Nafciarski impas bliskowschodni. Magazyny bliskie limitu, cięcia w Kuwejcie.

Kuwejt zaczął ograniczać produkcję ropy naftowej na niektórych swoich obszarach wydobywczych z powodu wyczerpania się możliwości składowania – poinformował w piątek „Wall Street Journal”. Eksperci prognozują, że w razie przedłużającego się kryzysu wywołanego konfliktem zbrojnym, podobne kroki mogą podjąć także inne państwa OPEC.

Kryzys naftowy na Bliskim Wschodzie. Zbiorniki są już niemal pełne, Kuwejt ogranicza wydobycie

fot. Wirestock Creators / / Shutterstock

Jak donosi „WSJ”, Kuwejt, kraj założycielski OPEC, już zainicjował obniżanie wydobycia i rozważa dalsze ograniczenie wytwarzania oraz zdolności przetwórczych do poziomu, który pokryje wyłącznie wewnętrzne potrzeby. Decyzja w tej kwestii ma być podjęta w ciągu nadchodzących dni.

Powodem kryzysu jest zablokowanie transportu morskiego przez cieśninę Ormuz z powodu konfliktu militarnego z Iranem. Przez ten akwen przepływa każdego dnia blisko jedna piąta światowego zaopatrzenia w ropę. Wskutek zamknięcia szlaku eksportowego surowiec wraca do naziemnych rezerwuarów, które momentalnie się przepełniają.

Według cytowanej przez gazetę firmy analitycznej Kepler, przy obecnym tempie kuwejckie zbiorniki zostaną całkowicie zapełnione w ciągu około 12 dni. Identyczna sytuacja dotyczy innych kluczowych producentów; zdaniem firmy, składy w Arabii Saudyjskiej oraz Zjednoczonych Emiratach Arabskich mogą osiągnąć swoją maksymalną pojemność w ciągu trzech tygodni. Irak już wcześniej w tym tygodniu był zmuszony zredukować wydobycie o ponad 50 procent.

„WSJ” podkreśla, że Arabia Saudyjska dysponuje większymi możliwościami magazynowania i jest w stanie częściowo ominąć cieśninę Ormuz, przekierowując eksport rurociągiem do portu Janbu nad Morzem Czerwonym, jednak nie jest w stanie w pełni zrekompensować powstałych zakłóceń.

Od początku konfliktu ceny ropy wyraźnie poszybowały w górę. Brent, globalny wskaźnik cen ropy, w piątek przekroczył pułap 90 dolarów za baryłkę, w porównaniu do około 72 dolarów w minionym tygodniu. Był to rezultat między innymi zapowiedzi prezydenta Donalda Trumpa, który oświadczył, że nie zaakceptuje innego porozumienia z Iranem, poza bezwarunkową kapitulacją. Analitycy przestrzegają, że jeżeli w najbliższych dniach kolejne pola naftowe zostaną wyłączone z eksploatacji, cena Brent może wzrosnąć powyżej 100 dolarów za baryłkę.

Analogiczna sytuacja występuje na rynku gazu ze względu na irańskie ataki na infrastrukturę Kataru, będącego głównym producentem w regionie. Minister ds. energii Kataru, Saad al-Kabi, oznajmił dziennikowi „Financial Times”, że nawet gdyby wojna dobiegła końca natychmiast, Katar potrzebowałby „tygodni lub miesięcy” na przywrócenie normalnych dostaw po zbombardowaniu zakładu w Ras Laffan przez Iran. Minister ostrzegł również, że cena baryłki ropy może sięgnąć nawet 150 dolarów, jeśli obecny stan rzeczy się utrzyma, a dalsze prowadzenie wojny przez kolejne tygodnie może doprowadzić do załamania gospodarek.

– Pojawią się niedobory niektórych wyrobów i nastąpi reakcja łańcuchowa przedsiębiorstw, które nie będą w stanie ich dostarczyć – stwierdził al-Kabi.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)

osk/ ap/

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *