Chiński robot, który 2 czerwca pojawi się w Ambasadzie ChRL, a wcześniej odwiedził polski Sejm, stanowi niebezpieczny precedens i swoisty test, mający na celu sprawdzenie naszej reakcji na potencjalnie zagrażające bezpieczeństwu państwa innowacje technologiczne – uważa dr Piotr Łuczuk, specjalista ds. cyberbezpieczeństwa.

Czy robot humanoidalny Unitree G1, produkowany w Chinach i znany w Polsce jako Edward Warchocki, zdolny do rejestrowania i transmisji danych z otoczenia, może być używany do celów szpiegowskich? Takie pytania pojawiły się w przestrzeni publicznej po ogłoszeniu przez ambasadę Chińskiej Republiki Ludowej w Warszawie na platformie Facebook, że Warchocki, którego pościg za dzikami w warszawskiej dzielnicy Wawer przyciągnął uwagę mediów na całym świecie, weźmie udział w ogólnodostępnym wydarzeniu prezentującym chińskie technologie.
Użytkownicy internetu zwracali uwagę między innymi na fakt, że w 2025 roku Kongres Stanów Zjednoczonych zaklasyfikował chińskie roboty Unitree jako technologię o podwójnym zastosowaniu, którą chińskie siły zbrojne mogą wykorzystać jako broń.
Zdaniem dr. Piotra Łuczuka, eksperta ds. cyberbezpieczeństwa z UKSW i Defender Academy, umożliwienie wejścia do polskiego parlamentu robotowi z potencjalnie wgranym szkodliwym oprogramowaniem, który dodatkowo ma pojawić się w chińskiej ambasadzie, jest co prawda skuteczną promocją, ale z perspektywy bezpieczeństwa Polski stanowi niebezpieczne zjawisko.
– Chciałbym mieć pewność, że cała ta wizyta była objęta odpowiednimi procedurami kontrwywiadowczymi, ponieważ był to precedens, który może zostać wykorzystany w przyszłości. To swoisty balon próbny, mający na celu zbadanie naszej reakcji na tego typu nowinki technologiczne – ocenił Łuczuk w rozmowie z PAP.
Warchocki pojawił się w budynku przy ulicy Wiejskiej 25 marca bieżącego roku na zaproszenie ugrupowania Konfederacja. Według tego ugrupowania, celem wizyty było zwrócenie uwagi na potrzebę dostosowania polskiego ustawodawstwa do nadchodzącej ery automatyzacji.
Obecnie robot ma być gościem wydarzenia organizowanego przez ambasadę Chin w celu promowania technologicznych dokonań Pekinu i ułatwienia kontaktu z przedsiębiorcami z Państwa Środka.
Według Łuczuka, wskazywanie potencjalnych ryzyk związanych z wykorzystaniem chińskich robotów w miejscach kluczowych dla bezpieczeństwa państwa nie jest więc nieuzasadnionym „przejawem nieufności”, lecz działaniem mającym na celu ograniczenie ewentualnych zagrożeń.
Warchocki został wyprodukowany przez Unitree, dynamicznie rozwijający się chiński startup specjalizujący się w dziedzinie robotyki, z siedzibą w mieście Hangzhou.
Jak informuje brytyjski dziennik „The Guardian”, firma ta ma powiązania z chińskim wojskiem. Ze względu na „domniemane” wsparcie chińskiego przemysłu obronnego, znalazła się również na czarnej liście Pentagonu. W 2025 roku amerykański Kongres również ostrzegł przed robotami Unitree, ze względu na ich potencjalne wykorzystanie do infiltracji infrastruktury krytycznej i łańcuchów dostaw.
Jak wykazał Victor Mayoral-Vilches, pionier badań naukowych w dziedzinie cyberbezpieczeństwa robotów, robot Unitree G1 może służyć jako „aktywna platforma do operacji cybernetycznych”.
W raporcie zatytułowanym „Cyberbezpieczeństwo AI: Roboty humanoidalne jako wektory ataku”, dostępnym w archiwum Uniwersytetu Cornell, Vilches wyjaśnił, że chiński robot co pięć minut przesyła informacje – takie jak nagrania z kamery i mikrofonu, a także dane dotyczące ruchu i otoczenia – na dwa adresy internetowe, nie informując o tym użytkowników.
Profesor Krzysztof Kukiełka z Wydziału Mechatroniki Politechniki Warszawskiej, zapytany o wyposażenie prawidłowo funkcjonującego robota humanoidalnego, wyjaśnił w rozmowie z PAP, że obejmuje ono różnorodne sensory: kamery, skanery laserowe, czujniki odległości i system GPS. Dzięki nim robot rozpoznaje przeszkody i określa swoją lokalizację. Według eksperta, takie urządzenie może być również wyposażone w systemy rejestrujące i przetwarzające zebrane dane.
– Odpowiednio skonfigurowany robot może mieć możliwość przesyłania danych za pośrednictwem ogólnodostępnej infrastruktury (na przykład przez sieć Wi-Fi) lub posiadać własny modem – powiedział Kukiełka. Zaznaczył jednocześnie, że nawet smartfon i każde inne urządzenie mobilne wyposażone w kamerę, lokalizację GPS i skaner 3D może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa naszych danych. Jego zdaniem, warto rozważyć wprowadzenie dodatkowych ograniczeń dotyczących korzystania z urządzeń mobilnych, na przykład poprzez wyznaczenie stref o ograniczonym dostępie.
Patrycja Krzyśpiak, analityk ds. zagrożeń zewnętrznych z NASK (Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa – Państwowy Instytut Badawczy), specjalizująca się w kwestiach związanych z Chinami, zwróciła uwagę w rozmowie z PAP na kolejny aspekt związany z popularnością chińskich robotów. Jej zdaniem ich obecność na międzynarodowych targach jest silnie wspierana przez chińską propagandę państwową.
Podkreśliła, że media są pełne informacji na temat innowacyjności chińskiej inżynierii i jej przewagi nad osiągnięciami europejskimi. Chińską kampanię, jak zaznaczyła Krzyśpiak, nagłaśniają niestety również polskie media, które bezkrytycznie wykorzystują – często słowo w słowo – informacje pochodzące z państwowych mediów Chińskiej Republiki Ludowej.
– Nawet jeśli część tych informacji o chińskich wynalazkach i innowacjach jest zgodna z prawdą, to warto zadać sobie pytanie, czemu służy ich ciągłe nagłaśnianie. Być może chodzi o osiągnięcie efektu psychologicznego, mającego na celu przekonanie społeczeństw europejskich, że są one skazane na korzystanie z osiągnięć Chin – oceniła ekspertka.
Zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa związane z obecnością chińskich urządzeń podłączonych do sieci są dostrzegane również w innych krajach.
Zakup robota-psa firmy Unitree do patrolowania ulic wywołał w ubiegłym roku medialną burzę na Tajwanie, który Chiny uważają za swoje terytorium i są gotowe odzyskać nawet siłą. Tajwańska opozycja określiła robota-psa Unitree mianem „chińskiego konia trojańskiego”.
W Stanach Zjednoczonych na początku marca 2024 roku dziennik „Wall Street Journal” opublikował raport szczegółowo opisujący śledztwo Kongresu dotyczące zagrożeń cyberbezpieczeństwa związanych z chińskimi dźwigami portowymi ZPMC. Raport ujawnił obecność modemów komórkowych z możliwością zdalnego dostępu, które potencjalnie umożliwiały szpiegowanie amerykańskich portów i infrastruktury wojskowej. Chińczycy zaprzeczyli tym zarzutom, jednak administracja prezydenta Joe Bidena podjęła wówczas decyzję o wymianie całego chińskiego sprzętu portowego w USA na maszyny japońskie w ciągu pięciu lat.
Rząd USA zarządził również dochodzenie w sprawie chińskich pojazdów elektrycznych i możliwości wykorzystania ich oprogramowania do celów szpiegowskich. Chociaż śledztwo nie wykazało działań szpiegowskich ze strony konkretnej chińskiej marki, administracja amerykańska uznała, że ryzyko dla bezpieczeństwa narodowego jest na tyle znaczące, iż konieczne jest wprowadzenie ograniczeń dotyczących chińskiego oprogramowania w pojazdach wyposażonych w internetowe technologie informacyjno-komunikacyjne.
Również Sztab Generalny Wojska Polskiego wprowadził całkowity zakaz wjazdu pojazdów wyprodukowanych w Chinach na teren jednostek i obiektów o znaczeniu strategicznym.
PAP skontaktowała się z biurem projektu Edward Warchocki z prośbą o wyjaśnienie planowanej na 2 czerwca obecności w Ambasadzie Chin w Warszawie. Ludmiła Krajczyńska, odpowiedzialna za wydarzenia z udziałem robota, zobowiązała się przesłać stanowisko w tej sprawie, jednak do momentu publikacji niniejszej depeszy nie udzieliła odpowiedzi na pytania redakcji.
Anna Gwozdowska (PAP)
agw/ pś/ bar/
