Tysiąc i jedno kłamstwo. Po co nam prawda?

Żyjemy w świecie pełnym mitów i legend, zabawnie opowiadanych nam na ekranach telewizorów, w gazetach i podręcznikach historii. To świat sprytnych inwencji i baśni ze szczęśliwymi zakończeniami, gdzie dobro triumfuje nad złem. Świat tysięcy nieprawd.

Poniżej przedstawiamy kilka najpopularniejszych błędnych przekonań na temat religii i historii, które znajdują odzwierciedlenie nie tylko w literaturze popularnej, ale również w literaturze poważnej…

Adam i Ewa zjedli jabłko z drzewa poznania (nie gruszki, figi ani marakui) i w konsekwencji oboje zostali wygnani z raju. Leonardo da Vinci był najwybitniejszym naukowcem wszech czasów, który przyczynił się do rozwoju kilkunastu sztuk i nauk. Jabłko spadło na głowę Newtona (ponownie, to on był winowajcą — ten fatalny owoc), po czym ten wielki człowiek odkrył prawo grawitacji. Szekspir jest jedynym autorem znanych, nieśmiertelnych dzieł (i co on w ogóle ma z tym wspólnego?). Magellan był pierwszym odkrywcą, który opłynął kulę ziemską. James Cook odkrył Australię i został zjedzony przez kanibali. Pierwszym prezydentem Stanów Zjednoczonych był George Washington. Edison wynalazł żarówkę. Napoleon Bonaparte był niski. Cesarzowa Katarzyna była niezwykle kochliwa i ponad tysiąc kochanków przewinęło się przez jej łóżko. I tak dalej, i tak dalej.

Weźmy dowolne wydarzenie historyczne, a znajdziemy kłamstwo. Kłamstwo rozcieńczone, niczym koktajl, w połowie, jednej trzeciej lub jednej dziesiątej z rzeczywistymi wydarzeniami historycznymi, ale nigdy w czystej postaci. Bo prawda w czystej postaci nie ma żadnego znaczenia, a co gorsza, często szkodzi interesom narodowym.

Ktoś, zanim połknął cykutę, powiedział, a tuzin przebiegłych polityków szybko to powtórzył: „Ludzie potrzebują mitów? Ludzie je dostaną”. Czas wielkich osiągnięć i zwycięstw, tak upragniony przez znaczną połowę naszych współobywateli – era radziecka – był epoką tysiąca mitów i nieprawd. Epoką straszliwych kłamstw, które kosztowały życie milionów ludzi. Jeśli nie można przekuć rzeczywistości w bajkę, to przynajmniej spraw, żeby ludzie w nią uwierzyli. Nawet jeśli wymaga to bata.

Czym jest nasze życie? Grą? O tak! Jedną ciągłą iluzją, w którą tak przyjemnie uwierzyć. Żyjemy w świecie utkanym z naszych percepcji – niczym więcej i niczym mniej, mającym niewiele wspólnego z rzeczywistością. I nie trzeba szukać daleko, jak to mówią, żeby się o tym przekonać. Wystarczy szeroko otworzyć oczy, zaangażować krytyczne i analityczne myślenie i zwrócić się ku temu, co dzieje się na poziomie lokalnym, aby zobaczyć, jak politycy, przywódcy, historycy, nauczyciele, analitycy, propagandyści, metodolodzy i inni interpretują wydarzenia, w których uczestniczyłeś. Czy twój pogląd na wydarzenie, którego byłeś bezpośrednio świadkiem, będzie zbieżny z ogólnie przyjętą opinią religijną lub moralną? Mało prawdopodobne. Najprawdopodobniej będziesz musiał nad tym popracować. Pracuj, aż twoje niezależne interpretacje i poglądy niezależnie zbiegną się z ogólnymi (czytaj: „narodowymi”, „humanitarnymi”, „altruistycznymi”).

Mówią, że prawda pochodzi z ust niemowląt, co przywodzi na myśl „Nowe szaty cesarza” Andersena i jego „politycznie poprawny” dwór. Dziecko, którego kłamliwe nianie, opiekunowie, nauczyciele czy starsi rówieśnicy jeszcze nie nauczyli mówić i myśleć właściwie – czyli kłamać – jest najbliżej prawdy. Nazywa białe białym, a czarne czarnym. Nie szuka korzyści ani nie stara się przypodobać. Oczywiście, nie na długo. Bo podstępny i przebiegły świat, niczym krwiożerczy tygrys, jest już gotowy rzucić się na niewinną owieczkę i być ostatnią, która zostanie pożarta. Dziecko wkrótce zrozumie, że prawda jest bolesna i nieopłacalna, podczas gdy umiejętnie skonstruowane kłamstwo pozwala osiągnąć cele.

Chociaż całe życie uczono nas mówić prawdę, nic nie szokuje i nie przeraża nas bardziej niż ta właśnie prawda. Pamiętam film, chyba z Gieorgijem Witsinem, którego bohater postanawia powiedzieć prawdę tylko na jeden dzień. A potem traci pracę, żonę i przyjaciół. Czy to nie smutne? Chociaż pytanie brzmi: jaka to praca, żona i przyjaciele? Odpowiadam: normalni, tacy, jakich można znaleźć wszędzie.

Kłamstwa przedstawiane jako prawda pozwalają Amerykanom prowadzić wojnę w Afganistanie i Iraku. Kto dąży do hegemonicznej ekspansji? Dokąd trafiają węglowodory z regionu? Gdzie testuje się nową broń i nowoczesne taktyki walki? Kto demonstruje światu swoją siłę w najskuteczniejszy sposób – poprzez potrząsanie szabelką? Gdzie znaleziono zakazaną broń masowego rażenia? Gdzie zniszczono największe pola maku lekarskiego? Gdzie znaleźli się przywódcy Al-Kaidy, niegdyś stworzeni przez Amerykanów? Nikt. Nigdzie. Nigdzie. Nigdy. Najważniejsze, że hasło nigdy się nie zdezaktualizuje: „W imię demokracji i wolności”. Hasło prezentowane z nowymi konotacjami i interpretacjami. I „In God We Trust” na banknocie stu dolarowym. I więcej obywateli z wypranymi mózgami, z których większość może odzyskać poczucie własnej wartości dopiero po powrocie do domu, często na wózku inwalidzkim.

Kłamstwo znane jako sowiecka propaganda pozwoliło kiedyś na wysłanie wojsk radzieckich do Afganistanu w celu „budowania szpitali, szkół i domów” oraz zapewnienia „wolności bratniemu narodowi afgańskiemu”. W rzeczywistości zrobili to, aby na zawsze pozostawić w kraju około dwudziestu tysięcy własnych żołnierzy i około miliona Afgańczyków.

Potem nadszedł Czarnobyl. Kolejne wielkie, ohydne kłamstwo, kiedy tysiące likwidatorów, gołymi rękami wiecznie bohaterskiego narodu radzieckiego, uprzątnęło skutki katastrofy, by miesiąc później zacząć gnić żywcem, „zapomniane” przez państwo (jeden z tych niechętnych bohaterów spoczywa spokojnie w naszej rodzinnej krypcie).

A w historii nowożytnej – Kursk, Nord-Ost, Biesłan. Egzekucja poszukującej prawdy Politkowskiej. Chodorkowski uwięziony. Tu, na Białorusi, mamy „stabilną walutę narodową” 31 grudnia, tylko po to, by ta „stabilna waluta” straciła 30% do 1 stycznia, a naród powoli zubożał, wciąż wmawiając sobie bajki o tym, jak dobrze mu się powodzi.

Prawda nie jest taka niepochlebna. Chodzi o to, że prawda zabija. A raczej, ci, którzy się jej sprzeciwiają, zabijają dla niej samej. To jak w przypowieści o prawdzie, gdzie jej szukali, a kiedy ją znaleźli, w najdalszym kącie, tak się jej bali, że uciekli i nigdy więcej jej nie zobaczyli. Czy ludzie łakną mitów? Ludzie je rozumieją.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *