Europejski Bank Centralny miałw ubiegłym roku przyhamować Revoluta w Europie. Jak podał „Financial Times”, chodziło o tempo, w jakim firma dorzucała kolejne usługi dla klientów.

Według dziennika nadzorcymieli uznać, że Revolut rozwija ofertę szybciej, niż dojrzewają jego wewnętrzneprocedury. W praktyce chodzi o pytanie, czy przed uruchomieniem nowej funkcjiktoś wystarczająco dokładnie sprawdził ryzyka, zgodność z przepisami i możliweskutki dla klientów.
Ograniczenia miały być czasowei dotyczyć nowych produktów na terenie Europejskiego Obszaru Gospodarczego.Dotychczasowe usługi miały działać normalnie. EBC miał też oczekiwaćzewnętrznego przeglądu obszarów odpowiedzialnych za ryzyko, zgodność zregulacjami i kwestie prawne.
Zobacz także
Polecamy: Twój bank podnosi opłaty? Znajdź tańsze konto i odbierz bonusy. Sprawdź!
To ważna informacja, boRevolut przez lata przyzwyczaił użytkowników do tego, że w aplikacji ciąglepojawia się coś nowego. Najpierw kojarzył się głównie z wygodną kartą nazagraniczne wyjazdy i wymianą walut. Dziś coraz mocniej chce być pełnoprawnymbankiem w telefonie, z coraz szerszą ofertą finansową.
Im większa skala, tym większaostrożność nadzoru. Revolut informuje, że ma już ponad 75 mln klientów naświecie. W Polsce – ponad 5 mln. Tostawia go pod tym względem na szóstej pozycji na rynku za PKO BP, Pekao, Erste,ING i Millennium. Jest większy niż mBank, Alior czy BNP Paribas.
Przy takiej liczbieużytkowników nowa usługa nie jest tylko kolejnym przyciskiem w aplikacji. Jeślicoś zostanie źle zaprojektowane, skutki mogą odczuć miliony osób.
Spółka, cytowana przezbranżowe media, zapewnia, że prowadzi stały dialog z regulatorami, w tym z EBC,i wzmacnia swoje procedury zgodnie z oczekiwaniami nadzoru.
Dla klientów w Polscenajważniejsze jest to, że z doniesień „Financial Timesa” nie wynika, aby mieliproblem z dostępem do pieniędzy albo korzystaniem z aplikacji. Sprawa dotyczyraczej zaplecza działania firmy: tego, czy cyfrowy bank rośnie w tempie, za którymnadążają kontrole bezpieczeństwa.
