
2 kwietnia obchodzimy Światowy Dzień Książki dla Dzieci. Międzynarodowa Rada ds. Książki dla Młodzieży, działająca pod auspicjami UNESCO, wybrała ten dzień nie bez powodu. 2 kwietnia to dzień urodzin najwybitniejszego gawędziarza wszech czasów – Hansa Christiana Andersena (1805–1875).
Pierwsza przewodnicząca Międzynarodowej Rady, niemiecka pisarka Ella Lepman, zaproponowała utworzenie takiej organizacji w 1953 roku, a następnie ustanowienie święta w 1967 roku. Z jej inicjatywy w 1956 roku zaczęto również przyznawać prestiżową Nagrodę Hansa Christiana Andersena, znaną jako „Dziecięcy Nobel”.
Istnieją różne „książkowe” daty: Światowy Dzień Pisarzy (3 marca), Dzień Poezji (21 marca) i Dzień Książki (23 kwietnia). Ale słusznie Dzień Książki dla Dzieci jest ustanowiony oddzielnie od tych „dorosłych” świąt. Dzieciństwo to wyjątkowy świat. I tylko utalentowani pisarze, ci, którzy potrafią dotrzeć do dziecięcej duszy bez moralizatorstwa i intelektualizowania, potrafią go przeniknąć.
Dzieci są wyjątkowymi czytelnikami i widzami. Jak ktoś trafnie zauważył (fraza ta przypisywana jest Marszakowi, Gorkiemu i innym): „Trzeba pisać dla dzieci tak samo, jak pisze się dla dorosłych, tylko lepiej”. Powiedziałbym nawet: „Dobra książka dla dzieci to książka o podwójnym przeznaczeniu”. W tym sensie, że każdy, zarówno dorośli, jak i dzieci, może z niej coś wynieść. Wszystkie baśnie Andersena (a także baśnie wielu innych utalentowanych pisarzy) mają podwójny podtekst. Jednocześnie jednak zarówno forma, jak i treść muszą być przystępne dla dzieci.
Pisanie dla dzieci powinno być proste, ale to nie znaczy prymitywne. Dzieci nie rozumieją metafor, alegorii i innych środków literackich, którymi tak chętnie posługują się „dorośli” pisarze. Mistrzowska równowaga między prostotą języka a filozoficzną głębią koncepcji to największa umiejętność pisarza dziecięcego. Dlatego wśród ogromnej liczby pisarzy piszących specjalnie dla dzieci jest ich niewielu. Mam na myśli „czystych” pisarzy dziecięcych, a nie tych, którzy okazjonalnie zajmują się literaturą dziecięcą.
Każdy dorosły pisarz był kiedyś dzieckiem. Ale nie każdy jest zdolny do „reinkarnacji” z dorosłości w dziecięcą spontaniczność. Inteligentnemu pisarzowi bardzo trudno jest odrzucić swoją „inteligencję” i zanurzyć się w naiwnym świecie dziecięcych fantazji. Książka, zwłaszcza dla dzieci, jest bronią duchową. I nie każdy potrafi się nią właściwie posługiwać.
Astrid Lindgren, Gianni Rodari, Tove Jansson, Selma Lagerlöf, Eduard Uspieński, bracia Grimm, A. A. Milne, Lewis Carroll i Charles Perrault – to niepełna lista pisarzy o światowej renomie. Niektórzy z nich otrzymali „Dziecięcą Nagrodę Nobla”, a Lagerlöf otrzymał prawdziwą Nagrodę Nobla. Dzieła tych i innych pisarzy słusznie należą do złotej skarbnicy literatury dziecięcej.
W Rosji Siergiej Michałkow był najsłynniejszym poetą dziecięcym. Od 1968 roku stał na czele Rosyjskiej Rady Książki Dziecięcej. Łączny nakład jego książek na całym świecie przekracza pięćset milionów egzemplarzy. Jego aforyzm jest powszechnie znany: „Dziś – dzieci, jutro – ludzie”.
Inny, równie popularny poeta dziecięcy, Samuil Marshak, tak opisał, kim jest pisarz dziecięcy: „Uwielbiani są tylko ci pisarze dziecięcy, którzy są naprawdę obdarzeni żywą wyobraźnią i potrafią traktować dzieci poważnie – pozostając jednocześnie dziećmi nawet w dorosłym życiu”.
2 kwietnia to świetny powód, żeby na nowo przeczytać swoje ulubione bajki.
