Gigantyczny rachunek za energię dla emerytów. Zaskoczenie kwotą 60 tys. zł, zwłaszcza za okres letni.

Seniorzy z okolic Włodawy doznali szoku, gdy ujrzeli swój rachunek za elektryczność. Mają uregulować kwotę przekraczającą 60 tys. zł. Konsumpcja miała mieć miejsce… latem. Małżonkowie są w szoku. – Myślałem już, że nocą ląduje mi UFO na dachu i podkrada energię – relacjonuje Adam Różnicki. Artykuł „Interwencji”.

Emerytka Elżbieta Różnicka i emeryt Adam Różnicki siedzą przy stole i przeglądają dokumenty.
Interwencja

Emerytowani Elżbieta i Adam Różniccy otrzymali fakturę za energię elektryczną

Elżbieta i Adam są aktualnie na emeryturze. Zamieszkują niedaleko Włodawy, w woj. lubelskim. Przez parę lat seniorzy żyli w spokoju, aż do końca roku 2024. Wtedy to dostali fakturę za prąd na kwotę przeszło 60 tysięcy złotych.

 

– Odbieramy telefon w listopadzie 2024 roku, że coś jest nie tak, czy przypadkiem nie uruchomiliśmy tartaku, lub czy nie mamy w warsztacie jakichś obrabiarek. Powiedzieli, żebyśmy się nie denerwowali, bo zdarzają im się sytuacje, kiedy liczniki ulegają awarii. Przyjechali i dokonali wymiany licznika – wspomina Adam Różnicki.

 

– Wcześniej przychodziły nam rachunki w wysokości 400, 600, 800, czasem 1000 zł, nie było wyższych. Prąd wykorzystujemy do podgrzewania wody, do kąpieli, prasowania, prania, tak jak w każdym gospodarstwie domowym – podkreśla Elżbieta Różnicka.

Niewiarygodny rachunek za okres letni. „Pierwsza reakcja: szok”

Dom jest ogrzewany za pomocą energii elektrycznej, lecz kolosalny rachunek, jak się okazało, dotyczył w większości miesięcy letnich. Elżbieta i Adam twierdzą, że nie mogli zużyć takiej ilości energii.

 

– Najbardziej zadziwia mnie fakt, że to dotyczy okresu letniego. Pierwsza reakcja: szok, co robić, zaczęliśmy jeździć do tego PGE. Oni byli przekonani, że ja mam im to uregulować – mówi pan Adam.

 

 

– Po naszej interwencji w przedsiębiorstwie energetycznym uzyskaliśmy informację, że nie rejestrują danych dobowych dla tego konkretnego punktu poboru energii, a zatem dysponujemy jedynie danymi wynikającymi z odczytów i takie dane otrzymaliśmy od PGE. Z tego rozliczenia wynikało, że największe zużycie przypada od początku czerwca do listopada. To zasadniczo miesiące ciepłe, nic nie usprawiedliwia takiego poboru energii elektrycznej – wyjaśnia Zbigniew Kosior, przedstawiciel prawny rodziny z Kancelarii Piskorek.

 

Małżeństwo zleciło uprawnionej firmie ekspertyzę przewodu zasilającego.

 

– Został on skrupulatnie przeanalizowany, nie odnaleziono żadnych uszkodzeń, ani miejsc, gdzie energia mogłaby być tracona. Licznik, który był wtedy zamontowany, był dwukrotnie poddany badaniom, tu pojawiają się pewne wątpliwości, ponieważ zakład został wybrany przez przedsiębiorstwo energetyczne i dwukrotnie było to to samo laboratorium – dodaje Zbigniew Kosior, pełnomocnik rodziny.

Ogromny rachunek za energię elektryczną. Stanowisko PGE

„Interwencja” poprosiła firmę PGE – dostawcę energii do domu Elżbiety i Adama – o komentarz:

 

„Informujemy, że przeprowadziliśmy dokładne działania wyjaśniające tę sytuację. Analizy wykazały, że licznik działał prawidłowo. Jednocześnie udało się ustalić źródło rozbieżności w rozliczeniu. Pozostajemy w kontakcie z klientem, aby w sposób uczciwy i przejrzysty wytłumaczyć wysokość rachunku i wspólnie znaleźć rozwiązanie satysfakcjonujące klienta. Zaproponowaliśmy również klientowi osobiste spotkanie, na którym zaprezentujemy mu szczegóły zaistniałej sytuacji i przedstawimy ofertę zawarcia ugody w tym zakresie.

 

Równocześnie uprzejmie informujemy, że z uwagi na obowiązujące przepisy dotyczące ochrony danych osobowych nie mamy możliwości przekazania Pani Redaktor, szczegółowych informacji dotyczących umowy i rozliczeń z  klientem. Informacje dotyczące realizacji umowy, wysokości rachunków oraz opłat mogą być przekazywane tylko klientowi lub ewentualnie wyznaczonym przez niego pełnomocnikom.”

Fotowoltaika, lecz rachunki wysokie. Historia państwa Białków

Państwo Białkowie przekonali się, że warto walczyć o swoje prawa, ich historia została przedstawiona przez „Interwencję” dwa lata temu.

 

Małżeństwo również miało problem z wysokim rachunkiem za energię elektryczną. Rodzina zainstalowała panele fotowoltaiczne, by obniżyć koszty energii elektrycznej dla prowadzonego przez nich sklepu w Tokach na Podkarpaciu. Kilka lat temu zawarli umowę z PGE. Michał złożył również wniosek o objęcie go rządowym programem zamrożenia cen energii.

 

– Instalacja o mocy 20 kW kosztowała 90 tysięcy złotych. Duża instalacja, znaczna inwestycja, ale to umożliwiałoby nam dalsze prowadzenie sklepu. Mieliśmy standardową umowę na dystrybucję i sprzedaż energii z gwarancją niezmienności ceny energii – relacjonował Michał Białek.

 

 

Zgodnie z zawartą umową rozliczenia miały być wysyłane co dwa miesiące. Tak się jednak nie działo. Michał kilkukrotnie interweniował w tej sprawie w placówce PGE – bezskutecznie. Kontaktował się także z infolinią i złożył oficjalną reklamację. Nie otrzymał jednak żadnej odpowiedzi.

 

– W oddziale mówiono mi, żebym się nie martwił, że często tak się zdarza, kiedy przechodzi się od innego dostawcy, a zwłaszcza, kiedy ma się fotowoltaikę – wspominał.

 

– Jesienią Michał zadzwonił, złożył reklamację, ale faktur nadal nie było. Przyszedł dopiero w marcu i były szokujące – dodała Katarzyna Białek.

Długo wyczekiwany zwrot. „Reklamacja została uznana”

Rozliczenie wprawiło w osłupienie państwa Białków: mimo instalacji fotowoltaicznej, mimo zamrożenia cen energii, mieli do uiszczenia kwotę 37 tys. złotych. Michał szybko zauważył, że w rozliczeniu jest błąd – brakowało informacji o objęciu rządowym programem.

 

– Po dokładnym sprawdzeniu okazało się, że cena energii elektrycznej to 2,10 zł, a nie, jak się umówiliśmy, blisko 70 gr. Czyli trzykrotnie wyższa. Okazało się, że zamrożenie zostało wprowadzone nie dla tego punktu poboru, lecz dla innego budynku – opowiadał pan Michał.

 

To pracownik PGE, który przygotowywał umowę, dołączał do niej wniosek o zamrożenie cen energii. Michał nie miał dostępu do tego dokumentu. Przedsiębiorca zgłaszał ten problem, reklamując wysoką fakturę – bez efektu. Dostawca energii odrzucał kolejne odwołania i zakończył proces reklamacyjny.

 

 

– Prowadzę sklep i zdarzają się różne sytuacje: ktoś się pomyli, ja się pomylę, hurtownia, ale jest telefon, rozmowa, załatwiamy sprawę. A tutaj po prostu nie ma tej rozmowy. Nikt nie chce z nami rozmawiać – komentowała Katarzyna Białek.

 

Dziennikarze „Interwencji” podjęli interwencję w PGE. Wtedy w sprawie nastąpił długo oczekiwany przełom. Biuro prasowe poinformowało, że „reklamacja została rozpatrzona pozytywnie, zgodnie z wnioskiem klienta. Po dostarczeniu informacji przez klienta dokonamy korekty rozliczeń.”

 

Sprawa Elżbiety i Adama trafi do sądu. Małżeństwo zamierza walczyć o unieważnienie faktury na tak ogromną kwotę.

 

– Jak wygram tę sprawę, to co oni powiedzą? „Przepraszamy, nic się nie stało?” A moje nerwy… – podkreśla Adam Różnicki.

 

Materiał wideo „Interwencji” dostępny TUTAJ.

 

Zauważyłeś coś istotnego? Prześlij zdjęcie, nagranie lub opisz, co się wydarzyło. Skorzystaj z naszej Wrzutni

WIDEO: To słowo wywołuje spory. Bralczyk: W moim języku występujeGigantyczny rachunek za energię dla emerytów. Zaskoczenie kwotą 60 tys. zł, zwłaszcza za okres letni. 2 Paulina Godlewska/polsatnews.pl/Interwencja

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *