Poranek w piątek przyniósł dalsze, choć skromne, pogorszenie się notowań złotego. Kurs europejskiej waluty wzrastał drugi dzień z rzędu, jednakże utrzymywał się w obrębie tegorocznej konsolidacji. Amerykański dolar umacniał się piątą sesję z kolei. Wciąż niezmiernie silny pozostawał szwajcarski frank.

O godzinie 9:16 kurs euro przyjmował wartość 4,2271 zł, zyskując 0,0025 zł w porównaniu do czwartkowego kursu odniesienia. Niemniej jednak, para euro-złoty nadal oscyluje w lokalnym trendzie horyzontalnym, od początku roku fluktuując w przedziale od 4,1950 do 4,2350 zł.


Polskiej walucie nie sprzyja obserwowane od kilku dni osłabienie skłonności do ryzyka wśród inwestorów na świecie. Wyrazem tego były spadki na GPW i niezdecydowanie na Wall Street. Spekuluje się, że inwestorzy wyrażają obawy związane z potencjalnym atakiem Stanów Zjednoczonych na Iran. Istnieje zagrożenie, że nawet ograniczone bombardowania państwa ajatollahów spowodują wstrzymanie transportu ropy naftowej przez Cieśninę Ormuz.
Taka sytuacja wydaje się wspierać amerykańską walutę. Kurs EUR/USD obniża się nieprzerwanie od tygodnia, niwelując już większość zwyżek z końca stycznia. Na krajowym rynku przekładało się to na podrożenie dolara o niemal grosz, do pułapu blisko 3,60 zł. To najwyższa wartość kursu USD/PLN od prawie miesiąca.
Frank szwajcarski wciąż zachowuje silną pozycję względem euro. Kurs EUR/CHF wyceniany jest w pobliżu najniższych poziomów w historii, co w odniesieniu do polskiego złotego w piątek rano przekładało się na 4,6345 zł za franka. Jest to jedna z najwyższych wartości kursu CHF/PLN od kwietnia zeszłego roku.
KK
