Artur Ryniowski z okolic Kraśnika dowiedział się, że musi opuścić lokum, w którym dorastał, ponieważ pułap w jego pomieszczeniu jest zbyt niski. Regulacje budowlane stanowią, że powinna ona wynosić 2,5 metra, czego brakuje 26 cm. Specjalistka wyjaśnia, że analogicznych domostw w całym kraju jest bardzo wiele. Artykuł „Interwencji”.

Karolina Ryniowska i Artur Ryniowski stają w szranki o swoje lokum w domu wielorodzinnym
Dom wielorodzinny w gminie Wilkołaz na Lubelszczyźnie został wzniesiony w 1971 roku przez pradziadka pana Artura i pani Karoliny. To tutaj oboje spędzili dzieciństwo.
– W 1989 roku pradziadek przekazał połowę domu potomkowi Władysławowi, a drugą na Henryka, mojego ojca. W niej rezyduję ja z pociechami oraz brat Artur. On na dole, my u góry – relacjonuje Karolina Ryniowska.
Rodzinny zatarg i inspekcja urzędników
Po śmierci dziadków między rodzeństwem i wujem, współwłaścicielami domu coraz nagminniej zaczęło dochodzić do scysji.
– Wujek wnieśli skargę do dozoru budowlanego, lecz co w niej było, do obecnej chwili nie wiemy. Dozór nadszedł do nas 13 sierpnia 2024 i przeprowadzaliśmy lustrację. Mierzyli, na górze wszystko było w porządku z pomieszczeniami, a na dole się dozór budowlany uczepił, że tutaj zbyt małe wymiary są. Zarządził opuszczenie przez brata parteru, z powodu, że jest 2,24 m, a winno być 2,50 – wspomina Karolina Ryniowska.
– Tu jest 2,24 metra, ja mam 1,74. Głową nie sięgam. Można mieszkać – kwituje Artur Ryniowski.
– Nie ma sposobności w pomieszczeniach, które nie posiadają wysokości 2,50 urządzić pokoju, czyli lokum na permanentny pobyt ludzi – tłumaczy Mariola Berdysz architekt, specjalista do spraw budowlanych.
Wujek utrzymuje, że przyczyną waśni jest między innymi 3200 zł, jakie pani Karolina winna mu być za użytkowanie z kombajnu. Aczkolwiek to nie jedyny punkt zapalny.
– Moje psy podkopały się na wujka areał, po czym ugryzły mu kurę. Wujek przedłożył zawiadomienie na policję, gdzie sąd mnie ukarał miesiącem ograniczenia wolności – referuje Karolina Ryniowska.
– To ona sama zawiadomiła sprawę i przybył dzielnicowy, do mnie się doczepił, żeby to zutylizować i musiałem uiścić opłatę. Sama policja to zrobiła – oznajmia wujek pan Władysław.
Reporter: A nie żal obecnie panu tego bratanka wszak są w tarapatach.
Wujek: Ja również jestem w tarapatach.
Reporter: A pana kłopoty na czym polegają?
Wujek: Oskarżają mnie wszędzie na policji, że ja tworzywami sztucznymi palę, przyjeżdżaj sprawdzają wszystko, a jest w porządku.
Reporter: Czyli wy tak wzajemnie na siebie denuncjujecie do rozmaitych instytucji.
Wujek: Ona sama donosi. Ukazała wszelkie papiery, co mój ojciec wybudował, że niezgodnie z planem.
Reporter: Dobrze, lecz czy pan wie, że aktualnie trzeba ten gmach zalegalizować i pan musi również wyrazić na to zgodę, bo pan jest współwłaścicielem tej całej posiadłości.
Wujek: Ja pani już zakończyłem budowę, ja już jestem niedomagający.
– Ja mam dwa pomieszczenia: kuchnię i pokój. Nie mam gdzie zakwaterować brata, bo w pokoju nie ma miejsca na dodatkowe łoże, a tym bardziej, że jeszcze muszę dokupić biurko, bo syn idzie od września do szkoły – komunikuje Karolina Ryniowska.
– Pracuję dorywczo. W porze zimowej ciężko jest z pracą budowlaną i nie mam możliwości finansowych, żeby udać się gdziekolwiek wynająć coś. Poza tym mieszkam tutaj od dnia narodzin i nie pragnę się przeprowadzać – sygnalizuje Artur Ryniowski.
Sytuacja patowa. Dotkliwe kary
Mężczyzna jest w położeniu bez wyjścia. Za pogwałcenie przepisów grożą mu dotkliwe sankcje.
– Nielegalne użytkowanie jest objęte sankcjami. W budynkach mieszkalnych jednorodzinnych ta pierwsza sankcja to jest 10 tys. zł, a potem są kary wysokości pięciu tysięcy zł, nakładane co 30 dni – objaśnia Mariola Berdysz.
Podróżując po Polsce widać, że wiele domów posiada niższą pierwszą kondygnację. Publicyści „Interwencji” postanowili to obadać. W paru domach, które odwiedzili wysokość pomieszczeń oscylowała od 2,10 do 2,30 m.
– W czasach PRL-u były ograniczone kubatury domów jednorodzinnych, jakie mogły być wznoszone. Inwestorzy czerpali z projektów gotowych, które odpowiadały tym kryteriom. Chcieli mieć jednak większe domy i w związku z tym niekiedy powiększali podpiwniczenie, czasami podwyższali wysokość tego podpiwniczenia i w tych fragmentach, gdzie projekt tego nie przewidywał, kreowali pomieszczenia mieszkalne. One nie spełniały kryteriów przepisów techniczno-budowlanych. Takich domostw w Polsce może być całe zatrzęsienie – wyjaśnia Berdysz.
Wygląda na to, że dozór budowlany mógłby zabronić użytkowania pokoi setkom albo tysiącom ludzi, którzy rezydują w starszym budownictwie.
Powróćmy do naszych protagonistów. Gdy „Interwencja” realizuje reportaż udają się oni na spotkanie do Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Lublinie. Publicyści nie mogą brać udziału w rozmowach. Inspektor odmawia również udzielenia informacji przed kamerą.
Reporter: Czy uda się zorganizować tę sprawę, czego się państwo dowiedzieliście?
Karolina Ryniowska: Tak. Uda się to, ponieważ uległo zmianie prawo i możemy zrealizować legalizację uproszczoną.
Reporter: A czy pan będzie mógł zamieszkiwać w tym pokoju?
Artur Ryniowski: To już się okaże.
Reporter: Czyli to będzie kolejna procedura po tej legalizacji?
Artur Ryniowski: Tak.
Mężczyzna uzyskał również tymczasową aprobatę na pozostanie w swoim mieszkaniu.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
WIDEO: "Najważniejsze pytania". Jerzy Marek Nowakowski: Ukraina i Rosja są tą wojną wyczerpane
red./polsatnews.pl
