Czy „ekologiczny” to jedynie określenie, czy nowa zasada ekonomii? W ramach naszego cyklu debat z ekonomistami z polskich banków Leszek Kąsek z ING Banku Śląskiego objaśnia, jak energia, przepisy (ETS/CSRD), demografia oraz SI przeobrażają realia dla przedsiębiorstw i banków – i dlaczego ETS2 może stać się kolejnym wstrząsem cenowym.

Serdecznie zapraszamy na cykl dyskusji POLSIF oraz Bankier.pl z czołowymi ekonomistami banków, dotyczących wpływu ekorozwoju na transformację oraz konkurencyjność polskiej gospodarki, firm i sektora bankowego.
Celem tego projektu jest poszerzenie wiedzy na temat, w jaki sposób główni ekonomiści banków postrzegają wpływ ekorozwoju na polską gospodarkę, przedsiębiorstwa oraz sektor bankowy.
Robert Sroka, członek zarządu POLSIF; Andrzej Stec, redaktor naczelny Bankier.pl


Materiały prasowe
Robert Sroka, Andrzej Stec: Dlaczego w ostatnich latach do idei rozwoju gospodarczego dołączono przymiotnik „ekologiczny”?
Leszek Kąsek, starszy ekonomista w ING Banku Śląskim: Moim zdaniem koncepcja ekologicznego wzrostu jest już dosyć dojrzała, kamieniem milowym było wydanie raportu Klubu Rzymskiego o barierach wzrostu i pierwszej światowej komisji ONZ ds. środowiska na początku lat 70-tych. W Banku Światowym, gdzie w przeszłości pracowałem ponad 10 lat, od dawna działa dział zrównoważonego rozwoju. Czasem mówię, że banki komercyjne w ostatnich latach stały się poniekąd mniejszymi bankami światowymi i zaczęły dostrzegać kryzys klimatyczny. Ostatnie lata w Europie, szczególnie od czasu rosyjskiej agresji na Ukrainę, ukazują jak bardzo energia i jej ceny oddziałują na gospodarkę, a wcześniej Covid-19 ukazał nam, jak silnie gospodarka wpływa na środowisko. Pamiętamy błękitne niebo nad Pekinem w wyniku spadku emisji i zanieczyszczeń w czasie lockdownu. W ostatnich latach istotnego znaczenia nabrała niezależność energetyczna i brak równowagi konkurencyjnej w świetle asymetrycznych polityk klimatycznych na świecie.
Ekorozwój został zoperacjonalizowany na poziomie działań nie tylko środowiskowych, ale także społecznych i zarządczych. Z tym związany jest chyba najbardziej znany akronim ESG. Część E z tego każdy łatwo tłumaczy, ale co robią tam S i G?
Uważam, że aspekt środowiskowy jest rozleglejszy niż społeczny i ma większe znaczenie dla sektora prywatnego. Ponadto, zwiększone oczekiwania społeczeństw co do działań społecznych przypisuje się działaniom sektora publicznego, zwłaszcza jeśli chodzi o walkę z nędzą lub korekty dysproporcji społecznych. W tym kontekście, działania sektora finansowego głównie skupiają się na dostępności do usług finansowych oraz wspieraniu równości szans lub przedsiębiorczości. Wymiar zarządczy G to prawidłowe (wiem, to szerokie określenie) zarządzanie firmą od strony mikro, unikanie różnorakich nierównowag wewnątrz firmy, zmniejszanie różnicy wynagrodzeń ze względu na płeć, akceptacja dla odmienności, odpowiednie reprezentowanie mniejszości. Ogólnie, te działania sprzyjają rentowności i trwałości biznesu, dobrze funkcjonujące firmy już dawno odkryły ten punkt G i zapewne radzą sobie lepiej niż firmy, które wciąż go poszukują.
Jakie Państwo wskazują najważniejsze trendy społeczne, zarządcze i środowiskowe, które mają wpływ na polską gospodarkę, a w szczególności na sektor finansowy?
W naszym banku już od dawna zauważamy te aspekty, ING Bank Śląski jest rozpoznawany i doceniany w różnych rankingach czy analizach. W niedawno opublikowanej strategii w perspektywie 2035 roku ING. W rytmie życia, ekorozwój jest postrzegany jako jedna z naszych sześciu przewag wspierających realizację strategii. W strategii zwracamy uwagę na cztery tendencje, w następujących obszarach: (1) demografia – spadek wskaźnika urodzeń i starzenie się społeczeństwa, spadek siły roboczej, niskie emerytury, rosnąca liczba zamożnych Polaków (2) pokolenia i styl życia – odmienne potrzeby pokoleń, problemy mieszkaniowe, rola urządzeń mobilnych, (3) gospodarka – spadek konkurencyjności Europy i rosnąca rola Chin w handlu światowym, nadmierna regulacja w UE, potężne programy inwestycyjne w Polsce i ekspansja zagraniczna polskich firm, (4) technologia – rozwój sztucznej inteligencji, zanikające i nowe zawody, cyberataki.
W bardziej szczegółowej strategii ESG, skupiamy się na czterech następujących obszarach:
- transformacja środowiskowa,
- równe szanse i przedsiębiorczość,
- ekosystem na rzecz ekorozwoju,
- solidny fundament ESG.
Rzecz jasna, te cztery priorytety są realizowane przez szereg szczegółowych działań czy inicjatyw.
"Bez stabilizacji cen energii grozi nam debata o polexicie". Arak ostrzega rząd
Transformacja pod lupą: jak ekorozwój zmienia gospodarkę i sektor bankowy? Oto opinia ekonomistów banków. Oto druga naszej serii i rozmowa z Piotrem Arakiem, głównym ekonomistą VeloBanku.
Jak podkreśla rozmówca, "warto maksymalnie – przy zachowaniu bezpieczeństwa – uprościć i przyspieszyć proces wdrażania projektów lądowych w Polsce oraz wykorzystać wszelkie dostępne, legalne mechanizmy w ramach prawa UE do ograniczania cen energii. Bez takiego pragmatycznego podejścia ryzykujemy, że bezrefleksyjne kopiowanie ścieżek transformacji innych państw doprowadzi do narastania napięć społecznych i coraz bardziej donośnej dyskusji o polexicie".
WIĘCEJ…
Jak oceniają Państwo wpływ nowych technologii, w tym postęp sztucznej inteligencji, na transformację polskiej gospodarki? Jak z perspektywy banków dostrzegają Państwo wpływ tych technologii na zmiany społeczne i gospodarcze?
ING ma silne technologiczne DNA. Wspomniałem, że jesteśmy rozpoznawalni jeśli chodzi o kwestie ekologiczne, lecz udana transformacja technologiczna, cyfrowa banku spowodowała, że bank jest jeszcze bardziej kojarzony z postępem technologicznym. Przykładowo, byliśmy pierwszym bankiem w Polsce, który zaoferował w pełni funkcjonalną aplikację mobilną czy rozwiązania płatnościowe dla firm i e-commerce. AI jest ważnym tematem do wdrożenia w firmach na całym świecie, naturalnie dotyczy również sektora finansowego i wywoła skutki po stronie przychodów lub kosztów, a także ryzyk. Dodatkowo, szybki postęp technologiczny nakłada się na głęboką zmianę trendów demograficznych: spadek dzietności – w Polsce do globalnych minimów ostatnio oraz znaczącej zmiany struktury wiekowej populacji (tzw. odwrócenie piramidy demograficznej – dawniej było dużo młodych i mało starych, teraz jest odwrotnie i to się jeszcze nasili). Dostrzegamy, że pokolenia cechują się różnymi postawami, firmy i banki muszą się do tego bezustannie dostosowywać, na przykład jeśli chodzi o proponowaną paletę usług lub kanały dostępu przez klientów. Nie możemy zostać w tyle za światem, jeśli chodzi o transformację technologiczną w Polsce.
Robotyzacja przemysłu spowodowała przesunięcie części pracowników w stronę usług i handlu. Obecnie rozwój AI spowoduje prawdopodobnie dalsze zmiany społeczne. Moim zdaniem AI to zbyt nowy temat, żeby dostrzec stabilny trend. Istnieje już wiele prognoz, co do tego, które zawody będą zanikały. Jest też wiele przykładów na to, że jeszcze za wcześnie, by zwalniać informatyków, prawników lub analityków. Od strony ekonomicznej mówi się, że 90% wdrożeń AI w firmach nie przynosi korzyści finansowych. Mamy więc z pewnością jeszcze długą drogę, żeby nauczyć się efektywnie wykorzystywać LLM-y w biznesie.
Najwięcej dzieje się w trendach środowiskowych. Jakie konkretne decyzje strategiczne, zmiany w strukturze portfeli lub produktach Państwa bank już wprowadził?
Jak wspomniałem, ekorozwój od dawna jest tematem strategicznym dla naszego banku i miało to odzwierciedlenie w naszych działaniach. Byliśmy pierwszym bankiem komercyjnym w Polsce, który już w grudniu 2017 roku ogłosił, że nie będzie finansował działalności opartej o paliwa węglowe, a do 2025 roku będzie stopniowo redukował istniejące zaangażowanie w finansowanie spółek powiązanych z sektorem węglowym do zera. Nie było to powszechne podejście wtedy w polskim sektorze bankowym, Państwo wspomnieli na początku, że termin „ekologiczny” jest nowy i rzeczywiście w wielu polskich bankach tak było. Nasze podejście przedstawialiśmy w aktualizacjach deklaracji ekologicznych czy ostatnio w strategii ESG. Jeśli chodzi o konkretne działania, to mogę wymienić finansowanie polskich inwestycji w morskie farmy wiatrowe, kredyt ekologiczny z dotacją BGK dla firm, kredyty hipoteczny na dom energooszczędny czy pożyczkę na lepsze dla osób prywatnych. Oferujemy klientom kredyty inwestycyjne lub kredyt powiązane ze zrównoważonym rozwojem (SLL) z odpowiednio sformułowanymi celami KPI odwołującymi się do działań klienta. Jeśli chodzi o dostosowania naszego portfela, to przypomnę, że grupa ING w ramach inicjatywy TERRA rozpisała stopniowe dochodzenie kredytów do neutralności klimatycznej 2050 z celami pośrednimi, w rozbiciu na różne sektory.
Przeczytaj także
"Ten pociąg już odjechał". Ekonomista mBanku ostrzega rząd i firmy przed spowalnianiem zmian
Jak oceniają Państwo krótkoterminowy i długoterminowy wpływ europejskiej i polskiej polityki ekorozwoju na dynamikę gospodarki Polski – czy przynosi ona realne impulsy wzrostowe, czy raczej zwiększa koszty i ryzyka dla sektora przedsiębiorstw?
Jeśli chodzi o wpływ krótkoterminowy, to tego typu działania oznaczają ograniczenie konsumpcji i obniżenie PKB, chociaż konsensus zakłada, że ten negatywny wpływ jest akceptowalny (manageable). Wprowadzenie regulacji lub celów redukcji emisji oznacza podniesienie ceny paliw kopalnych i wywołuje efekt dochodowy (mniej wydajemy na inne dobra) oraz substytucyjny (inwestujemy, by zamienić brudne paliwa na czyste). Te polityki z reguły wymagają dostosowań w innych politykach rządowych np. podatkach, w tym decyzji o wykorzystaniu zebranych wpływów z nowego opodatkowania, lub w politykach osłonowych wobec gorzej sytuowanych gospodarstw domowych. Żeby to dobrze zrealizować, przydałoby się oczywiście sprawne państwo, które odpowiednio adresuje te problemy i pomaga tym, którzy nie potrafią sobie sami pomóc.
Jeśli chodzi o długi okres, to kluczowe jest, jak nasza gospodarka spożytkuje transformację do stworzenia przewag konkurencyjnych np. w rosnącym sektorze czystych technologii energetycznych. Ten wymiar niestety w Unii Europejskiej został zaniedbany, kiedy 20 lat temu i później wprowadzany był system EU ETS i dopuściliśmy do tego, że głównym dostawcą tych technologii są Chiny. Kraj ten dominuje w technologiach solarnych, wiatrowych, bateryjnych, samochodach elektrycznych i autonomicznych, przetwórstwie metali ziem rzadkich itd. Raport Draghiego z zeszłego roku dowodzi, że Europa znalazła się pod ogromną presją konkurencyjną ze strony Chin. W mojej opinii, to uzależnienie od Chin zaszło za daleko i ponosimy za to dzisiaj konsekwencje. Oczywiście w nowych trudnych warunkach makro, niektóre firmy europejskie lub polskie mogą się idealnie odnaleźć, ale to wymiar mikro, a nie ogólnogospodarczy.
W jakim stopniu wymogi regulacyjne, takie jak taksonomia UE, CSRD czy ETS, realnie oddziałują dzisiaj na politykę kredytową i portfel aktywów banków, a w jakim pozostają głównie kwestią formalnego raportowania?
Rozdzieliłbym taksonomię i CSRD od EU ETS. Te pierwsze to kwestia przestrzegania regulacji, compliance, które jak wiemy na przestrzeni ostatniego roku mocno ewoluowały. Inicjatywy Omnibus ograniczyły wcześniejszą nadmierną aktywność regulacyjną UE, jeśli chodzi o raportowanie środowiskowe, podatek graniczny CBAM lub inne. To pozytywne, bo polskie firmy bardzo uskarżały się na nadmierny ciężar biurokratyczny.
To drugie (system EU ETS) bardzo znacząco wpływa na ceny względne technologii energetycznych, zwłaszcza przy wysokich cenach uprawnień do emisji EUA w ostatnich latach (w przedziale 50-100 euro za tonę emisji od 2021, ostatnio ponad 80 euro) znacząco oddziałuje na ceny energii. UE ma najwyższe globalnie podatki węglowe, wielokrotnie wyższe na innych rynkach, co wpływa na koszty energii w przemyśle, a w dobie zmian technologicznych AI ma to duże znaczenie. Zróżnicowanie podatków węglowych na świecie przekłada się na realia dla firm energochłonnych. EU ETS istotnie wpływa na to, jakie inwestycje energetyczne finansujemy (głównie OZE i magazyny), elektrownie gazowe są budowane jako stabilizator sieci, a nie jako element podstawy, oczywiście są duże oczekiwania na finansowanie budowy elektrowni jądrowej.
Jakie branże w Polsce – z perspektywy banku – mogą w średnim okresie zyskać, a które stracić na przyspieszeniu transformacji klimatycznej? Czy widać już zmiany strukturalne w popycie na finansowanie?
Wspomniałem już o tym wcześniej, finansowanie inwestycji dotyczy technologii czystej energii, magazynowania lub sieci elektroenergetycznych. Myślę, że aktualnie finansowanie komercyjne jest traktowane w Polsce bardziej jako uzupełnienie finansowania ze źródeł publicznych (unijnych lub krajowych), oczywiście najbardziej polskie firmy preferują dotacje. Proszę spojrzeć na raporty kwartalne Szybki Monitoringi NBP – polskie firmy tylko w około 20% polegają na kredycie bankowym w finansowaniu inwestycji, około 55% jest pokrywane przez środki własne, za reszta to inne finansowanie. Chociaż zestawiając dostępne źródła finansowania transformacji energetycznej w oparciu o szacunki z projektu KPEiK, fundusze unijne mogą pokryć zaledwie 20% potrzeb inwestycyjnych do 2030 roku (fundusze spójności, KPO, inne fundusze), to wydaje mi się, że te finansowania nie są wykorzystywanie równocześnie, tylko sekwencyjnie. Polskie firmy chcą w pierwszej kolejności maksymalnie wykorzystać dostępne, tanie finansowanie z KPO lub innych źródeł, a możliwe, że później sięgną po źródła komercyjne. Może to wynikać poniekąd z niejasności krajowej strategii energetycznej, nie wiadomo, co można sfinansować ze środków unijnych, a co nie.
Na ile technologie cyfrowe, w tym sztuczna inteligencja i analiza danych ESG, pomagają bankom realnie ocenić ryzyka klimatyczne i społeczne, a na ile generują nowe wyzwania analityczne lub reputacyjne?
Uważam, że jedno i drugie. Korzystamy z technologii, lecz oczywiście dostrzegamy ryzyka, chociażby coraz bardziej zaawansowane cyberataki, i nowe rozwiązania wprowadzamy w sposób uporządkowany. W ogłoszonej w listopadzie nowej strategii ING, zobowiązaliśmy się do kontynuacji efektywnej kosztowo naszej technologii oraz wdrożenia rozwiązań sztucznej inteligencji. Chcemy, aby nasze rozwiązania były przyjazne i bezpieczne dla klientów.
Jeśli chodzi o ocenę ryzyk klimatycznych lub społecznych, to myślę, że istotne będzie poprawa jakości oraz dostępności danych pierwotnych, które np. istotnie wpływają na funkcjonowanie technologii OZE w określonych lokalizacjach. Digitalizacja, technologie są ważnym ogniwem transformacji systemu energetycznego, co ma skutki dla firm produkcyjnych i innych.
Czy obserwują Państwo ryzyko, że rosnąca presja na „zielone finansowanie/transformacyjne finansowanie” prowadzi do ograniczenia dostępu kapitału dla tradycyjnych sektorów gospodarki, które nadal odgrywają kluczową rolę w PKB i zatrudnieniu?
W Polsce praktycznie nie ma finansowania transformacyjnego, zatem nie jesteśmy wiodącym rynkiem jeśli chodzi o finansowanie zrównoważone, chociaż naturalnie takie transakcje są przeprowadzane. Wspomniałem wcześniej, że problemem w Polsce jest ograniczony popyt na kredyt inwestycyjny, nie zauważam wypychania kredytu na poziomie sektorowym. Od połowy 2024 roku dynamika inwestycji prywatnych jest ujemna, w ostatnich kwartałach rosną głównie inwestycje publiczne. W ankiecie rocznej NBP (raport Szybki Monitoring z lipca br.) ponad 50% badanych firm jako główny powód braku ubiegania się o finansowanie bankowe wskazuje: inne zewnętrzne źródła finansowania, finansowanie w formie bezzwrotnej i fundusze unijne. Od pandemii mamy do czynienia z trendem delewarowania sektora niefinansowego, spada udział kredytów dla firm w relacji do PKB. Bardzo liczymy, że ten trend się odwróci, bo potrzeby inwestycyjne, w tym na transformację energetyczną, są olbrzymie, a inwestycje przesądzają o trwałości wzrostu gospodarczego.
Sektor energetyczny bardzo odczuł odcięcie od finansowania oraz ograniczone zainteresowanie banków współpracą z klientami, którzy wciąż wykorzystują w swojej działalności paliwo węglowe. To ograniczyło możliwości transformacji sektora energetycznego i jej tempo.
Jaki Państwa zdaniem wpływ na gospodarkę i sektor bankowy będą miały aktywa osierocone, w tym w szczególności cały przemysł wydobywczy?
Nie prowadzimy takich analiz, chociaż we wspomnianej wcześniej naszej decyzji o rezygnacji z finansowania węgla energetycznego zapewne jednym z powodów były ryzyka kosztów osieroconych (nie było mnie wtedy w banku). Co jakiś czas mamy informacje publiczne o gigantycznej skali odpisów księgowych z tytułu deprecjacji aktywów węglowych w polskich spółkach energetycznych. To pokazuje, że ryzyka stranded assets się materializują.
Czy zrównoważona transformacja może stać się motorem innowacji, czy raczej źródłem utraty konkurencyjności i presji kosztowej?
Paradoksalnie, spoglądając na strukturę produkcji czystych technologii energetycznych, najwięcej zyskały Chiny, które nie mają ambitnej polityki klimatycznej. Posiadały natomiast aktywną politykę przemysłową i konsekwentnie ją realizują od kilku dekad, korzystając z członkostwa w WTO, inwestując coraz więcej w B+R, poprawiając jakość edukacji, zwłaszcza technicznej, co przy efektach skali i silnej konkurencji wewnętrznej pozwoliło im na stworzenie bardzo konkurencyjnej fabryki świata. Niestety w unijnej polityce klimatycznej zabrakło troski o konkurencyjność i skończyło się na deklaracjach, że bycie liderem w tym wymiarze redukcji emisji, da Europie przewagę w produkcji potrzebnych towarów lub usług na potrzeby transformacji energetycznej. Zeszłoroczny raport Draghiego dowodzi, że Europa musi zapobiec dalszej erozji konkurencyjności. Niestety, do wyzwań dla konkurencyjności w ostatnich latach doszły wyzwania dla bezpieczeństwa, pozytywnie, że w pewnym zakresie te obszary można pogodzić.
Jakie rekomendacje skierowaliby Państwo do firm z gospodarki realnej w Polsce – w jaki sposób powinny przygotowywać się do transformacji, by zminimalizować koszty dostosowania i utrzymać konkurencyjność na rynku?
Przyznam, że posiadamy w banku serię raportów, przygotowywanych na podstawie kilkudziesięciu wywiadów z polskimi liderami biznesu. To firmy informują nas, co jest dla nich największym obciążeniem, czego oczekują od polityki gospodarczej i jak same się zmieniają. Nasze raporty odzwierciedlają wielką zbiorową mądrość polskiego biznesu i mamy nadzieję, że w jakimś stopniu dociera to wyżej. W ostatnim raporcie Motory polskiego wzrostu gospodarczego. Obawy i postulaty biznesu akcentujemy potrzebę zmian na poziomie unijnym (korekta polityki klimatycznej i raportowania ESG, strategiczna autonomia UE), krajowym (deregulacja, innowacje, wymiana międzypokoleniowa, pobudzenie inwestycji prywatnych, również przez pogłębienie rynku finansowego) oraz na poziomie mikro w firmach (wykorzystanie szans w sektorze zbrojeniowym i energetyce, wdrożenie technologii oszczędzających pracę, w tym AI, współpraca i ekspansja zagraniczna).
Na ile koszty ekorozwoju i transformacji energetycznej są już „wbudowane” w inflację i prognozy stóp procentowych w Polsce?
Koszty wdrożenia EU ETS w elektroenergetyce i przemyśle są w dużej mierze uwzględnione, chociaż zakładając, że ceny uprawnień będą rosły w przyszłości, a my z węglem nie pożegnamy się przynajmniej do 2040, a z gazem ziemnym pewnie nie wcześniej niż w 2050, to w najbliższych 15-20 latach, te koszty będziemy wciąż ponosić.
Ostatnio ważnym tematem stało się wdrożenie ETS2 w budynkach i transporcie drogowym. Miało to nastąpić od 2027 roku, zostało przesunięte na 2028, niektóre banki centralne (EBC i CNB) uwzględniły to w raportach o inflacji. Sporo o tym mówił prezes NBP. Pisaliśmy o tym na Think.ing.com, szacujemy, że wdrożenie ETS2 może podbić inflację nawet o 2,3pp, ale ten wpływ można zmitygować przez ceny regulowane lub wsparcie bezpośrednie gospodarstw domowych, również z nowego Społecznego Funduszu Klimatycznego. Ale rok 2028 nie pojawia się jeszcze w prognozach inflacyjnych banków centralnych, więc ten czynnik ryzyka nie zmaterializuje się szybko.
Czy z perspektywy Pana/Pani banku zielona transformacja oznacza docelowo wyższe ceny produktów finansowych dla klientów – wyższe marże, prowizje, droższy kredyt?
W niektórych naszych produktach występują bodźce do „ekologicznych” działań lub inwestycji, a nie wyższe stawki. Mamy kredyty zawierające cele ESG, po osiągnięciu których klient korzysta z niższej marży.
Natomiast transformacja gospodarki w stronę zeroemisyjną jest z pewnością kosztowna. I w tym sensie, co najmniej krótkoterminowo, większą konkurencyjność mogą osiągać rynki, które nie przechodzą takiej transformacji. Spoglądając jednak holistycznie, trzeba by policzyć wszystkie koszty, w tym te związane z większą umieralnością i zachorowalnością powodowaną zanieczyszczeniami środowiska. Trzeba też pamiętać o kosztach zmian klimatycznych, których doświadczymy jednak w sposób bardziej losowy, niż zależny od zaangażowania danego kraju w zieloną transformację.
Czy w portfelu kredytowym banku widać już różnicę w koszcie kapitału i dostępności finansowania między firmami „zielonymi” a „brązowymi”? Jak to wygląda w praktyce?
Nie mamy takich badań. Generalnie na rynkach finansowych bardzo trudno wyodrębnić premię za inwestycje w zielone obszary tzw. greenmium. W danych BloombergNEF za ostatnie 8 lat ta premia oscylowała wokół 0. W przypadku emitentów unijnych bywały okresy, że zbliżała się do +10pb, ale też mieliśmy okresy, kiedy była przejściowo ujemna. Jeśli chodzi o instrumenty emitentów spoza UE, to dodatnie greenmium było rzadsze, a okresy ujemnej premii znacznie dłuższe. Oznacza to, że inwestorzy wciąż słabo wyceniają działania zrównoważone, być może jest jakiś problem strukturalny, biurokratyczny związany z tego typu instrumentami. Wiemy, że wymagane są dodatkowe raporty, oceny, a emitenci raczej unikają dodatkowych kosztów związanych z pozyskaniem finansowania. Być może inwestorzy mają wątpliwości odnośnie tzw. dodatkowości finansowanych inwestycji (additionality) – czy rzeczywiście tego typu finansowanie przyniesie dodatkowy, mierzalny efekt środowiskowy lub społeczny, czy raczej aktywności, które i tak byłyby zrealizowane w scenariuszu business as usual.
Niemniej jednak, aktualnie mamy silny nacisk na zielone finansowanie i w tym sensie wszystko, co brązowe jest w drugiej kategorii, a czarne ma duże problemy z pozyskaniem finansowania na rynku komerc
