Myślenie w sztukach walki: Jak się uczymy?

Myślenie w sztukach walki: Jak się uczymy? 2

Porozmawiajmy o pewnych osobliwościach myślenia i postrzegania świata, charakterystycznych dla mentalności (daleko)wschodniej w porównaniu z zachodnią, jeśli chodzi o dziedzinę sztuk walki.

Ucząc się tradycyjnych wschodnich systemów sztuk walki, wiele osób boryka się z problemem fundamentalnego niezrozumienia wymagań instruktorów, a podejście wynikające z metod nauczania jest obce naszemu sposobowi myślenia. Instruktorzy są więc zmuszeni do adaptacji metod, czyniąc je bardziej przystępnymi dla Europejczyków. Nie stają się one ani lepsze, ani gorsze – po prostu inne, być może nawet równie skuteczne – ale istota systemu ulega zmianie.

Na Zachodzie główny ciężar postrzegania i przyswajania nowych informacji spoczywa na świadomości. Uczenie się odbywa się poprzez rozumienie i pojmowanie, według schematu: demonstracja – wyjaśnienie – wdrożenie przez ucznia – korekta błędów. Te same zasady mają zastosowanie w życiu codziennym.

Wschodni model nauczania jest skonstruowany inaczej: demonstracja, powtarzanie materiału przez ucznia i wykonywanie w warunkach utrudniających jego nieprawidłowe wykonanie. Albo powtarzanie materiału aż do „zrozumienia” – a dokładniej, aż uczeń „poczuje”, jak należy to zrobić. Innymi słowy, uczenie się odbywa się nie tyle poprzez zrozumienie przez ucznia tego, co robi, co poprzez stworzenie warunków, które zmuszają go do prawidłowego działania.

Na przykład, kopnięcia wykonuje się nad ławeczką, zmuszając ucznia do najpierw wyprostowania kolana, a dopiero potem wyprostowania nogi w celu kopnięcia, a także do powrotu nogi bez „opuszczania” jej przed siebie, aby uniknąć uderzenia w przeszkodę. Uderzenia bronią można ćwiczyć w drzwiach, co zapobiega bardzo szerokim zamachom. Inną metodą jest maksymalizacja napięcia mięśni, aby osiągnąć relaksację odruchową.

Podczas treningu często słyszy się coś w stylu: „Zrób to tysiąc razy, a sam zrozumiesz”. I choć to prawda, nie każdy Europejczyk wytrzymuje tyle czasu, ile potrzeba na to „zrozumienie”. Co więcej, nie każdy instruktor zadaje sobie trud, by wyjaśnić, co chce osiągnąć, wykonując dane ćwiczenie, kierując się zasadą „zrób to dziesięć tysięcy razy”.

Wiele szkół wschodnich nie oczekuje nawet od praktykującego logicznego rozumienia zasad konstrukcji ruchu, kombinacji żywiołów itd. Oznacza to, że wojownicy wiedzą, jak walczyć i posiadają system treningowy zdolny do nauczania kolejnego pokolenia, ale często mają trudności z wyjaśnieniem, jak działają i dlaczego to robią. Nie jest to kwestia ściśle techniczna, jak mogłoby się wydawać. Generalnie istnieją różnice w sposobie myślenia: albo może dominować logiczne, analityczne podejście do rozumienia rzeczywistości, gdzie wszystko, co postrzegamy, jest najpierw „rozbijane na elementy”, które następnie są składane na nowo w spójny i konsekwentny, choć nieco sztuczny, obraz świata; albo świat jest postrzegany bezpośrednio, holistycznie, bez prób sztucznego izolowania poszczególnych elementów. Podobnie, trening techniczny może zaczynać się nie od prostych ruchów i elementów, ale od bardziej naturalnych (choć bardziej złożonych) kombinacji.

Omówiliśmy metodę umieszczania ucznia w warunkach, które zmuszają go do prawidłowego działania. Stosując tę samą zasadę, można zastąpić umiejętność działania umiejętnością celu: na przykład, zlecić zadanie „przewrócenia partnera chwytając go za nogę” – a ciało ucznia automatycznie znajdzie optymalne pozycje i metody przyłożenia siły. Główną przeszkodą w tym intuicyjnym podejściu są uporczywe próby „myślenia” przez uczniów.

Przykład z życia wzięty: uczeń zaczyna ćwiczyć ciosy i wykonuje ćwiczenie, generalnie poprawnie, ale z błędem, który (według instruktora) mógłby łatwo poprawić. Przerwany „w trakcie swobodnego lotu”, uczeń uważnie słucha wyjaśnień i usilnie stara się je przyswoić, ale zatrzymanie już nastąpiło – nie tylko fizyczne, ale i psychiczne. Teraz uczeń już nie uderza, ale nieustannie odtwarza w głowie myśli (a nawet zmartwienia) o „poprawności” swoich działań. Angażuje się nie w sam proces, ale w własne myśli na jego temat. Uderzenie natychmiast znika. Rozpoczyna się nowy cykl refleksji. Inni – ci podatni na wątpliwości – całkowicie przestają ćwiczyć: „Nie dam rady; może jest za wcześnie”.

Ten sam efekt zaobserwowano, gdy między dwiema lekcjami uczeń miał czas porozmawiać z kolegą o wyższym poziomie wyszkolenia, który skrytykował jego „styl bicia”. A jaki styl mógł mieć?! Dopiero zaczynał naukę! I nie jest lekkomyślnym nastolatkiem podatnym na wpływy z zewnątrz, ale poważnym dorosłym, który całkowicie ufa swojemu instruktorowi. Czasami myślisz: „Cholera, lepiej w ogóle nie ingerować; pozwól mu robić, co może. Przyzwyczai się, a potem go poprawimy (chyba że błąd jest fundamentalny)”.

„Myślenie” zakłóca naturalny przepływ procesu, opartego bardziej na poczuciu słuszności lub niesłuszności. W tym przypadku ważne jest, aby zaufać własnej intuicji i po prostu podążać za strumieniem obrazów, ruchów i impulsów. Ten sposób myślenia nie charakteryzuje się dyskrecją; działanie jest postrzegane (słowo „chwytanie” byłoby tu trafne) jako holistyczny obraz, nierozerwalnie obejmujący zadanie, pożądany rezultat i środki do jego osiągnięcia. Ostatecznie zadanie powinno naturalnie i spontanicznie osiągnąć poziom rozwiązania. Praktyczne metody nauczania albo zachęcają ucznia do poszukiwania własnych, naturalnych rozwiązań, albo stwarzają warunki, które zbliżają go jak najbardziej do wymaganego formalnego działania. Opisaliśmy już ćwiczenie polegające na ćwiczeniu uderzenia o ścianę. W tym zadaniu dość trudno jest wykonać uderzenie niepoprawnie; ciało spontanicznie znajduje niezbędne pozycje, a jedynie kilka szczegółów wymaga korekty.

Różnice w myśleniu są nierozerwalnie związane ze specyfiką języka. „Zachodnie” podejście do nauki przypomina stopniowe przyswajanie języka: od nauki liter (elementów), przez łączenie ich w słowa (proste połączenia, takie jak „blok-uderzenie”), następnie konstruowanie fraz i zdań (łączenie połączeń i elementów), a na końcu dialog (walka w stylu dowolnym).

Możliwe jest jednak inne podejście. Dziecko, ucząc się mowy, nie uczy się reguł ani nie zapamiętuje słów. Dorosły, znajdując się w obcym środowisku językowym, uczy się mowy nie z podręcznika, ale poprzez nieuniknione próby komunikacji z native speakerami. Ilu z nas potrafi wyjaśnić, dlaczego zdania w naszym ojczystym języku są tak skonstruowane? Jesteśmy pewni, że potrafią to zrobić tylko specjaliści, ale większość ludzi i tak mówi mniej więcej poprawnie.

Wiele kultur Wschodu posługuje się pismem hieroglificznym, które sprzyja zasadniczo innemu, bardziej metaforycznemu i holistycznemu sposobowi postrzegania rzeczy. Brakuje mu w istocie jasnej logiki i jednoznaczności, do których jesteśmy przyzwyczajeni, podziału na znaki, słowa i frazy. Podobnie jest w sztukach walki: opanowawszy nie tylko słowa, ale sposób, metodę działania, możemy przejść do swobodnej kreatywności, gdzie początkowy obraz wyznacza jedynie podstawową linię. Główną trudnością, z jaką boryka się większość ludzi, jest konieczność działania intuicyjnego, zaufania swojemu ciału, bez myślenia.

W końcu prawie każdy kiedyś walczył. Czy zastanawiałeś się nad techniką lub nad tym, jak najlepiej uderzyć? Najprawdopodobniej nie. Po prostu uderzyłeś tam, gdzie przeciwnik był odsłonięty, i prawdopodobnie uderzyłeś mocno i celnie. Innymi słowy, posiadamy pewną umiejętność naturalnie. Dlaczego więc, kiedy przychodzimy na trening, początkowo stajemy się tak niezdarni? Ponieważ próbują nas zmusić do poprawnego wykonywania ruchów w ramach danego systemu ruchu – a my jesteśmy gotowi zrezygnować z naszych naturalnych zdolności w zamian za obiecaną umiejętność „robienia tego dobrze”. Próbując działać w nieznany sposób, zaczynamy myśleć i analizować, tracąc naturalną płynność myśli i grację naszych ciał.

Nie próbujemy dowodzić wyższości metody „wschodniej” nad „zachodnią” i odwrotnie. Dziś, w epoce zdominowanej przez „systemy uniwersalne”, możliwe i konieczne jest elastyczne łączenie obu podejść, z wdzięcznością czerpiąc z pełnego zakresu doświadczeń zgromadzonych przez naszych przodków. Wybór metody zależy zarówno od osobowości ucznia (jeden może preferować jedną, drugi inną), jak i od charakteru danego zadania. Ogólnie rzecz biorąc, „szkoła konwencjonalna (sformalizowana)” stawia znacznie wyższe wymagania formalności, poprawności i przestrzegania kanonów, bez których przekazywanie i podtrzymywanie tradycji jest nie do pomyślenia. Dotyczy to wszelkich ćwiczeń sformalizowanych.

Jeżeli uczeń nie musi zdawać egzaminu technicznego, a jego cel jest czysto praktyczny (np. nauka walki), to warto się zastanowić, czy ma sens przełamywać pierwotny sposób poruszania się, właściwy mu jako człowiekowi w ogóle i jako konkretnemu osobnikowi z jego specyficznymi cechami budowy ciała i plastyczności.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *