innych narodowości, w tym 4 Rosjan (wszyscy nie zdali).

Reklama Reklama

W Polsce stosuje się pruski model kształcenia medycznego

– Wyniki egzaminów są konsekwentnie słabe od lat i nie obserwujemy poprawy – stwierdza lekarz anestezjolog Damian Patecki, koordynator działu kształcenia Centralnego Ośrodka Badań, Innowacji i Kształcenia Naczelnej Izby Lekarskiej. Wyjaśnia, że przyczyną są różnice w poziomie edukacji i posiadanej wiedzy. – System kształcenia lekarzy w Polsce opiera się na silnych tradycjach niemieckich – w pewnym sensie jest nawet bardziej niemiecki niż obecny system w samych Niemczech. Jest to model pruski, z wszystkimi jego mocnymi i słabymi stronami – bardzo rygorystyczny w kwestii procedur, dokumentacji i spełniania wymagań, niepozostawiający miejsca na subiektywne oceny – tłumaczy.

Lekarski Egzamin Weryfikacyjny w latach 2021-2026

Lekarski Egzamin Weryfikacyjny w latach 2021-2026

Foto: Paweł Krupecki

Ideałem jest, by lekarz specjalista był samodzielnym profesjonalistą, dysponującym obszerną wiedzą i zdolnym, na wzór dawnych mistrzów rzemieślniczych, do przekazywania wiedzy innym medykom. Powinien prezentować określony poziom wiedzy i umiejętności, który następnie rozwija przez całą karierę zawodową. – Ukraiński system edukacji medycznej ma bardziej postradzieckie korzenie – dodaje Patecki.

Lekarski Egzamin Weryfikacyjny składa się z dwustu pytań testowych jednokrotnego wyboru. Aby go zdać, konieczne jest uzyskanie minimum 60 proc. punktów. Zdawalność jest jednak niska – wynika z danych przygotowanych dla „Rzeczpospolitej”.

Lekarski Egzamin Weryfikacyjny (LEW) jest obowiązkowy dla medyków spoza Unii Europejskiej, którzy pragną pracować w Polsce, również po wygaśnięciu ich warunkowego prawa wykonywania zawodu (PWZ). Lekarze z Ukrainy i Białorusi mogli otrzymać takie uprawnienia na mocy uproszczonych procedur, które Ministerstwo Zdrowia wprowadziło w 2020 roku dla lekarzy spoza UE w związku z pandemią Covid-19. Pierwsza procedura przewidywała przyznanie PWZ na okres pięciu lat i wygasła 24 października 2024 roku. Druga, wymagająca zgody ministra zdrowia na pracę w określonym czasie i miejscu, ma zostać zlikwidowana z końcem bieżącego roku, zgodnie z projektem nowelizacji przepisów dotyczących kształcenia lekarzy.

Lekarze spoza Unii Europejskiej nie zdają Lekarskiego Egzaminu Weryfikacyjnego. Dziennik "Rzeczpospolita" uzyskał wyniki testu 6 Ochrona zdrowia Szef NRL: Jeżeli ktoś nie umie mówić po polsku, nie powinien pracować tu jako lekarz

Od 1 maja wygasiliśmy warunkowe prawo wykonywania zawodu 146 lekarzom spoza UE. Jeżeli ktoś nie umie mówić po polsku, nie powinien pracować w Polsc…

LEW składa się z dwustu pytań testowych jednokrotnego wyboru. Aby zaliczyć egzamin, trzeba uzyskać co najmniej 60 proc. możliwych do zdobycia punktów. Zdawalność jest jednak niska, utrzymując się na tym poziomie od 2021 roku, kiedy egzamin zaczął być przeprowadzany w sesjach wiosennych i jesiennych. Obywatele Białorusi podeszli do niego łącznie 1925 razy, z czego tylko 280 osób zdało (co stanowi 14,5 proc.). Ukraińcy przystąpili do testu 1928 razy, a sukces odniosło 165 osób (8,5 proc.). Polscy obywatele, którzy uzyskali dyplom poza UE, zdawali test 279 razy – pozytywny wynik uzyskał co dziesiąty z nich (26 osób) – wynika z analizy danych Centrum Egzaminów Medycznych przygotowanych dla „Rzeczpospolitej”.

W wiosennej edycji tegorocznego egzaminu, mediana uzyskanych punktów wynosiła 107 dla Białorusinów, 99 dla Ukraińców i 87 dla Polaków.

Internatura i rezydentura, czyli jak wygląda porównanie systemu polskiego i ukraińskiego

Alternatywną ścieżką w stosunku do Lekarskiego Egzaminu Weryfikacyjnego jest proces nostryfikacji dyplomu. W przypadku stwierdzenia przez uczelnię medyczną istotnych różnic w programie studiów, lekarz jest kierowany na egzamin nostryfikacyjny.

Taka droga została wybrana przez Igora Gumiennego, lekarza z Ukrainy, który obecnie odbywa specjalizację z kardiochirurgii w Polsce. Pracuje on na co dzień w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu, gdzie w ubiegłym roku uczestniczył w drugim w historii polskiej medycyny jednoczesnym przeszczepieniu płuc i wątroby. Jak podkreśla Gumienny, nostryfikacja na uczelniach medycznych jest nie tylko bardziej wymagająca od Lekarskiego Egzaminu Końcowego (LEK), ale również generuje znaczne koszty – każde podejście do egzaminu nostryfikacyjnego to wydatek rzędu 5 tys. zł. Dodatkowo, lekarz musi zdać egzamin językowy w Naczelnej Izbie Lekarskiej, który obejmuje dyktando z terminologii medycznej oraz część ustną. Następnie, lekarz z nostryfikowanym dyplomem musi odbyć staż podyplomowy, jednak w przypadku osób, które uzyskały prawo wykonywania zawodu w Polsce w trybie uproszczonym i pracują w szpitalu, okres zatrudnienia jest zaliczany na poczet stażu. Ostatecznym etapem jest zdanie LEK.

Lekarze spoza Unii Europejskiej nie zdają Lekarskiego Egzaminu Weryfikacyjnego. Dziennik "Rzeczpospolita" uzyskał wyniki testu 7 Ochrona zdrowia Duże zmiany dla lekarzy. Egzamin końcowy ma być trudniejszy, a staż – krótszy

Krótszy o połowę staż podyplomowy i trudniejsze egzaminy lekarskie – to zmiany w ustawie o zawodzie lekarza, które proponuje resort zdrowia. Projek…

– Podchodziłem do egzaminów łącznie osiem razy. Trzykrotnie próbowałem zdać dyktando w Naczelnej Izbie Lekarskiej i trzykrotnie egzamin medyczny w ramach nostryfikacji. Następnie bez problemu zdałem Lekarski Egzamin Końcowy, co pozwoliło na uznanie mojego dyplomu – wspomina Gumienny.

Kwestia uznawania specjalizacji jest jeszcze bardziej skomplikowana. Systemy kształcenia w obu krajach znacząco się różnią. Na przykład, ukraińska „internatura”, będąca odpowiednikiem polskiej rezydentury, w dziedzinie chirurgii zazwyczaj trwa 3 lata, podczas gdy w Polsce jest to okres 5 lat.

– W Polsce lekarze w wieku około trzydziestu lat zazwyczaj posiadają jedną specjalizację. Na Ukrainie liczba specjalizacji bywa czterokrotna – zauważa Patecki. Jak wyjaśnia, nie są to specjalizacje w rozumieniu europejskim, gdzie lekarz najpierw musi przejść staż, a następnie rozpocząć szkolenie specjalizacyjne, zdać egzamin i przedłożyć dokumentację potwierdzającą wykonanie tysięcy procedur.

Gumienny tłumaczy, że polskie komisje szczegółowo analizują programy nauczania, liczbę godzin wykładowych oraz – co kluczowe – liczbę i rodzaj samodzielnie przeprowadzonych zabiegów. W przypadku stwierdzenia różnic, lekarz może zostać skierowany na dodatkowy staż uzupełniający w polskich klinikach, trwający zazwyczaj od roku do dwóch lat.

– Na Ukrainie uzyskałem cztery specjalizacje: z chirurgii ogólnej, torakochirurgii (pracowałem jako torakochirurg przez siedem lat), kardiochirurgii (gdzie pracowałem przez sześć lat) oraz transplantologii (pracując przez dwa lata jako kardiochirurg-transplantolog). Obecnie w Polsce jestem w trakcie procesu potwierdzania tych specjalizacji – mówi lekarz.

Chociaż systematyczne podnoszenie kwalifikacji przez młodych lekarzy bezpośrednio po studiach uważa za uzasadnione, obecny system weryfikacji umiejętności lekarzy z Ukrainy bywa oceniany przez Gumiennego jako niezwykle frustrujący, zwłaszcza w odniesieniu do doświadczonych specjalistów, którzy przybywają do Polski w wieku około 40 lat. – Taka osoba jest już ukształtowanym ekspertem z bogatym doświadczeniem zawodowym, który przeprowadził setki skomplikowanych operacji w swoim kraju i posiada nierzadko kilka specjalizacji – podkreśla.

– Obowiązują przepisy, których musimy przestrzegać, dlatego ostateczna decyzja należy do komisji zajmującej się uznawaniem specjalizacji – dodaje.

441 medyków straciło prawo wykonywania zawodu

– Współpracuję z lekarzami z Ukrainy i są to znakomici specjaliści, jednak przeszli oni pełną ścieżkę: nostryfikowali dyplom, bez problemu zdaliby lekarski egzamin weryfikacyjny, ukończyli specjalizację w Polsce i biegle posługują się językiem polskim. Nie ma tu mowy o żadnych uprzedzeniach, lecz o kompetencjach. Nasz pruski model kształcenia właśnie temu służy – wymuszaniu wysokiego poziomu kompetencji – komentuje Patecki.

W czwartek prezydent Karol Nawrocki zawetował regulację, która miała przedłużyć o rok – do 1 maja 2027 r. – termin na przedstawienie certyfikatu językowego na poziomie B1 przez lekarzy spoza UE wykonujących zawód w Polsce na uproszczonych zasadach. Dotyczyło to poprawki do ustawy zgłoszonej pod koniec kwietnia przez posła KO, lekarza chirurga i dyrektora Szpitala w Łęcznej Krzysztofa Bojarskiego, która została uchwalona przez Sejm i Senat w maju.

Lekarze spoza Unii Europejskiej nie zdają Lekarskiego Egzaminu Weryfikacyjnego. Dziennik "Rzeczpospolita" uzyskał wyniki testu 8 Ochrona zdrowia Lekarze z Ukrainy tracą prawo do pracy. Szpitale alarmują: zabraknie rąk do leczenia

Od 1 maja okręgowe izby lekarskie wygasiły warunkowe prawo wykonywania zawodu 207 lekarzom spoza UE, którzy nie przedstawili certyfikatu znajomości…

Rozwiązanie to wzbudziło zastrzeżenia samorządu lekarskiego, który od 1 maja rozpoczął wygaszanie warunkowych praw wykonywania zawodu (PWZ) lekarzom, którzy nie dostarczyli na czas certyfikatu potwierdzającego znajomość języka polskiego. Według danych Naczelnej Izby Lekarskiej przekazanych „Rzeczpospolitej”, do 11 czerwca okręgowe izby lekarskie pozbawiły prawa wykonywania zawodu 441 medyków spoza UE.

Najwięcej praw wykonywania zawodu wygasiła Dolnośląska Izba Lekarska we Wrocławiu – 129, Okręgowa Izba Lekarska w Warszawie – 99, Warmińsko-Mazurska Izba Lekarska – 52 oraz Wielkopolska Izba Lekarska – 42. Obecnie izby lekarskie będą mogły kontynuować proces wygaszania PWZ. Szacunki Naczelnej Izby Lekarskiej, przytoczone przez RMF24.pl, wskazują, że prawo wykonywania zawodu może utracić jeszcze około 800 lekarzy. Niektóre okręgowe izby lekarskie akceptowały certyfikaty językowe wystawione po 1 maja, pod warunkiem zdania egzaminu przed tą datą; inne natomiast wzywały do uzupełnienia brakujących dokumentów.

Po tym, jak prezydent zawetował prawo do wykonywania zawodu lekarzom bez znajomości języka polskiego, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski skierował pismo do minister zdrowia – datowane na 12 czerwca – w którym „prosi o wyjaśnienie treści Komunikatu Ministerstwa Zdrowia z 30 kwietnia 2026 r. (…), w którym zachęcano samorząd lekarski do nieprzestrzegania obowiązujących przepisów oraz dalszych działań Ministerstwa Zdrowia polegających na złożeniu przez Ministerstwo Zdrowia zawiadomienia o popełnieniu przez lekarski samorząd zawodowy przestępstwa”.

Jak informował na początku czerwca dziennikarz RMF FM Michał Dobrołowicz, Naczelna Izba Lekarska otrzymała prośbę o wyjaśnienia od Prokuratury Okręgowej w Warszawie w związku z odbieraniem PWZ-ów obywatelom Ukrainy, którzy nie znają języka polskiego.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *