Sztuki walki: Czy istnieje „szybka ścieżka”?

Sztuki walki: Czy istnieje „szybka ścieżka”? 2

Każdy adept sztuk walki ma swoje własne powody, dla których się nimi zajmuje. Niektórzy rozpoczynają treningi, aby utrzymać sprawność fizyczną i poprawić zdrowie, inni postrzegają sztuki walki jako drogę do samodoskonalenia, a dla jeszcze innych to po prostu hobby, sposób na ciekawe i produktywne spędzenie czasu. Mimo to wielu przyciąga chęć nauki walki, nabrania pewności siebie – innymi słowy, nauczenia się walki.

Jednocześnie nie jest tajemnicą, że w realnych starciach z agresywnymi osobami, adeptom sztuk walki często zdarzają się nie do pokonania trudności. Po prostu zostają pobici w codziennych konfrontacjach lub atakowani przez chuliganów. W zasadzie to normalne: nigdy nic nie wiadomo, sytuacje rozwijają się różnie, a umiejętności walki wręcz nie zawsze są pomocne. Faktem jest jednak, że zdolność adepta tak zwanych tradycyjnych sztuk walki (TMA) do konfrontacji z domniemanym „łobuzem” jest przedmiotem poważnych dyskusji wśród adeptów sztuk walki.

Łatwo to zweryfikować: na przykład przeglądając odpowiednie zasoby internetowe. A jednak, jeśli się nad tym zastanowić, to bzdura! Oczywiście, są ludzie, których żaden trening nie uczyni wojownikami. Ale kiedy niezdolność zwolenników „systemu walki” do skutecznego odparcia ataku staje się powszechna, nie sposób oprzeć się pytaniu: może problem leży w samym systemie szkolenia, w specyfice metodologii?

Nierzadko zdarza się, że ktoś zapisuje się na zajęcia, aby nauczyć się walki (i właśnie to podkreślała reklama zajęć!), a po pewnym czasie odkrywa, że zamiast tego uczy się karate, wushu lub aikido… Mówię tu konkretnie o „tradycyjnych” systemach — w znacznej liczbie sportów i stosowanych sztuk walki sytuacja wygląda o wiele lepiej.

Wróćmy jednak do „tradycyjnych” systemów sztuk walki. Zadajmy sobie pytanie: dlaczego trening walki jest często zastępowany nauką technik konkretnej sztuki walki? To kwestia podejścia. W ramach danego systemu opracowano konkretną metodę nauczania, mającą na celu przede wszystkim rozwijanie u ucznia określonych wzorców ruchu. Innymi słowy, będą oni uczyć walki – ale nie byle jakiej walki, ale ściśle zgodnie ze stylem ruchu przyjętym przez daną szkołę.

W praktyce często wiąże się to z przełamywaniem istniejących stereotypów; w efekcie uczeń jest uczony poruszania się na nowo, narzucając sposób poruszania się przewidywany przez dany system.

Okazuje się więc, że ucząc się walki, musimy najpierw odbudować nasz dotychczasowy, naturalny sposób poruszania się – innymi słowy, opanować technikę. I to jest z pewnością słuszne. Z jednej strony.

Z drugiej strony okazuje się, że technika często rozwija się sama, w oderwaniu od realnych zadań praktycznych, zastępując prawdziwy trening bojowy. Czyż nie dlatego proces szkolenia jest tak rozciągnięty w niektórych „tradycyjnych” szkołach? Moim zdaniem, deklarowane 3-5 lat treningu dla wojownika wydaje się nieco dziwne. Co to za sztuka walki, która wymaga lat, aby jej adept opanował umiejętności prostej walki na pięści? Uwaga: nie mówimy o mistrzostwie w tej sztuce. Po pierwsze, mówimy o tym, jak po miesiącach (a może nawet pierwszych kilku latach) treningu człowiek jest bezradny wobec przeciętnego ulicznego bandyty.

W sportach walki sytuacja jest zauważalnie lepsza. Dlaczego? Prawdopodobnie dlatego, że trenerzy jasno rozumieją cel: nauczyć zawodników walczyć jak najszybciej – nawet jeśli zgodnie z zasadami, ale w realnej interakcji z przeciwnikiem.

Trening sztuk walki w celu samoobrony powinien (na początkowym etapie) zapewnić adeptowi:

– niezbędne minimum sprawności fizycznej;
– zadany cios;
– znajomość minimum technik ochronnych;
– rozumienie zadań taktycznych w walce;
– obecność sprawdzonych schematów taktycznych (czyli algorytmów działań w walce);
– psychologiczne przygotowanie do walki.

Moim zdaniem osoba o prawidłowym rozwoju fizycznym nie odczuwa pilnej potrzeby dodatkowego treningu, pomimo entuzjazmu większości instruktorów. Zasadniczo większość ludzi jest w stanie fizycznie zadawać skuteczne ciosy i bronić się przed nimi. Co więcej, nie da się wypracować wyjątkowej siły w krótkim czasie, ale można zaszczepić w nich podstawowe umiejętności techniczne. Co więcej, sam trening techniki znacząco rozwija sprawność fizyczną – i koordynację, co moim zdaniem jest ważniejsze.

Dużo ważniejsze jest zadanie ciosu .

Techniki obronne powinny być ograniczone, proste i wygodne. Zazwyczaj dla początkujących optymalne są kontrataki i parowania. Wybiera się od czterech do pięciu z nich, obejmujących główne partie ciała.

Oprócz opanowania „minimum technicznego” uczymy się stosować nabyte umiejętności w praktyce. Mówiąc najogólniej, istnieją dwa główne etapy przeciwdziałania agresji fizycznej: przerwanie walki i prowadzenie walki (faktycznej walki). Na czym polega różnica? Prowadzenie walki wymaga umiejętności poruszania się w walce, manewrowania, obrony przed ciosami i zadawania ich poruszającemu się i atakującemu przeciwnikowi. Osoba posiadająca te umiejętności jest w istocie nazywana wojownikiem. Warto do tego dążyć – ale niestety nie każdy to potrafi. Jedynym rozwiązaniem jest zduszenie agresji w zarodku, atakowanie przy najmniejszej próbie podjęcia działania przez przeciwnika.

Ważne jest, aby zrozumieć, że w tym przypadku nie ma mowy o obronie: atakujemy wyprzedzająco. Technicznie rzecz biorąc, jest to znacznie prostsze niż angażowanie się w walkę. W walce jesteśmy zmuszeni reagować na aktywne działania przeciwnika (lub, mówiąc prościej, bronić się przed jego atakami), podczas gdy tutaj inicjatywa i wybór działania leżą całkowicie w twoich rękach. Oczywiście najlepiej opanować oba, ale teraz mówimy o nauce od podstaw i rozwijaniu niezbędnych umiejętności w ograniczonym czasie. Co więcej, każdy ćwiczący ma swoje ulubione, indywidualne schematy, kombinacje i metody działania. Nauczymy się wdrażać te schematy, stosując je w typowych sytuacjach bojowych. I powinno to odbywać się już od pierwszej sesji treningowej, bez poświęcania długiego okresu przygotowawczego na trening fizyczny i doskonalenie podstawowych technik.

Najważniejszą zasadą „przyspieszonego” treningu jest minimalizacja techniki. Oznacza to, że bardzo ograniczona liczba schematów taktycznych i elementów technicznych jest stosowana w jak największej liczbie sytuacji. Pozwala to zminimalizować niepewność w sytuacjach bojowych przy wyborze kierunku działania. Oczywiście, na bardziej zaawansowanym etapie takie stereotypy prawdopodobnie będą stanowić przeszkodę, ale ten etap dopiero nadejdzie…

Załóżmy, że student opuszcza pierwsze zajęcia z pewną, choćby minimalną, wiedzą. Mówiąc wprost, musimy uczyć walki, a nie do niej przygotowywać. Pompki , rozciąganie, ćwiczenia koordynacyjne i tak dalej to wspaniałe rzeczy, ale na krótką metę są zupełnie bezużyteczne. W końcu nie da się zapewnić poważnego, istotnego dla walki treningu fizycznego w krótkim czasie. Jest jednak jak najbardziej możliwe zaszczepienie pewnych umiejętności praktycznych. Jedynym wymogiem jest:

1. Uczeń był stale świadomy tego, co robi i dlaczego.

2. Droga do końcowego rezultatu była możliwie najkrótsza (minimum ćwiczeń przygotowawczych i maksymalna bliskość warunków rzeczywistych).

Istotną kwestią jest stopień, w jakim technika odpowiada „standardowi”. W końcu, według większości szkół klasycznych, technika ucznia powinna ściśle odpowiadać „wzorcowi”, czyli technice instruktora. Odstępstwa są dopuszczalne jedynie na „zaawansowanych” etapach szkolenia, po szczegółowym opanowaniu techniki. I to jest słuszne – ale tylko w kontekście długoterminowego, systematycznego treningu. Jeśli celem jest nauka samoobrony, a nie podporządkowanie się ideałowi konkretnej szkoły, należy w jak największym stopniu wykorzystać naturalne cechy ucznia. Oznacza to nie przekwalifikowanie ani zakłócanie istniejącej (nawet niedoskonałej) bazy motorycznej, ale raczej jej dostosowanie, uczynienie bardziej racjonalną, stosując konkretne techniki walki do naturalnych wzorców ruchu i metod reakcji ucznia.

Owszem, takie podejście raczej nie doprowadzi studenta do uzyskania tytułu magistra (chociaż kto wie?), ale umożliwi mu szybką naukę stosowania zdobytej wiedzy i umiejętności w praktyce.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *