Łowczy zabił szarego drapieżnika. Tłumaczył się pomyłką z rudzielcem. Oczyszczony z zarzutów.

Łowczy, który ustrzelił wilka Lego, monitorowanego przez naukowców, został oczyszczony z zarzutów. Krzysztof S. wziął zwierzę za lisa i dlatego użył broni palnej. Jak argumentował sędzia ze Starogardu Gdańskiego Maciej Bącal, zgon tego konkretnego wilka nie spowodował "znaczącego uszczerbku dla stanu środowiska".

Portret wilka w zbliżeniu, z widocznymi szarymi włosami i bystrymi oczami na rozmazanym tle.
keyouest/Pixabay

Sąd oczyścił z zarzutów myśliwego Krzysztofa S., który zabił wilka Lego (zdj. poglądowe)

Oskarżyciel publiczny postawił mężczyźnie zarzut bezprawnego uśmiercenia wilka, który podlegał bezwzględnej ochronie gatunkowej. Zdarzenie miało miejsce 25 sierpnia 2024 r. w miejscowości Zimne Zdroje w leśnictwie Lubichowo w obszarze Borów Tucholskich.

 

 

Krzysztof S., jako łowczy z Koła Łowieckiego „Cyranka”, w trakcie polowania oddał strzał w kierunku wilka, którego – jak tłumaczył – pomylił z lisem. Zwierzę było pod obserwacją badaczy z Uniwersytetu Gdańskiego i otrzymało od nich imię Lego. Nosiło ono obrożę telemetryczną z nadajnikiem GPS, co umożliwiało śledzenie jego aktywności, przemieszczania się i zwyczajów.

Myśliwy zabił wilka. Krzysztof S. został uniewinniony

Ostatecznie jednak Krzysztof S. został uniewinniony. Podczas ustnego uzasadnienia sędzia Maciej Bącal ze Starogardu Gdańskiego zaznaczył, że w sprawie nie udowodniono jednej z zasadniczych cech czynu: „znaczącego uszczerbku” dla przyrody.

 

Jak podkreślił, przepis, w oparciu o który oskarżono myśliwego, nie karze samego zabicia chronionego zwierzęcia, lecz wymaga wykazania następstwa w postaci poważnego uszczerbku. – Według sądu nie udowodniono, żeby uśmiercenie tego konkretnego wilka na tym konkretnym terenie skutkowało znaczącym uszczerbkiem dla otoczenia przyrodniczego – oznajmił sędzia.

 

 

Sędzia, bazując między innymi na ekspertyzach biegłych, zwrócił uwagę, że współczesna populacja wilków, zarówno w Polsce, jak i w Borach Tucholskich, jest na tyle obszerna, że pozbawienie życia pojedynczego osobnika nie implikuje istotnej szkody dla danego gatunku. Zwrócił również uwagę, że dane naukowe nie potwierdzają, by zgon tego konkretnego zwierzęcia miał znaczący wpływ na tutejszy ekosystem. Dodał, że w trakcie procesu ustalono również, iż śmierć Lego nie przyczyniła się do rozpadu grupy.

 

– Naukowiec, który składał zeznania przed sądem, poinformował, że z dalszych obserwacji wynika, iż inne wilki z tej rodziny przetrwały – oświadczył Bącal.

Sędzia: Lubię zwierzęta, ale jestem zobowiązany do bezstronnej, prawnej oceny

Sędzia podkreślił również, że w tej sprawie zgromadzony materiał dowodowy nie pozwala stwierdzić, iż Krzysztof S. miał zamiar uśmiercić wilka. Zaznaczył, że uniewinnienie nie dotyczy oceny moralnej czy etycznej. – Jestem przeciwny polowaniom, lubię zwierzęta. Niemniej jednak jako sąd jestem zobowiązany do rzeczowej, prawnej analizy, czy postępowanie oskarżonego spełniło kryteria przestępstwa, i stwierdzam, że nie – zadeklarował sędzia.

 

Bącal zaakcentował również, że nie ma także podstaw do przypisania Krzysztofowi S. działania celowego. Tym samym – jak wskazał – nie zostały spełnione warunki odpowiedzialności karnej również w kontekście ustawy o ochronie zwierząt.

 

 

Sędzia odniósł się do wyjaśnień oskarżonego, który twierdził, że w momencie oddawania strzału był przekonany, że mierzy do lisa. W opinii sądu nie ma dowodów, które pozwoliłyby zakwestionować tę wersję. Podkreślił, że oskarżony sam powiadomił organy ścigania i nie usiłował ukrywać swojego udziału w incydencie.

 

– Czego tak naprawdę spodziewał się pan w chwili oddania strzału, nie wiemy. To, czy rzeczywiście był pan pewien, że strzela do lisa, pozostanie pana sekretem. Wersja, którą publicznie przedstawia pan przed sądem, jest nie do podważenia w oparciu o zebrany materiał dowodowy – powiedział sędzia do oskarżonego.

Wilk Lego nie żyje. Myśliwy nie zachował ostrożności w czasie polowania

Równocześnie zaznaczył, że Krzysztof S. naruszył reguły Prawa łowieckiego, ponieważ podczas polowania nie zachował wymaganej ostrożności. – W pośpiechu, pragnąc oddać strzał, zanim zwierzę zniknie mu za kolejnym zagłębieniem, nie użył lunety, nie upewnił się co do celu i strzelił, bądźc jednak przekonanym, że celuje w lisa – wyjaśnił sędzia, wskazując, że takie postępowanie może skutkować odpowiedzialnością dyscyplinarną, ale nie karną.

 

– Albo mówi pan prawdę, albo nie ma dowodów na to, że pan kłamie w tym względzie. Natomiast wszelkie wątpliwości, których nie da się wyjaśnić za pomocą zgromadzonych dowodów, sąd rozstrzyga na korzyść oskarżonego – dodał sędzia Bącal.

 

Koszty procesu obciążył Skarb Państwa. Wyrok nie jest ostateczny. 

 

Zauważyłeś coś istotnego? Wyślij zdjęcie, nagranie lub opisz, co się wydarzyło. Skorzystaj z naszej Wrzutni

WIDEO: Awantura polityczna w sprawie Kłodzka. Po orzeczeniu w szokującej sprawieŁowczy zabił szarego drapieżnika. Tłumaczył się pomyłką z rudzielcem. Oczyszczony z zarzutów. 2 Alicja Krause/wka/polsatnews.pl/PAP

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *