"Mówił, że nie dostrzega zmiany nowotworowej w miednicy, lecz dostrzega 'grzyba’. (…) Rekomendował specyfik dla zwierząt" – dziennikarka Polsat News Ujawnia dotarła do relacji osób, które zasięgały opinii 26-letniego specjalisty od medycyny naturalnej. Według śledczych, jego rekomendacje poskutkowały tragedią. Monika Gawrońska zbadała, jak prosto można uzyskać certyfikat naturopaty i wkroczyć w intratny biznes wart miliony złotych.

Naturopaci i ich metody leczenia wywołują spory, prokuratura analizuje sprawy
Setki tysięcy odtworzeń, dziesiątki tysięcy obserwatorów i tysiące wpisów. W platformach społecznościowych od dawna wzrasta popularność osób, które kwestionują współczesną medycynę i przedstawiają się jako naturopaci.
Naturopatia to profesja okołomedyczna, aczkolwiek osoby praktykujące ten zawód nie są lekarzami. Ich podejście bazuje na medycynie naturalnej. Dzięki internetowi mogą obecnie docierać praktycznie do każdego.
Jednym z nich był Oskar D. – 26-letni naturopata z województwa lubuskiego. Jak odkryła dziennikarka programu Polsat News Ujawnia, mężczyzna nie ma wykształcenia medycznego, a zakończył edukację na gimnazjum. Szkolenie naturopaty odbył zdalnie.
W platformach społecznościowych zapewniał, że jest w stanie terapeutyzować wiele dolegliwości, w tym onkologiczne. Negował ustalenia współczesnej medycyny i pokazywał się jako osoba działająca poza standardowymi metodami leczenia. Informował o skuteczności swoich terapii, zyskując tym samym zaufanie kolejnych osób.
350 zł za konsultację. W rekomendacjach spis suplementów
Reporterzy dotarli do dokumentacji śledztwa i zeznań dawnych klientów Oskara D. Wizyty kosztowały nawet 350 zł i odbywały się w sieci. Klienci otrzymywali wykazy suplementów, które można było nabyć na jego stronie internetowej.
W lutym 2025 roku Oskar D. został zatrzymany przez służby. Sprawa jest powiązana ze śmiercią jednej z jego pacjentek.
„Gdy poinformowałam pana D., że u mamy stwierdzono przerzuty do mózgu i że brak biopsji, a przez to wcześniejsze rozpoznanie raka, było błędem, to napisał mi, że w jego ocenie to było słuszne posunięcie. (…) W wyniku tego, że pan D. odradził mamie wykonanie biopsji, w jej organizmie rozwinął się nowotwór, który spowodował jej śmierć” – zeznała córka pani Ewy.
Jeden z ekspertów w opinii dotyczącej tej sprawy podkreślił, że postępowanie Oskara D., polegające m.in. na namawianiu do porzucenia biopsji i leczenia onkologicznego, „bezpośrednio przyczyniły się do nasilenia zagrożenia dla zdrowia” pacjentki.
„Mama zaczęła odczuwać dolegliwości, bolał ją brzuch. Miała przeczucie, że coś jest nie tak. Okazało się, że ma w dolnej części miednicy guz, o średnicy 13 centymetrów. Oskar D. stwierdził, że nie widzi guza w miednicy, lecz 'grzyba’. (…) Oskar podjął się więc terapii tego grzyba, informował mamę, że w pierwszej kolejności musi usunąć pasożyty. (…) Wiem, że Oskar zarekomendował mamie na pozbycie się tego grzyba preparat weterynaryjny” – relacjonowała z kolei córka pani Iwony.
Kobieta zmarła przed przesłuchaniem.
Siedem miesiący w areszcie. „To ja odpowiadam”
Oskar D. spędził w areszcie siedem miesięcy. Obecnie jest na wolności, ale obowiązuje go zakaz wykonywania działalności leczniczej. Wciąż jest aktywny w mediach społecznościowych, gdzie twierdzi, że działania prokuratury to próba jego uciszenia za „ujawnianie niewygodnych faktów”.
Dziennikarka Polsat News Ujawnia próbowała porozmawiać z mężczyzną. Nie odpowiedział na pytania dotyczące odpowiedzialności za śmierć pacjentek.
W aktach śledztwa znajdują się jednak jego wcześniejsze zeznania. „To ja ponoszę odpowiedzialność za stan zdrowia pokrzywdzonych, to ja im przekazywałem zalecenia i rozpiski, nie neguję w tym zakresie mojego sprawstwa. Bardzo tego żałuję i wyrażam głęboką skruchę” – mówił mężczyzna.
Aktualnie oczekuje na proces. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.
Certyfikat bez wychodzenia z domu
Dziennikarka Monika Gawrońska sprawdziła też, jak prosto jest zdobyć certyfikat naturopaty.
Podczas rozmów telefonicznych przedstawiciele prywatnych firm zapewniali, że szkolenie można ukończyć zdalnie i później legalnie przyjmować pacjentów.
„W rzeczywistości to działa tak, że po złożeniu zamówienia my wysyłamy materiały edukacyjne na adres e-mailowy. Zaświadczenie przesyłamy kurierem. I to wszystko. W poniedziałek wysyłka” – wyjaśniał jeden z pracowników firmy.
Na pytanie dziennikarki, czy można legalnie operować takim dokumentem, odpowiedział: „Tak, tak”. – No formalnie pani odbyła takie szkolenie, prawda? To, że jest ono w formie korespondencyjnej, to jest dopuszczalne, nie? Ludzie kończą studia przez internet, więc to nic nadzwyczajnego – tłumaczył.
Inna firma oferowała szkolenie zakończone „dyplomem i zaświadczeniem MEN”. Jak dowiedziała się dziennikarka, całe szkolenie można ukończyć nawet w ciągu trzech dni.
Reporterzy Polsat News Ujawnia ustalili też, że niektóre firmy oferujące takie certyfikaty funkcjonują pod adresami wirtualnych biur.
Leczenie „grzyba” i generatory plazmy
W materiale wspomniano też historię Tomasza S., który rzekomo leczył kobiety chore na nowotwory generatorem plazmy. Według śledczych przekonywał pacjentki, że nie cierpią na raka, lecz są zainfekowane patogenami. Obie kobiety zmarły.
Prokuratura oskarżyła go o oszustwa oraz wystawienie pacjentek na niebezpieczeństwo utraty życia. Zapadł już wyrok – rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata i trzyletni zakaz prowadzenia działalności.
Reporterzy zwracają uwagę na substancje polecane przez internetowych naturopatów. Wśród nich są m.in. fenbendazol – lek przeciwpasożytniczy dla zwierząt, DMSO, błękit metylowy czy chloryn sodu.
„Lex szarlatan”
Ministerstwo Zdrowia pracuje nad projektem o nazwie „Lex szarlatan”. Nowe regulacje mają umożliwić nakładanie wysokich sankcji m.in. za odradzanie terapii onkologicznej czy oferowanie niesprawdzonych metod terapeutycznych.
W ubiegłym roku Rzecznik Praw Pacjenta skierował 25 zawiadomień do prokuratury w sprawie naturopatów i znachorów oferujących porady medyczne.
W Polsce funkcjonuje aktualnie blisko 40 tys. podmiotów prowadzących działalność okołomedyczną i medycynę alternatywną. Dla porównania – onkologów klinicznych jest około 1200.
Zauważyłeś coś istotnego? Prześlij zdjęcie, film lub napisz, co się wydarzyło. Skorzystaj z naszej Wrzutni
WIDEO: Szynkowski vel Sęk oburzony słowami premiera. Padło mocne sformułowanie
Monika Gawrońska/red./polsatnews.pl
