Polska stanowi obszerny, silny rynek i znaczące pole działania dla globalnych korporacji, wobec czego uiszczanie podatku cyfrowego jest dla nich do przyjęcia, mimo że w swoim interesie będą dowodzić, że jest inaczej – zauważył w Studio PAP dr Jarosław Kopeć z Fundacji Instrat.

W minionym tygodniu Ministerstwo Cyfryzacji przedstawiło wniosek o włączenie do spisu prac legislacyjnych projektu ustawy o daninie rekompensacyjnej od niektórych usług, innymi słowy o tzw. podatku cyfrowym. Ministerstwo zaproponowało stawkę, której pułap ma sięgać 3 proc. – dla przedsiębiorstw funkcjonujących w Polsce, które prowadzą na przykład platformy handlowe i media społecznościowe, a których globalne dochody przekraczają 1 mld euro.
Polska jest pokaźną, silną gospodarką i istotnym terenem aktywności dla tego typu podmiotów, dlatego uważam, że jest to dla nich akceptowalne, chociaż naturalnie będą w swoim interesie argumentować, że tak nie jest – powiedział w Studio PAP dr Jarosław Kopeć z Fundacji Instrat, która opracowywała ekspertyzę w temacie podatku cyfrowego na zlecenie resortu cyfryzacji w sierpniu 2025 roku.
Nauka z RODO: Giganci się przystosują
– Uważam, że jest to nie tylko uzasadnione, ale i możliwe, ponieważ owe firmy nie zechcą zrezygnować z działalności na polskim rynku. Mieliśmy obawy, że zagraniczne podmioty »opuszczą Europę«, jeśli wprowadzimy RODO. Wprowadziliśmy RODO, a amerykańskie przedsiębiorstwa postanowiły po prostu dopasować się do europejskich regulacji. Wierzę, że z podatkiem cyfrowym będzie podobnie – dodał.
Jarosław Kopeć wspomniał, że propozycje resortu cyfryzacji w znacznym stopniu są zgodne z zaleceniami Fundacji Instrat. – W mniejszym stopniu odpowiada nam to, że ministerstwo najwidoczniej rezygnuje z wyodrębnienia osobnego funduszu, na który miałyby trafiać środki z tej daniny – zaznaczył ekspert.
Podatek to instrument kontroli, a nie sankcja
Według niego fundusze z podatku cyfrowego powinny być przeznaczane na rozwiązanie problemów, które „powstają przez obecność dużych korporacji cyfrowych w Polsce”. Jak objaśnił, chodzi o finansowanie m.in. spraw związanych z dobrobytem dzieci, rodzin, mediów, ale również z rozwojem europejskiego i polskiego, suwerennego obszaru cyfrowego.
– Jeżeli będziemy uchwalać prawa, które będą nakierowane na przykład na walkę z hejtem, z różnymi formami przemocy i przestępczości cyfrowej, o wiele łatwiej będzie nam zmuszać podmioty nim objęte do tego, żeby tych praw przestrzegały. Także podatek cyfrowy nie jest po to, by karać jakiekolwiek podmioty. Podatek cyfrowy ma na celu nakłonić je, by poddały się kontroli i nadzorowi europejskiego prawa – oznajmił.
Według reprezentanta Fundacji Instrat polski rząd „zdaje się raczej zdecydowany”, aby wprowadzić podatek cyfrowy, jednakże istnieje ryzyko weta prezydenta w tym obszarze.
Zamówienia publiczne sprzyjają Microsoftowi?
Jak wspomniał, suwerenność cyfrowa zakłada, że Unia Europejska i Polska powinny mieć realny wpływ na to, w jaki sposób używane są dane obywateli oraz jak funkcjonuje kluczowa infrastruktura, np. systemy płatności. Jego zdaniem, obecnie Polska jest „w znacznym stopniu zależna” od dostawców spoza UE, zwłaszcza z USA, co stwarza zagrożenie w obliczu „napiętej sytuacji na świecie”.
Z raportu Fundacji Instrat „Zamówienia na pozór otwarte” wynika, że polscy urzędnicy, ogłaszając zamówienia publiczne na oprogramowanie biurowe np. do urzędów gmin „robią wszystko, by nie mógł wygrać tego przetargu nikt inny niż Microsoft” – podkreślił Kopeć, który jest twórcą publikacji.
Jego zdaniem firmy, które dostarczają na przykład oprogramowanie chmurowe czy biurowe, „bardzo się starają, by rezygnacja z ich usług była niezwykle trudna i kosztowna”. – W związku z czym, jesteśmy zakładnikami decyzji technologicznych, które podjęliśmy dawno temu, a europejskie podmioty nie mają w zasadzie szans na konkurowanie z tymi monopolistami – mówił.
„Zakładnicy” technologicznych decyzji
Zaznaczył, iż nie jest to sytuacja, która wspiera rozwój suwerenności cyfrowej. – Chcemy odzyskać kontrolę nad tym, z jakich technologii korzystamy, gdzie one powstają oraz czy respektują polskie i europejskie prawo. I na tym opiera się ten ruch w kierunku suwerenności, który nabiera bardzo szybkiego tempa w Komisji Europejskiej i mam nadzieję, że podobnego tempa nabierze w Polsce – podsumował.
Zapytany o to, jak spowodować, by suwerenność cyfrowa stała się faktem, ekspert zauważył, że niezbędne jest opracowanie strategii rządowych oraz zaleceń dla poszczególnych sektorów. Ważne jest też stworzenie wytycznych dla urzędników, by nie musieli brać na siebie ryzyka związanego z wyborem w przetargu alternatywnego dostawcy technologii – zauważył dr Kopeć. Dodał, że potrzebne są też zasoby finansowe na próbne wdrożenia na przykład systemów open source.
– Wiem, że polski biznes jest bardzo chętny, aby się w to zaangażować, przeprowadzić pilotaż i sprawdzić, czy to będzie działać.(…) Moja teza jest taka, że wprowadzając alternatywne rozwiązania, obniżymy koszty, zwiększymy bezpieczeństwo oraz suwerenność – ocenił ekspert.
Raport Fundacji Instrat „Zamówienia na pozór otwarte” został sporządzony na podstawie analizy 72 postępowań dotyczących zamówień publicznych na dostawy oprogramowania biurowego, które zostały wszczęte w 2025 roku, a informacje o nich zostały opublikowane na stronie ezamowienia.gov.pl do 24 listopada ubiegłego roku. Według raportu 99 proc. przebadanych zamówień wykluczało konkurencję Microsoftu.
Kto zapłaci nową daninę?
Ministerstwo cyfryzacji zaproponowało stawkę podatku cyfrowego, której pułap ma sięgać 3 proc. Zgodnie z założeniami przedstawionymi przez MC 27 stycznia bieżącego roku, danina ma dotyczyć przedsiębiorstw lub skonsolidowanych grup działających w Polsce, których globalne dochody przekraczają 1 mld euro, a podlegające opodatkowaniu dochody w Polsce wynoszą ponad 25 mln zł – niezależnie od rezydencji podatkowej podmiotów lub ich siedziby. Podatek byłby pomniejszany o kwotę CIT.
Podatek cyfrowy miałyby uiszczać firmy, które umieszczają na interfejsie cyfrowym reklamy ukierunkowane, tzw. personalizowane. Opodatkowaniu miałyby podlegać także firmy, które umożliwiają użytkownikom za pomocą interfejsu cyfrowego wchodzenie w interakcje z innymi użytkownikami lub ułatwiają im dokonywanie dostaw towarów albo świadczenie usług. Z opisu wynika, że chodzi o marketplace’y czy serwisy społecznościowe. Resort zaproponował również, aby podatkiem były objęte firmy, które handlują danymi o użytkownikach.
W sierpniu ubiegłego roku resort cyfryzacji informował, że pragnie, aby środki z podatku cyfrowego zostały przeznaczone na rozwój polskich technologii i innowacji oraz na wsparcie tworzenia wartościowych treści medialnych.
Monika Blandyna Lewkowicz (PAP)
mbl/ mick/ mmu/
