Sąd Rejonowy w Kielcach postanowił o ponownym rozpatrzeniu przez prokuraturę kwestii odpowiedzialności podmiotów za zgon Kamilka z Częstochowy. Instancja sądownicza częściowo uwzględniła odwołanie od umorzenia dochodzenia w sprawie zaniedbań ze strony funkcjonariuszy i pracowników jednostek pomocowych. Dochodzenie w styczniu 2025 r. zamknęła Prokuratura Regionalna w Gdańsku.

Sąd zgodził się z zażaleniem bliskich Kamilka w kwestii działania instytucji
Prokuratura Regionalna w Gdańsku zakończyła postępowanie dotyczące podejrzenia niewypełniania obowiązków przez urzędników i osób zatrudnionych w instytucjach wsparcia, którzy mieli sprawować pieczę nad rodziną Kamilka, w styczniu 2025 roku. Śledczy doszli do wniosku, że nie naruszono przepisów prawa.
Rodzina Kamilka przez wiele lat podlegała nadzorowi ze strony jednostek pomocowych oraz sądu rodzinnego. To właśnie zaniedbania ze strony urzędników były przedmiotem zamkniętego śledztwa. Według osób krytykujących umorzenie, instytucje nie zareagowały wystarczająco zdecydowanie na sygnały o agresji, a w związku z tym nie uchroniły dziecka.
Adwokaci reprezentujący rodzeństwo Kamilka wnieśli odwołanie od decyzji prokuratury.
Sprawa Kamilka z Częstochowy. Sąd wydał nową decyzję
Sąd Rejonowy w Kielcach podczas czwartkowej rozprawy częściowo przychylił się do tego odwołania. Uznał, że prokuratura ponownie zajmie się kwestią odpowiedzialności sądów, prokuratury, policji i pracowników socjalnych w tym przypadku. Jednocześnie sąd oddalił odwołanie w odniesieniu do lekarzy oraz nauczycieli. Ta decyzja jest ostateczna.
Ośmioletni Kamilek odszedł 8 maja 2023 roku w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka po 35 dniach hospitalizacji. Dziecko trafiło do placówki medycznej 3 kwietnia 2023 roku po zawiadomieniu złożonym przez jego biologicznego ojca. Ze śledztwa wynika, że ojczym chłopca, Dawid B., przez kilka lat dopuszczał się wobec niego aktów przemocy. Przed śmiercią miał oblać go wrzątkiem oraz położyć na rozgrzanym piecu węglowym.
Sprawa Kamilka z Częstochowy. Rodzice stanęli przed obliczem sprawiedliwości
Po tragicznej śmierci chłopca aktualny prokurator generalny Zbigniew Ziobro nakazał przekwalifikowanie czynu z usiłowania zabójstwa na zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Oprócz ojczyma, zarzuty w związku ze znęcaniem się nad dzieckiem usłyszała wtedy również matka Kamilka, Magdalena B.
Kobietę podejrzewano o narażanie syna na bezpośrednie ryzyko utraty życia oraz zdrowia, jak również o współudział mężowi w maltretowaniu chłopca. Śledczy podkreślili, że na matce ciążył szczególny obowiązek pieczy, jednak nie reagowała w obliczu agresji i nie niosła pomocy zranionemu dziecku.
Chociaż oboje przyznali się do winy, partner matki Kamila odmówił składania dalszych zeznań. Wobec pary zastosowano areszt tymczasowy, a oskarżenia o nieudzielenie pomocy usłyszała również ciotka chłopca, 45-letnia Aneta J. wraz z mężem. Proces w tej bulwersującej sprawie rozpoczął się 30 czerwca 2025 roku.
Główni oskarżeni, Magdalena B. oraz Dawid B., przez większość czasu byli osadzeni w aresztach na Pomorzu, jednak w czerwcu zostali przewiezieni na Śląsk. Matka dziecka trafiła do aresztu w Lublińcu, zaś jej partner do zakładu karnego w obrębie powiatu częstochowskiego.
Dawid B. odpowiada przed sądem za zabójstwo pasierba w okolicznościach recydywy oraz znęcanie się nad bratem Kamilka, Fabiankiem, a także pozostałymi dziećmi Magdaleny B. Mężczyzna jest ponadto oskarżony o molestowanie nieletniej dziewczynki, która nie ukończyła 15 lat.
Z kolei matce Kamilka przedstawiono zarzut współudziału w zabójstwie poprzez zaniechanie pomocy oraz świadome dopuszczanie do występowania sytuacji zagrażających życiu syna. Obok nich na ławie oskarżonych zasiedli wujostwo, Aneta oraz Wojciech J. Prokuratura domaga się dla Magdaleny B. oraz Dawida B. najsurowszej kary – dożywotniego pozbawienia wolności, natomiast wujostwu grozi kara do trzech lat izolacji więziennej.
Sprawa Kamilka z Częstochowy. Co się zmieniło po tragicznej śmierci?
Sprawa Kamila wstrząsnęła całym krajem, wywołując obszerną debatę na temat efektywności systemu chronienia najmłodszych przed przemocą. W odpowiedzi na powszechne oburzenie, politycy zatwierdzili nowelizację Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, powszechnie znaną jako „ustawa Kamilka”.
Wprowadzone regulacje nakładają na wszystkie placówki edukacyjne, wychowawcze, opiekuńcze oraz inne podmioty działające z dziećmi obowiązek wprowadzenia standardów ochrony nieletnich. Dokumenty te nie posiadają jednego odgórnego szablonu, ponieważ każda jednostka musi dopasować je do własnej specyfiki, jednak ich podstawa pozostaje spójna. Muszą one precyzyjnie określać zasady bezpiecznych relacji z dzieckiem, w tym zestawienie zachowań zabronionych, postępowanie w sytuacjach, gdy istnieje podejrzenie krzywdzenia, a także wyznaczać osobę odpowiedzialną za niezwłoczne powiadomienie służb ścigania.
Dostrzegłeś istotne zdarzenie? Prześlij nagranie, materiał filmowy bądź napisz, co się wydarzyło. Skorzystaj z naszego narzędzia Wrzutnia
WIDEO: Szejna skrytykował działanie premiera. "Nie przypuszczałem, że będę zmuszony to stwierdzić"

