Ogromne nakłady w wysokości 1,5 bln zł. Szef Budimeksu: Polskie przedsiębiorstwa podołają, lecz wymagane są reformy ustrojowe.

Ten rok przyniesie poprawę w sektorze budowlanym, natomiast prawdziwy rozkwit nastąpi za około dwa lata. Inwestycje w sektor obronny, kolej dużych prędkości, nowy port lotniczy oraz energetykę, według prognoz największej krajowej firmy budowlanej, osiągną kwotę nawet 1,5 biliona złotych w ciągu kilkunastu lat. Jak zapewnia Artur Popko, prezes Budimeksu, w rozmowie dla Bankier.pl, firmy realizacyjne podołają temu zadaniu. Niemniej jednak, alarmuje w innej kwestii: bez digitalizacji i uproszczenia przepisów dotyczących zamówień publicznych, projekty o kluczowym znaczeniu dla bezpieczeństwa państwa zostaną zablokowane w urzędach.

Gigantyczne inwestycje za 1,5 biliona złotych. Prezes Budimeksu: Polskie firmy to udźwigną, ale potrzebne są zmiany systemowe

fot. DronVideo / / Shutterstock

Tomasz Goss-Strzelecki, Bankier.pl: Panie Prezesie, rozpocznijmy od dokonania oceny. Jak prezentował się rok 2025 dla Budimeksu? Czy spełnił on Państwa założenia?

Artur Popko, prezes Budimeksu: Był to rok wymagający, jednakże postrzegamy go jako korzystny pod względem strategicznym. Skupiliśmy się na jakości portfolio i zachowaniu zadowalającej rentowności, a nie na samym rozmiarze przychodów. W obecnych warunkach rynkowych to właśnie marża oraz pewność realizacji stanowią wyznacznik dojrzałości organizacji, a nie jedynie skala podpisanych umów. Planowaliśmy zawarcie kontraktów o wartości około 8 mld zł. Ostatecznie zakontraktowaliśmy 6,2 mld zł. Ta różnica nie wynikała z braku efektywności, lecz głównie z wydłużających się procedur odwoławczych oraz przesunięć formalnych, które spowodowały przeniesienie momentu zawarcia umów na kolejny rok.

Pomimo tych wyzwań, zakończyliśmy rok z portfelem zamówień o wartości 16 mld zł, co jest dla nas bardzo zadowalające, chociaż warto zaznaczyć, że średnio w 2025 roku jego wartość wynosiła ponad 18 mld zł. Taki poziom backlogu rzeczywiście zabezpiecza front robót na kolejne 2–3 lata i zapewnia nam stabilność operacyjną. Co więcej, oczekujemy na podpisanie kontraktów, w których nasze oferty zostały wybrane jako najkorzystniejsze. Mówimy o łącznej wartości przekraczającej 6 mld zł. Po ich formalnym dopięciu nasz portfel ponownie przekroczy zatem poziom 18 mld zł. To umożliwi nam utrzymanie selektywnego i odpowiedzialnego podejścia do nowych postępowań.

A jak wypadliście w porównaniu z branżą?

Dwa ostatnie lata były bardzo wymagające dla rynku. W roku 2024 produkcja budowlano-montażowa w Polsce obniżyła się o 7,7%, zaś w roku 2025 wzrosła jedynie o 0,7%. W praktyce oznaczało to stagnację rynku i funkcjonowanie w warunkach bardzo ograniczonej dynamiki. To dobrze obrazuje skalę wyzwań, z którymi mierzyła się ostatnio branża. W tym kontekście tym bardziej istotne jest to, że nie tylko zachowaliśmy stabilność, ale również sfinalizowaliśmy niezwykle złożone inwestycje.

Ogromne nakłady w wysokości 1,5 bln zł. Szef Budimeksu: Polskie przedsiębiorstwa podołają, lecz wymagane są reformy ustrojowe. 3

Ogromne nakłady w wysokości 1,5 bln zł. Szef Budimeksu: Polskie przedsiębiorstwa podołają, lecz wymagane są reformy ustrojowe. 4

Prezes Budimexu Artur Popko (Materiały prasowe)

Przykładem jest modernizacja stacji Warszawa Zachodnia – kontrakt o wartości ponad 3 mld zł, realizowany przy zachowaniu ruchu ponad 1000 pociągów na dobę. To przedsięwzięcie wymagające precyzyjnej koordynacji, dyscypliny technologicznej i pełnej odpowiedzialności operacyjnej na każdym etapie.

Dla nas to nie tylko zakończony projekt, ale potwierdzenie, że polska firma, jaką jest Budimex, jest w stanie realizować najbardziej wymagające technicznie inwestycje infrastrukturalne w Europie.

Jakie są prognozy na obecny rok? Z przewidywań ekonomistów wynika, że będzie to bardzo dobry rok pod względem inwestycji. Czy widać już poprawę koniunktury?

Faktycznie, dostrzegamy już pierwsze oznaki ożywienia na rynku. Wzrasta liczba postępowań przetargowych, a aktywność inwestorów publicznych jest zdecydowanie wyższa niż w minionym roku.

Spodziewamy się wzrostu przychodów o około 2%, jednak traktujemy to jako zapowiedź większego przyspieszenia. Zasadniczy przełom i dynamiczny wzrost inwestycji nastąpią w latach 2027-2028, kiedy nagromadzenie środków publicznych i większa przewidywalność otoczenia gospodarczego powinny przełożyć się na wyraźniejszy wzrost rynku.

Redukcja inflacji powinna dodatkowo odblokować również inwestycje prywatne, w tym rynek mieszkaniowy, który w ostatnich latach był poddany silnej presji kosztowej i finansowej. Jeśli stabilizacja makroekonomiczna się utrzyma, ten segment także powinien powrócić do bardziej zrównoważonego tempa rozwoju.

Na jakich zadaniach aktualnie bazuje Budimex?

Podstawę naszego portfolio stanowią projekty infrastrukturalne. 60% to zlecenia drogowe, a około 18% – kolejowe. Kolejne 15% to budownictwo kubaturowe, zwłaszcza projekty dla sektora publicznego, takie jak szpitale czy szkoły.

W tym roku priorytetowym zagadnieniem drogowym jest trasa S10. Zwyciężyliśmy w przetargach na sześć odcinków o łącznej długości około 70 km. Jednocześnie realizujemy trzy kontrakty na budowę tuneli – to dla nas ważny kierunek, ponieważ od dwóch lat systematycznie rozwijamy kompetencje w tym obszarze. W sektorze kolejowym oczekujemy na podpisanie umowy na odcinek Białystok–Ełk. To może być jeden z największych kontraktów kolejowych w tym roku i istotnie wzmocnić nasze portfolio.

Wiele emocji wzbudzają największe inwestycje. Jakie działania planujecie w tym roku w odniesieniu do projektów elektrowni jądrowej, Portu Polska czy kolei dużych prędkości?

Te inwestycje mają fundamentalne znaczenie dla Polski – z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego i infrastrukturalnego oraz długotrwałego rozwoju gospodarczego. Nic zatem dziwnego, że budzą obecnie najwięcej emocji. Większość z tych projektów znajduje się jeszcze w fazie organizacyjnej, a nie wykonawczej.

W przypadku atomu ten rok, podobnie jak poprzedni, upłynie przede wszystkim pod znakiem przygotowań. Wzmacniamy potencjał kadrowy i sprzętowy, zdobywamy niezbędne certyfikaty, a także składamy oferty na prace przygotowawcze dla firm Bechtel i Westinghouse, obejmujące m.in. roboty ziemne i budowę zapleczy. Właściwy etap realizacyjny, czyli tzw. wylanie pierwszego betonu, to perspektywa roku 2028.

W projekcie Port Polska również koncentrujemy się aktualnie na pierwszych zakresach inwestycji – składamy ofertę m.in. na wzmocnienie gruntów pod przyszły terminal. W drugiej połowie roku spodziewamy się uruchomienia przetargów związanych z kolejami dużych prędkości i zamierzamy w nich aktywnie uczestniczyć.

Mocno wzrastają nakłady na obronność. Czy Budimex na tym skorzysta?

Zdecydowanie tak. Inwestycje wojskowe to już 15% naszego portfela – realizujemy kontrakty dla armii o wartości 1,8 mld zł dotyczące rozbudowy jednostek wojskowych. Skala planowanych środków jest ogromna. Szacuje się, że z KPO na rynek może trafić ok. 22 mld zł. Z tego blisko 10 mld zł ma zostać przeznaczone na budowę schronów, a ponad 6 mld zł na infrastrukturę podwójnego zastosowania, czyli tzw. dual-use. Niezależnie od tego Polska może korzystać ze środków z unijnego instrumentu SAFE, którego potencjalna alokacja dla naszego kraju wynosi blisko 190 mld zł.

Dywersyfikacja pozostaje naszym strategicznym kierunkiem, dlatego zamierzamy aktywnie angażować się w tym segmencie i konsekwentnie umacniać nasze kompetencje w obszarze inwestycji związanych z bezpieczeństwem.

Na oku macie również rynek centrów danych. Chcecie wyjść poza rolę wykonawcy…

Mamy taki zamiar. Do tej pory realizowaliśmy centra danych głównie jako wykonawca, zwłaszcza dla podmiotów publicznych. Teraz chcemy pójść o krok dalej i wejść także w rolę inwestora. W połowie roku planujemy rozpocząć budowę własnego data center. Dostrzegamy w tym segmencie bardzo duży potencjał.

Uważam, że cyfryzacja i AI to przyszłość, od której nie ma odwrotu, a popyt na bezpieczną, stabilną infrastrukturę przetwarzania danych będzie wzrastał.

Polska wciąż ma w tym obszarze duży potencjał do wzrostu, dlatego chcemy uczestniczyć w tym rynku nie tylko jako generalny wykonawca infrastruktury, lecz także jako podmiot, który ją rozwija i finansuje.

Obecny rok może zwiastować boom, ale łączne plany inwestycyjne w Polsce do 2040 roku szacujecie nawet na 1,5 biliona złotych. Czy krajowi wykonawcy to uniosą?

Polski potencjał wykonawczy jest wystarczający. Nie obawiam się ani braku firm, ani problemów z dostępnością materiałów, choć przy oczekiwanym nagromadzeniu prac około 2028 roku można oczekiwać wzrostu cen. Największe wyzwanie pojawi się wtedy, gdy kilka dużych programów inwestycyjnych rozpocznie się w tym samym czasie – wtedy rynek pracy może być poddany największej presji. Dlatego kluczowe jest, aby zamawiający, wykorzystując swoje doświadczenia z poprzednich perspektyw inwestycyjnych, równomiernie rozłożyli przetargi w perspektywie najbliższych 14 lat. Wtedy ta kwota przestaje wyglądać jak bariera, a staje się planem do zrealizowania.

Drugim poważnym zagrożeniem są procesy administracyjne. Wśród nich bardzo istotne są te związane ze skalą odwołań, jakie aktualnie mamy w Krajowej Izbie Odwoławczej, co znacznie spowalnia proces wyboru wykonawcy i czas rozpoczęcia robót budowlanych.

Prawo wykonawców do wnoszenia odwołań samo w sobie jest istotne, jednakże nie powinno być nadużywane. Dziś wniesienie takiego odwołania w KIO to koszt zaledwie 20 tys. zł. co nie stanowi żadnej bariery dla wątpliwych merytorycznie odwołań. Nadużywanie tego prawa niekorzystnie wpływa zarówno na wykonawców jak i zamawiających.

Istnieje niebezpieczeństwo, że na skutek opóźnień nie wykorzystamy środków unijnych. Gdy ‎do podpisania umowy dochodzi po roku, zamawiający od razu musi uwzględnić ‎waloryzację, co oznacza wyższy koszt kontraktu. Nie jest to korzystne również dla ‎wykonawcy, ponieważ przyjęty mechanizm waloryzacyjny zakłada równy podział ryzyka ‎między zamawiającego a wykonawcę. ‎ Przy nawarstwiającej się liczbie projektów istnieje realna obawa, że urzędy nie będą dodatkowo nadążały z wydawaniem decyzji środowiskowych i pozwoleń na budowę.

Jakie rozwiązanie Pan sugeruje?

Dostrzegam dwa kierunki działań. Pierwszym jest cyfryzacja. Przy prognozowanym nagromadzeniu inwestycji to właśnie urzędy mogą stać się wąskim gardłem całego systemu, jeśli nie usprawnimy ich pracy. Musimy odejść od papierowego obiegu dokumentów, rozliczeń i korespondencji między wykonawcą a administracją – na wzór wdrażania KSeF, które pokazało, że zmiany systemowe są możliwe. To kierunek, którego nie da się uniknąć – instytucje publiczne na całym świecie przechodzą w stronę automatyzacji i standaryzacji procesów. Nigdy nie ma „idealnego momentu” na taką zmianę, ale przy skali inwestycji, która jest przed nami, to raczej szansa na zwiększenie sprawności państwa i impuls rozwojowy dla gospodarki niż zagrożenie.

Równie pilnie potrzebujemy rozwiązań systemowych dla inwestycji strategicznych, wzorowanych na specustawach drogowych z 2012 roku – pozwoliły wtedy znacząco przyspieszyć realizację kluczowych projektów infrastrukturalnych.

W obecnej sytuacji geopolitycznej projekty o charakterze strategicznym – obronne czy kluczowe linie kolejowe – nie mogą podlegać tym samym przewlekłym procedurom środowiskowym, co standardowe przedsięwzięcia. Powinniśmy uprościć te procesy, żeby nie dochodziło do blokowania budowy infrastruktury krytycznej dla bezpieczeństwa państwa.

Gdzie obecnie Budimex poszukuje możliwości poza Polską?

Jesteśmy obecni w Niemczech, Czechach, na Słowacji oraz na Łotwie i w Estonii. Na Litwie, po zakończeniu budowy spalarni, nie realizujemy obecnie kontraktów, ale nadal monitorujemy ten rynek i analizujemy możliwości powrotu.

W tym roku nie planujemy ekspansji do nowych krajów – koncentrujemy się na rynkach, na których już działamy. Dostrzegamy wyraźne ożywienie w Niemczech. W krajach bałtyckich uczestniczymy w realizacji kluczowych odcinków strategicznej linii Rail Baltica. Z kolei na południu, w Czechach i na Słowacji, skupiamy się na dużych projektach infrastrukturalnych.

Szczególne znaczenie ma dla nas rynek czeski, gdzie chcemy rozwijać kompetencje w formule partnerstwa publiczno-prywatnego. Składamy ofertę na odcinek autostrady D35, celując w rolę nie tylko wykonawcy, ale również inwestora.

Czy zamierzacie wykorzystać swoje zdolności i certyfikaty, by startować za granicą także w przetargach dla wojska?

Analizujemy taką ewentualność. Obecnie przede wszystkim budujemy kompetencje w Polsce – realizujemy projekty dla wojska i zdobywamy doświadczenie w pracy przy infrastrukturze o podwyższonych wymogach bezpieczeństwa. To naturalny pierwszy krok.

Jednocześnie pojawiają się nowe instrumenty finansowania, takie jak unijny program SAFE, wspierający państwa członkowskie w zwiększaniu zdolności obronnych. Jeśli kraje UE będą wykorzystywać te środki do realizacji projektów infrastrukturalnych w formule przetargów, będziemy uważnie analizować takie możliwości. Nie wykluczamy udziału w takich postępowaniach, ale decyzje będą zależeć od warunków finansowania, modelu realizacji i partnerów lokalnych.

A co z rekonstrukcją Ukrainy?

Mamy tam biuro, jednakże aktualnie nie prowadzimy na Ukrainie żadnych prac. Warunki ewentualnego powrotu są jasne: zakończenie działań wojennych, realne bezpieczeństwo naszych pracowników oraz transparentne reguły prowadzenia postępowań przetargowych.

Potencjał odbudowy jest ogromny – szacunki mówią o kwocie przekraczającej 500 mld euro. To skala, która będzie wymagała zaangażowania firm z całej Europy. Jestem optymistą i wierzę, że polskie firmy odegrają w tym procesie dużą rolę, zwłaszcza jeśli finansowanie projektów będzie oparte na procedurach instytucji międzynarodowych, takich jak Bank Światowy, które zapewniają przejrzystość i przewidywalność zasad.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *