Tanie urządzenia techniczne powoli znikają ze sprzedaży. Kombinacja globalnego braku układów, niepokojów geopolitycznych oraz kolosalnych inwestycji w inteligencję maszynową bezlitośnie eskaluje wzrost cen. Zarówno nabywcy, jak i firmy powinny przygotować się na nową, zdecydowanie kosztowniejszą realność w branży IT.

Wzrostowe stawki cenowe wpływają na sektor technologii z podwojoną siłą. Jeszcze nim nastąpiła obecna intensyfikacja konfliktu z udziałem Iranu, sprzęt elektroniczny wyraźnie drożał. Główny sprawca? Globalny brak chipów pamięci, który według specjalistów utrzyma się jeszcze przez dłuższy czas, wzmocniony przez nieustające perturbacje w szlakach dostaw.
Konsekwencje tych problemów widać w niepodważalnych danych. Jak podaje Business Post, odwołując się do analiz firmy badawczej IDC, globalne dostawy komputerów osobistych (PC) spadną w tym roku o 11,3%. To drastyczna korekta przewidywań – jeszcze w listopadzie oczekiwano obniżki na poziomie zaledwie 2,4%. Podobny nacisk oddziałuje na rynek tabletów, gdzie IDC spodziewa się w 2026 roku załamania dostaw o 7,6%.
Mimo że dane IDC zbierano przed pogorszeniem się sytuacji na Bliskim Wschodzie, analitycy nie mają wątpliwości: perspektywa rozleglejszego konfliktu to kolejny silny cios dla branży sprzętu komputerowego.
– Spis wstrząsów przemysłowych oraz geopolitycznych stale się powiększa. Podejmowanie decyzji biznesowych, a w niektórych obszarach nawet samo przetrwanie, staje się prawie niemożliwe – komentuje Ryan Reith, szef działu urządzeń w IDC. Jak dodaje, aktualnie największym problemem dla firm nie są już same koszty, lecz całkowita niepewność co do tego, kiedy sytuacja rynkowa ulegnie stabilizacji.
Paradoks AI: stymuluje popyt, wyczerpuje rynek z chipów
Poprawy sytuacji nie ułatwia euforia powiązana ze sztuczną inteligencją. Ogromne inwestycje w technologie AI wysysają z rynku chipy pamięci, a analitycy alarmują, że szybkich rozwiązań tego problemu po prostu nie ma. Wąskie gardła w dostawach mogą ciążyć nad globalnym sektorem technologicznym aż do lat 30. XXI wieku.
Ograniczona dostępność nieuchronnie podnosi ceny. Obecnie na rynku sprzętu zachodzi interesujące zjawisko: producenci sprzedają wprawdzie mniejszą ilość urządzeń, lecz generują wyższe przychody z pojedynczego sprzedanego produktu. IDC szacuje, że globalne przychody ze sprzedaży komputerów PC wzrosną w tym roku o 1,6% (do 274 mld dolarów), a w przypadku tabletów o 3,9% (do 66,8 mld dolarów).– Era tanich pecetów i tabletów na razie dobiegła końca. Rosnące przeciętne ceny sprzedaży i wyższe koszty podzespołów trwale modyfikują układ sił na rynku – zaznacza Jitesh Ubrani, analityk IDC. Producenci pamięci rozbudowują co prawda swoje zdolności produkcyjne, ale osiągnięcie rynkowej równowagi potrwa lata, a powrót do dawnych, niskich cen wydaje się mało prawdopodobny.
Komputery poniżej 500 dolarów znikną z rynku
Potwierdzają to eksperci firmy analitycznej Gartner, którzy także prognozują mocne spowolnienie. Ich zdaniem w 2026 roku dostawy PC skurczą się o 10,4%, a sprzedaż smartfonów spadnie o 8,4% rok do roku. Główną przyczyną jest spodziewany skok cen pamięci DRAM i dysków SSD – do końca roku mogą one zdrożeć o szokujące 130%.
To wpłynie bezpośrednio na budżety klientów: komputery mogą zdrożeć średnio o 17%, a smartfony o 13%. Największą ofiarą tej sytuacji będzie segment urządzeń ekonomicznych. Według prognoz Gartnera, kategoria komputerów kosztujących poniżej 500 dolarów do 2028 roku całkowicie zniknie z rynku.
W odpowiedzi na rosnące ceny, konsumenci i firmy zmieniają swoje zwyczaje – decydują się na droższy sprzęt klasy premium, ale zamierzają korzystać z niego znacznie dłużej. Szacuje się, że do końca 2026 roku cykl życia komputera wydłuży się o 15% w sektorze biznesowym i aż o 20% u użytkowników indywidualnych. To jednak stwarza nowe wyzwania: starzejąca się flota urządzeń to większe ryzyko cyberataków i trudniejsze zarządzanie infrastrukturą IT.
W całej tej sytuacji zawiera się jednak pewien technologiczny paradoks. Sztuczna inteligencja, która aktualnie podbija popyt na chipy i koszty produkcji, w przyszłości może okazać się deską ratunku. Analitycy szacują, że systemy oparte na AI będą w stanie automatycznie rozwiązywać nawet 60% problemów w szlakach dostaw. W dobie nasilających się napięć handlowych zautomatyzowana analiza danych w czasie rzeczywistym stanie się kluczowa.
Co to oznacza dla gospodarki?
Konsekwencje makroekonomiczne tej sytuacji są poważne. Rosnące ceny technologii uderzają rykoszetem w całą gospodarkę – od konsumentów po wielkie przedsiębiorstwa. Dla europejskich potęg eksportowych (takich jak Niemcy, których gospodarka jest silnie powiązana z polskim rynkiem), gwałtowny wzrost kosztów infrastruktury IT może spowolnić planowane inwestycje. Z kolei w przypadku gospodarstw domowych, wyższe wydatki na niezbędny sprzęt cyfrowy oznaczają mniejszą ilość środków w portfelu na inne dobra, co może dodatkowo osłabić ogólny popyt konsumpcyjny.
DWN(Bonnier Group)/AO
