– Nader często podróżuję i mogę rzec… kto pierwszy podniesie kamień – w ten sposób Jarosław Kaczyński skomentował kolejne przewinienie drogowe, którego dopuścił się parlamentarzysta partii Prawo i Sprawiedliwości Łukasz Mejza. Tym razem Mejza jechał trasą szybkiego ruchu z prędkością 150 km/h, za co został ukarany mandatem w kwocie 800 zł i dziewięcioma punktami karnymi. – UIregulował, wyraził skruchę – zaznaczył przewodniczący PiS.

Jarosław Kaczyński odniósł się do naruszeń drogowych Łukasza Mejzy
– Jeśli chodzi o to, kto powinien z różnych ugrupowań zostać wykluczony z przyczyn nawet o wiele ważniejszych, mimo iż w żadnym razie nie bagatelizuję tych kwestii, niż to ma miejsce w odniesieniu do pana Mejzy, ponieważ bodajże 168 punktów karnych, to faktycznie… No ale zapłacił, przeprosił, więc jeszcze jest (w PiS – red.) – wyznał Jarosław Kaczyński podczas piątkowej konferencji prasowej.
– Ponadto ja doś sporo podróżuję. Być może nie aż tyle, co kiedyś, ale jednak stale nader dużo jeżdżę i mogę powiedzieć… kto pierwszy podniesie kamień – oznajmił prezes Prawa i Sprawiedliwości, dodając, że jego szoferzy „są absolutnie bez zastrzeżeń”.
Następny rajd Łukasza Mejzy. Jarosław Kaczyński: Kto pierwszy rzuci kamieniem
W niedzielę policja zatrzymała Łukasza Mejzę, kiedy ten w okolicach Zielonej Góry poruszał się drogą ekspresową z prędkością przekraczającą 150 km/h. Polityk przyjął mandat w kwocie 800 zł. Otrzymał też dziewięć punktów karnych.
„Przekroczyłem dozwoloną prędkość na drodze szybkiego ruchu, więc kara jest odpowiednia i konieczna” – zrelacjonował polsatnews.pl Łukasz Mejza.
Wcześniej w zbliżonym tonie do Jarosława Kaczyńskiego kolejne naruszenia drogowe Mejzy komentował uprzednio wiceprezes PiS Mariusz Błaszczak.
– Publicznie przyznał się do przewinienia, zrezygnował z immunitetu i wyraził ubolewanie z tego powodu – rzekł Błaszczak, twierdząc, iż sprawa posła Mejzy stanowi przykrywkę dla owych kompromitujących kwestii, które dotyczą rządzących”.
Policja chce ukarać Mejzę za 10 przekroczeń prędkości. Władze PiS bronią posła
Łukasz Mejza zrzekł się immunitetu już w związku z wcześniejszymi występkami drogowymi. W październiku 2025 roku polityk został zatrzymany na trasie szybkiego ruchu S3 pod Polkowicami na Dolnym Śląsku za niemalże dwukrotne przekroczenie dopuszczalnej prędkości – poruszał się z prędkością 200 km/h przy ograniczeniu do 120 km/h.
Wówczas poseł zasłonił się immunitetem i nie zgodził się przyjąć mandatu w kwocie 2,5 tys. zł i 15 punktami karnymi. Policja zawnioskowała o pozbawienie posła immunitetu, w następstwie on sam ogłosił, iż zrzeknie się immunitetu w sprawie dotyczącej przekroczenia dopuszczalnej prędkości na S3.
Poseł prócz uiszczenia opłaty wynoszącej 2,5 tys. zł mandatu zobowiązał się także do dokonania wpłaty jego równowartości na cel powiązany z pomocą ofiarom wypadków drogowych.
Policja zamierza ukarać Mejzę w sumie za 10 przypadków przekroczenia prędkości. Oprócz przewinienia na S3 drugi z policyjnych wniosków dotyczy dziewięciu naruszeń zarejestrowanych przez fotoradary. Za swoje wykroczenia powinien otrzymać łącznie 168 punktów karnych.
Zauważyłeś coś istotnego? Prześlij zdjęcie, film lub napisz, co się wydarzyło. Wykorzystaj naszą Wrzutnię
WIDEO: Konflikt wokół zaprzysiężenia sędziów TK. Z ust Tomczyka padły wulgaryzmy
