Tusk wyszedł z RBN. Szef rządu tłumaczy.

To byłoby skrajnie nieroztropne ze strony głowy państwa Nawrockiego wysuwać tak zasadnicze oskarżenia z powodu tego, że ktoś przebywa w takim, czy innym gronie – oznajmił szef rządu Donald Tusk w komunikacie przed odlotem do Belgii, nawiązując do przebiegu posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Uzasadnił ponadto, dlaczego nie uczestniczył w segmencie, w którym omawiano "wschodnie powiązania" przewodniczącego Sejmu.

Premier Donald Tusk stoi przed polskimi i unijnymi flagami.
PAP/Radek Pietruszka

Premier Donald Tusk

Premier zakomunikował podczas konferencji w czwartek rano, że istotnym elementem Rady Bezpieczeństwa Narodowego była debata nad programem SAFE. 

Tusk: Mam nadzieję, że te wątpliwości nie są zapowiedzią weta

– Uczciwie mówiąc, nie do końca pojąłem na czym polegają obawy, czy niepewność pana prezydenta i jego współpracowników dotyczące tej wartości dodanej, którą zapewnia SAVE – oświadczył.

 

 

Dodał, że np. ministrowie obrony narodowej i finansów oraz generałowie przedstawili na ten temat „jednomyślną i spójną informację”.

– Mam nadzieję, że te obiekcje, czy oznaki niechęci, które zaistniały w czasie tej wymiany zdań nie są preludium do weta. Potrzebujemy ustawy, aby SAFE ostatecznie stał się realnością – uzupełnił. – To byłaby – nomen omen – nieodżałowana strata, jeśli prezydent by się na to zdecydował – dodał.

Premier: Polska w tym sojuszu nie jest i nie będzie wasalem

Nawiązując do drugiego punktu zebrania, czyli zaproszenia Polski do Rady Pokoju, Donald Tusk rzekł, iż strategia, jaką obrał nasz kraj w tej kwestii, „przyniosła pozytywne rezultaty”. 

 

– Pan prezydent wyczekiwał jednoznacznego stanowiska, aczkolwiek uprzedzałem pana prezydenta, zarówno wówczas, gdy jechał do Davos, tam, gdzie po raz pierwszy ogłoszono tę inicjatywę i także wczoraj, że w rzeczy samej taktyka, którą zastosowaliśmy, dała dobre efekty – mówił Tusk.

 

Zaznaczył, że Polska była, jest i pozostanie wiarygodnym, pewnym i przewidywalnym sprzymierzeńcem Stanów Zjednoczonych, a on sam jest zagorzałym orędownikiem jak najbliższych relacji transatlantyckich Europy i USA.

 

 

– Polska w tym sojuszu nie jest i nie będzie wszakże, tak długo jak ja będę piastował funkcję premiera polskiego rządu z pewnością, wasalem. (Będzie) lojalnym, wiernym, solidnym sojusznikiem, lecz nie będzie wasalem w kontaktach z jakimkolwiek krajem na świecie – rzekł.

 

Jak zaakcentował premier, taką informację przekazał prezydentowi Nawrockiemu „w sposób nie budzący wątpliwości i klarowny”. – Odnoszę wrażenie, że pan prezydent ma tu jakieś nieco odmienne przekonanie w tej materii – uzupełnił Tusk.

Premier wcześniej zakończył RBN. Donald Tusk wyjaśnia

Premier poinformował, że uprzednio zawiadomił prezydenta, iż nie weźmie udziału w trzecim punkcie posiedzenia, na którym poruszano „wschodnie relacje” marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. 

 

Wyjaśnił, że wedle niego RBN to nie jest miejsce, gdzie roztrząsa się znajomości towarzyskie polityków.

 

– To było bardzo nierozważne ze strony pana prezydenta Nawrockiego stawiać mocne zarzuty w oparciu o to, że ktoś obraca się w takim, czy innym gronie. Prezydent Nawrocki winien zachowywać szczególną rozwagę w formułowaniu tego rodzaju oskarżeń – oznajmił.

 

– W przyszłości będę doradzał panu prezydentowi, aby takich argumentów nie stosował, bowiem one odbijają się w sposób oczywisty na nim samym.  I to także był powód, dla którego po wyczerpaniu tych dwóch istotnych kwestii opuściłem obrady Rady Bezpieczeństwa Narodowego – oznajmił premier.

 

Dodał, że koordynator służb specjalnych, minister Tomasz Siemoniak przedstawił „wyczerpującą informację na temat oceny służb całej tej pseudo afery wykreowanej przez m.in. pana prezydenta”.

 

 

Premier skomentował również „osobliwą formułę” RBN.  – To nie jest pierwszy raz, kiedy jesteśmy świadkami takowej specyficznej formy, gdzie są media podczas wystąpienia pana prezydenta, gdzie pojawiają się pytania, natomiast nie ma mediów wtedy, gdy można odpowiedzieć bądź wyświetlić pewne pewne niejasności – objaśnił.

 

– Jestem przekonany, że – cytując klasyka – tego rodzaju metoda nie ma nic wspólnego ze szlachetnymi dyscyplinami walki wręcz i wolałbym, żeby w przyszłości, wówczas kiedy istnieje różnica zdań, aby pan prezydent zdecydował się na wymianę opinii i albo wszystko w dyskrecji, albo albo to, co jest możliwe naturalnie, aby cała opinia publiczna mogła być świadkiem tego jakie są argumenty za i przeciw – dodał.

 

Widziałeś coś ważnego? Przysłlij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

WIDEO: Spięcie o Zbigniewa Ziobrę. Awantura wokół "rurek w nosie" Paulina Godlewska/wka/polsatnews.pl

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *