SOR-y przeciążone brakiem lekarzy w POZ. System w kryzysie.

Największa liczba chorych trafia do szpitalnych oddziałów ratunkowych w placówkach wielospecjalistycznych. Niektórzy otrzymują pomoc na SOR zamiast u lekarza pierwszego kontaktu – donosi w środę „Rzeczpospolita”.

SOR-y pękają w szwach, bo w POZ brakuje lekarzy. System stanął na głowie

fot. FotoDax / / Shutterstock

Z danych przekazanych gazecie przez NFZ wynika, że w zeszłym roku przez SOR przeszło łącznie 4,14 mln osób, udzielono przeszło 5 mln świadczeń, a ich wartość wyniosła ponad 4,75 mld zł. Ich obłożenie jest jednak bardzo zróżnicowane. W niektórych oddziałach ratunkowych na pomoc oczekuje jednocześnie nawet 80 osób na godzinę, ale zdarzają się i takie, gdzie w kolejce stoi zaledwie kilka osób – czytamy w „Rz”.

Szczeciński lider – 100 tysięcy pacjentów rocznie

Jeśli chodzi o liczbę chorych (natężenie ruchu), prym wiedzie oddział ratunkowy Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 w Szczecinie. To największy SOR w województwie zachodniopomorskim, a jednocześnie jedyny ośrodek urazowy dla dzieci i dorosłych w tym regionie. Jak informuje „Rz”, każdego roku trafia do niego ponad 100 tys. pacjentów.

Według cytowanego przez „Rz” doktora Bartosza Myśliwca, dyrektora Szpitala Wielospecjalistycznego im. dr. L. Błażka w Inowrocławiu, przez którego oddział ratunkowy przechodzi około 200 chorych na dobę, pacjenci wybierają konkretny SOR m.in. ze względu na renomę danej jednostki i możliwości leczenia, jakie oferuje. Natężenie ruchu w oddziałach ratunkowych jest jednak także rezultatem niewystarczającej dostępności do świadczeń w ramach Podstawowej Opieki Zdrowotnej.

Braki personalne w powiatach

Jak wyjaśnia rozmówca „Rz”, lekarz rodzinny musi pokrywać część kosztów badań z własnej pensji, dlatego nie zawsze jest zainteresowany rozszerzaniem diagnostyki. POZ zmaga się również z niedoborami kadrowymi. W rzeczywistości w wielu powiatach zaczyna brakować lekarzy rodzinnych, a ci, którzy jeszcze przyjmują, są w wieku przedemerytalnym.

W konsekwencji funkcję placówek POZ przejmują SOR-y, do których zgłaszają się pacjenci nie z powodu nagłych przypadków, lecz po to, aby się leczyć – podsumował Myśliwiec w rozmowie z „Rz”.

gru/ san/

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *