Rosyjscy szpiedzy w Niemczech – rosnąca śmiałość.

Rosja postrzega Niemcy, z uwagi na ich wsparcie dla Ukrainy, jako swojego głównego przeciwnika. Rosyjscy funkcjonariusze działają w sposób coraz bardziej otwarty. Najnowszym przykładem jest szpiegowska akcja na komunikatorze Signal, która zaniepokoiła niemieckich polityków – donosi „Der Spiegel”.

Rosyjscy agenci w Niemczech coraz bardziej bezczelni

fot. Giuseppe Piazzese / / Shutterstock

Magazyn „Der Spiegel” w swoim najnowszym wydaniu wspomniał, że operacja, jak sądzą zachodni eksperci zrealizowana przez służby rosyjskie, wycelowana była w niemieckich polityków, żołnierzy oraz dziennikarzy.

Jej ofiarą stała się między innymi przewodnicząca Bundestagu Julia Kloeckner oraz minister ds. rodziny Karin Prien.

Atak na komunikatorze Signal jest „elementem szeroko zakrojonych działań podejmowanych przez Rosję w Europie”. Działanie to nie ogranicza się jedynie do ataków cybernetycznych, ale obejmuje także kampanie dezinformacyjne, sabotaż, loty dronów, szpiegostwo, a potencjalnie również zabójstwa – piszą autorzy. Wojna hybrydowa prowadzona przez Moskwę osiągnęła niespotykane dotąd nasilenie – stwierdził chcący zachować anonimowość wysoki przedstawiciel organów bezpieczeństwa. Rosjanie postępują, jego zdaniem, „w sposób bezwstydny”.

Niemcy są uważane za jeden z kluczowych celów w „wojnie cieni” Putina. Powodem jest wsparcie Berlina dla Ukrainy. Republika Federalna jest traktowana jako „wróg nr 1” – powiedział szef Urzędu Ochrony Konstytucji Sinan Selen. Zamiarem Rosji jest destabilizacja demokracji poprzez podziały w społeczeństwie.

Według „Spiegla”, w przypadku ataku na Signal, ślad prowadzi do „znanej” rosyjskiej grupy „UNC5792”. Niemieccy politycy obawiają się, że w rezultacie ataku mogły zostać ujawnione poufne dane dotyczące niemieckiej polityki.

Według autorów niemieccy politycy nie powinni być zdziwieni rosyjskimi działaniami. Przypominają, że w 2019 r. rosyjska służba FSB wysłała do Niemiec zawodowego mordercę, który w środku dnia, przy wsparciu rosyjskiej ambasady, w berlińskim parku Tiergarten zastrzelił gruzińskiego imigranta.

Komunikat skierowany do Niemców brzmiał – Rosja robi to, co chce, wykorzystując placówki dyplomatyczne jako bazy operacyjne. Niemieckie władze przez dziesięciolecia bezczynnie obserwowały tę grę. W pewnym momencie Berlin podejrzewał, że wśród akredytowanych rosyjskich dyplomatów znajduje się ok. 120 szpiegów. Dopiero po napaści na Ukrainę w 2022 r. niemieckie władze przeszły do działania. Ponad 40 szpiegów pracujących pod przykrywką dyplomatyczną zostało wydalonych z kraju.

Retorsje zmusiły rosyjskie służby do zmiany taktyki – sięgnięcia po „agentów jednorazowego użytku”, rekrutowanych za kilkaset euro za pośrednictwem Telegrama, do pisania haseł na ścianach, identyfikacji celów do aktów sabotażu, wykolejania pociągów czy umieszczania ładunków wybuchowych w samolotach. Agenci analizują sytuację w firmach produkujących sprzęt wojskowy dla Ukrainy, interesują się również Ukraińcami na terenie Niemiec.

Wśród wielu przykładów, „Die Spiegel” wymienia kamerę zainstalowaną na dworcu kolejowym w Minden, w Westfalii. Urządzenie wyposażone było w zagraniczną kartę SIM, dzięki której zdjęcia przesyłane były za pośrednictwem sieci komórkowej. Dla kamuflażu, kamera posiadała naklejki niemieckich kolei – Deutsche Bahn. Minden jest ważnym punktem przeładunkowym dla sprzętu przeznaczonego dla Ukrainy.

Niemieckie służby żądają większych uprawnień, aby skuteczniej zwalczać rosyjskich szpiegów. Dotychczasowe gromadzenie i analizowanie danych nie jest wystarczające – uważa szef Urzędu Ochrony Konstytucji Selen. MSW planuje zezwolenie służbom na włamywanie się do komputerów i telefonów osób podejrzewanych o działalność agenturalną. Proces wzmacniania służb jest najbardziej zaawansowany w wywiadzie zagranicznym – BND. Niemieccy funkcjonariusze, w przeciwieństwie do CIA czy Mossadu, nadal nie będą mogli zabijać przeciwników, ale będą mogli przeprowadzać ataki cybernetyczne oraz akty sabotażu.

Zagrożeniem dla bezpieczeństwa Niemiec pozostaje ambasada Rosji w Berlinie, w której pracuje aktualnie pięciu oficerów GRU. Niedawno niemieckie władze przyznały status dyplomatyczny kolejnemu „radcy ambasady”. W rzeczywistości Władimir S. jest współpracownikiem wywiadu zagranicznego SWR. (PAP)

Lep/ kj/

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *