Wyprowadzka nakazana przez jezuitów. Kolejne rodziny zagrożone.

Samotna matka z trójką pociech ma być zmuszona do opuszczenia lokalu będącego własnością jezuitów. Jedynie pani Katarzyna otrzymała nakaz eksmisji, pozostałe pięć rodzin zamieszkujących to miejsce mogą pozostać. Kobieta zastanawia się, czy przyczyną tej decyzji jest jej rozwód. Artykuł programu „Interwencja”.

Kobieta siedzi przy stole, zamyślona i smutna.
"Interwencja"

Pani Katarzyna z dziećmi oczekuje na postanowienie w sprawie dachu nad głową

Pani Katarzyna wraz z trójką dzieci żyje w miejscowości Ostrów Szlachecki w Małopolsce. Kobieta rozstała się z mężem, który życie rodziny przemienił w koszmar.

 

– Burdy, obelgi, rzucanie różnymi rzeczami. Krzywdził też moją mamę, mama uciekała z domu, córka rezygnowała z pójścia do szkoły, bo martwiła się o brata, o babcię. Pamiętam sytuację, że w momencie, gdy zjawiła się policja, on wycelował we mnie i najmłodszego syna krzesłem – wspomina Katarzyna Handzel.

 

 

– Bywały chwile, gdy obawiałam się wyjść z domu lub powrócić do niego. Będąc w szkole, nie potrafiłam skupić się na nauce, bo rozmyślałam, w jakim nastroju będzie tata i czy w ogóle będzie w domu. I pragnęłam, żeby go nie było. Młodszemu bratu zakładałam słuchawki, żeby tego nie słyszał – relacjonuje 17-letnia córka Joanna.

 

– Tata stał z krzesłem nad mamą, moim bratem i psem, więc wstawiłem się między nimi. Zaraz potem usłyszałem: co się tak k*** trzęsiesz – dodaje syn Radosław.

Kobiecie z trojgiem dzieci nakazują opuścić lokal. Pozostałe rodziny mogą zostać

Mąż pani Katarzyny został ukarany za znęcanie się nad rodziną. Został mu także zakazany kontakt z dziećmi. W lipcu zeszłego roku pani Katarzyna uzyskała rozwód. Była przekonana, że to kres problemów rodziny. Jednakże stało się inaczej.

 

– Zapukała do mnie pani Barbara, która tutaj sprząta. Wręczyła mi w kopercie pismo, abym je podpisała. Czytałam je trzy razy, bo nie dowierzałam. Było tam napisane, że nie przedłużają mojej umowy i z końcem miesiąca mam zwrócić klucze. Dobrze wiedzą, że czekam na mieszkanie. Dopóki go nie otrzymam, nie zamierzam się stąd ruszać – mówi pani Katarzyna.

 

Kobieta pomieszkuje w budynku po byłym PGR-ze. Nieruchomość przejęło Stowarzyszenie Młodzieży Męskiej Przemysłowej i Rzemieślniczej zarządzane przez Zakon Jezuitów w Krakowie.

 

W piśmie brakuje jakiegokolwiek wytłumaczenia tej decyzji. Opłaty są regulowane na bieżąco, nie jestem im nic winna – zaznacza pani Katarzyna.

 

 

– To przykre, że chce się pozbyć matki z trójką dzieci. Inni mogą tu mieszkać, to nieco niesprawiedliwe – stwierdza Paweł Gajda, sołtys Ostrowa Szlacheckiego.

 

Prezesem Stowarzyszenia jest jezuita ks. Józef. Ekipa „Interwencji” poszukuje go w siedzibie zakonu w Krakowie. Okazuje się, że jest na urlopie. Udaje im się porozmawiać z jego przełożonym:

 

– Są trudności związane z jej bytowaniem w tej wspólnocie mieszkaniowej – odpowiada.

 

– Czyli jakie były przyczyny?

 

– Nie wiem, bo takie informacje nie są mi przekazywane. Inni posiadają umowy długoterminowe, a ona nie. Dostała jedną wiadomość – nie odpowiedziała. Dostała drugą wiadomość – nie zareagowała. Ona nieustannie próbuje kontaktować się poprzez media – dodał przełożony.

„Interwencja”. Jezuici każą im zwolnić lokal. Kobieta docieka, czy to przez rozwód

– Mieszka tutaj sześć rodzin, a tylko ja otrzymałam nakaz wyprowadzki. Jak ksiądz tu był, to mnie omijał. Nie mam do niego numeru, żeby przedzwonić. On nikomu nie udostępnia numeru – twierdzi Katarzyna Handzel.

 

W umowie najmu mieszkania pani Katarzyny znajduje się zapis, że będzie ona prolongowana do czasu przekazania lokali przez gminę Bochnia. O ten zapis pytamy burmistrza.

 

– Nie było żadnego porozumienia z jezuitami w tej sprawie. Gmina Bochnia pozyskała z Polskiego Ładu kilka lat temu środki na zabezpieczenie lokatorów, którzy będą mieli problemy. I zbudowaliśmy dwa bloki. Jesteśmy w trakcie podłączania gazu, wszystkie formalności odbiorowe potrwają dwa miesiące. Około czerwca pierwsze osoby powinny się tam wprowadzić. Aktualnie nie mamy w zasobie gminnym żadnych lokali komunalnych – informuje Marek Bzdek, burmistrz gminy Bochnia.

 

Ekipa „Interwencji” pojechała zobaczyć, w jakim stanie są budynki wznoszone przez gminę. Stoją one w wodzie. Nieprędko będzie można się tam osiedlić. Dodatkowo nikt nie ma pisemnego zapewnienia, że otrzyma tam mieszkanie.

 

– Nikt z nami nie rozmawiał, a sądzę, że skoro pojawił się pomysł przesiedlenia, należałoby zorganizować zebranie. Dać umowy wstępne, a tu wszystko opiera się na obietnicach – komentuje pani Katarzyna.

 

 

Reporter: Zasugerowano, że zakonowi nie odpowiada fakt, iż mieszka tutaj rozwiedziona kobieta z trójką dzieci.

 

Pani Katarzyna: Być może tak jest. Ale wiedzieli, jaka była sytuacja, że jestem ofiarą przemocy domowej. Rozwód rozwodem, ale ja odseparowałam się od kogoś, kto nas tyranizował. Ruinował nam życie. 

 

Kobieta wraz z dziećmi powinna była opuścić lokal do końca marca. Obawia się, że wkrótce może stracić swoje miejsce zamieszkania.

 

– Nie mam gdzie iść. Muszę tu wyczekiwać. Boję się, co wymyśli Stowarzyszenie Młodzieży Męskiej, a konkretnie ksiądz M. Ksiądz może mieć pretensje do dzieci, że przechodzą mu przez park, bo już tak się zdarzyło. Może wymierzyć karę, trudno przewidzieć. Pragnęliśmy żyć spokojnie, wciąż z dziećmi uczestniczymy w terapii. Chcielibyśmy uwolnić się od jednej traumy, ale to niemożliwe, bo zaraz pojawia się następna – podsumowuje pani Katarzyna.

 

Materiał wideo „Interwencji” dostępny TUTAJ.

 

Ujrzałeś coś ważnego? Prześlij zdjęcie, nagranie lub opisz, co się wydarzyło. Skorzystaj z naszej Wrzutni

WIDEO: Jacek Magiera nie żyje. "Był szkoleniowcem z najwyższej półki"Wyprowadzka nakazana przez jezuitów. Kolejne rodziny zagrożone. 2 "Interwencja"

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *