Smartfony to tylko wierzchołek góry lodowej? Specjaliści z SWPS alarmują: „Ekran bywa symptomem czegoś głębszego”

W publicznej dyskusji zbyt często przypisuje się narzędziom cyfrowym rolę głównego winowajcy problemów dzieci i młodzieży, podczas gdy ich podłoże jest o wiele głębsze i bardziej złożone – twierdzą autorzy raportu eksperckiego dotyczącego cyfrowego dojrzewania z Uniwersytetu SWPS.

Smartfony to nie jedyny problem? Eksperci z SWPS ostrzegają: „Ekran to często tylko objaw”

fot. Daniel Jedzura / / Shutterstock

Raport ekspercki zatytułowany „10 rozmów o cyfrowym dorastaniu” przygotowali naukowcy z Obserwatorium Praktyk Medialnych na Uniwersytecie SWPS. Składa się on z 10 rozmów z badaczami z tej placówki:

  • dr hab. Małgorzatą Wójcik,
  • prof. USWPS; dr hab. Eweliną Smoktunowicz,
  • prof. USWPS; dr Magdaleną Śniegulską,
  • dr. Maksymilianem Bieleckim
  • dr. Karolem Jachymkiem

na temat różnych przekonań odnośnie roli internetu w życiu dzieci i młodzieży, które obecne są w debacie publicznej, w tym w mediach. Te rozmowy są dedykowane „rodzicom, pedagogom i innym osobom dorosłym”.

Dlaczego dzieci nie potrafią porzucić telefonu?

Kierujący Obserwatorium Praktyk Medialnych dr Karol Jachymek we wstępie do raportu zaznaczył, że „skupianie całej uwagi na smartfonach może maskować inne trudności, z którymi borykają się obecnie młodzi ludzie”, choć nie neguje on faktu, że technologie cyfrowe wiążą się z wyzwaniami.

„Problem zasadniczo polega na tym, że w powszechnej dyskusji zbyt ochoczo przypisujemy tym narzędziom funkcję głównego sprawcy zjawisk, których źródła są znacznie głębsze i zdecydowanie lepiej udokumentowane” – czytamy.

Z tego powodu autorzy raportu – wśród wymienionych w dokumencie 10 fundamentalnych wniosków – podkreślają, że ekran często stanowi symptom, a nie przyczynę.

Zazwyczaj sednem problemu nie jest czas poświęcany smartfonowi, lecz to, co się za tym chowa. Nadmierne korzystanie ze smartfona bywa oznaką, że nasze dziecko zmaga się z czymś bolesnym – z izolacją, napięciami w kontaktach rówieśniczych, agresją czy presją szkolną. Działalność online może zatem pełnić funkcję regulacyjną: pomagać w oderwaniu się od problemów, znalezieniu wsparcia, odczuciu przynależności lub poczucia kontroli. Dlatego skuteczna interwencja nie powinna ograniczać się jedynie do monitorowania czasu spędzanego przed ekranem. O wiele istotniejsze jest zrozumienie, jaką rolę odgrywa technologia w życiu konkretnego młodego człowieka oraz jakie jego potrzeby zaspokaja” – argumentują badacze.

Smartfon w dłoni dziecka może być sygnałem ostrzegawczym

Odnosząc się natomiast do kwestii zakazów używania smartfonów czy serwisów społecznościowych, wskazują, że „zakazy nie zawsze okazują się trafnym rozwiązaniem”. „Gwałtowne odcięcie dziecka od telefonu, szczególnie stosowane jako forma kary, często wywołuje skutek przeciwny do zamierzonego. Dla wielu nastolatków taki zakaz oznacza po prostu izolację od przyjaciół i utratę ważnych więzi. Zamiast wzmacniać zaufanie, pogłębia obawy i uczy ukrywania aktywności w sieci przed dorosłymi. Zdrowy stosunek do technologii rodzi się nie przez nakaz, lecz poprzez rozmowę i wspólne ustalanie reguł” – czytamy.

Autorzy dodają, że ograniczenia mają sens jedynie wówczas, gdy nie prowadzą do pustki. „Samo odebranie urządzenia nie rozwiąże problemów, jeśli nie zaoferujemy niczego w zamian. Młodzi ludzie potrzebują dostępnych, bezpiecznych i otwartych miejsc oraz aktywności, które umożliwią im budowanie relacji i rozwijanie zainteresowań – to na dorosłych spoczywa obowiązek inicjowania takich projektów. Dlatego dyskusja o regulacjach nie może przebiegać w oderwaniu od rozmowy o systemowym wsparciu psychologicznym oraz tworzeniu atrakcyjnych alternatyw w świecie realnym” – czytamy. (PAP)

akp/ zan/

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *