Kim są ultrasi?

Kim są ultrasi? 2

Zawody w każdej dyscyplinie sportowej to zawsze widowisko, teatralne przedstawienie, że tak powiem. Na scenie, w świetle reflektorów, znajdują się sportowcy. Ich życie między występami to niekończące się próby pod czujnym okiem reżysera, ponieważ wyczerpujący trening to jedyna droga do wirtuozerskiego występu na scenie, droga do pierwszego miejsca. A im lepsze wyniki osiąga zawodnik, tym więcej ma wielbicieli i wiernych fanów: miłość publiczności jest niezbędnym i kluczowym atrybutem każdego profesjonalnego sportowca lub drużyny.

Żadna transmisja sportowa nie jest kompletna bez kamery stojącej na trybunach, rejestrującej twarze, emocje i emocje. A co najważniejsze, bez oczu, które zawsze opowiedzą historię zawodów lepiej niż jakikolwiek komentator. Mogą to być zarówno uważne, skupione spojrzenia ludzi spokojnie siedzących na swoich miejscach, jak i płonące oczy rozentuzjazmowanych ultrasów, którzy nigdy nie siadają na stadionowych „kaczkach” i wspierają swoich idoli swoimi akcjami. Można tu mówić o nieco nieoczekiwanym, ale z pewnością obecnym, podziale kibiców na profesjonalistów i amatorów.

Ultrasi to zorganizowani kibice konkretnego klubu sportowego, najczęściej piłkarskiego. A jeśli chodzi o intensywność kibicowania ulubionym drużynom, kibice piłkarscy, co nie dziwi, wyróżniają się. Są naprawdę wyjątkowi. W tym artykule chcę opowiedzieć o ludziach, dla których kibicowanie ulubionej drużynie to drugie życie. Nie jest jasne, które życie jest dla kibica ważniejsze: szara codzienność czy tętniące życiem, pełne akcji życie ultrasa.

Zgodzisz się, że dzisiejsze mecze piłkarskie trudno sobie wyobrazić bez kibiców i widowisk, jakie dają na trybunach. I nie musisz nawet być na stadionie, żeby tego doświadczyć. Pirotechnika i race, kolorowe pokazy ulotek, piosenki i przyśpiewki, transparenty i flagi. Za tymi, dziś powszechnymi, „występami” – nawet w rosyjskiej Premier League – kryją się grupy profesjonalnych kibiców: dobrze zorganizowane, zżyte grupy z własną hierarchią, finansowaniem, a nawet działem kreatywnym.

Ruch ultras to prawdziwa subkultura. Na początku lat 60. kibice włoskiego klubu AC Milan zaczęli rozważać zorganizowanie kibicowania swojej ulubionej drużynie. W 1966 roku założyli pierwszą w historii grupę ultrasów – „Commandos Tigre”. Oczywiście w ciągu ostatnich czterdziestu lat kultura zorganizowanego zachowania kibiców uległa znacznym zmianom, nie zawsze na lepsze, ale jej istota pozostała ta sama, co w połowie ubiegłego wieku: wspieranie ukochanej drużyny wszelkimi możliwymi sposobami. Ruch ultras jest szeroko rozpowszechniony w Europie i Ameryce Południowej. W Rosji pojawił się stosunkowo niedawno, ale czerpiąc z doświadczeń międzynarodowych, rozwija się szybko i z powodzeniem.

Dziś profesjonalne grupy kibiców to złożona, dobrze naoliwiona machina, której rola wykracza poza zwykłe kibicowanie na stadionach. Członkowie organizacji kibicowskich angażują się również w promocję informacyjną swoich ulubionych klubów: tworzą strony internetowe i wydają własne czasopisma – fanziny, czyli magazyny dla kibiców.

Ultrasi sprzedają i rozdają bilety na stadiony swoim członkom, aby wszyscy aktywni kibice mogli uczestniczyć w meczach i kibicować swojej drużynie. Organizacje kibicowskie zazwyczaj produkują różnorodne gadżety klubowe i aktywnie promują swój ruch, przyciągając jak najwięcej kibiców. W Europie ultrasi często prowadzą bary sportowe; w Anglii – puby.

Pytanie o to, jak zawodowi kibice finansują swoją działalność, wydaje się logiczne, prawda? Organizacje ultras opierają się na składkach członkowskich i wsparciu finansowym bogatych i wpływowych kibiców. Czasami nawet zawodnicy sponsorują ultrasów: na przykład, grając w Spartaku Moskwa, Jegor Titow i Dmitrij Aleniczew wielokrotnie przekazywali pieniądze ultrasom wspierającym czerwono-biały klub.

W Rosji jest to dalekie od rzeczywistości, ale w Europie najbardziej wpływowe grupy mają bezpośredni kontakt z zarządem klubu i mogą nawet wpływać na niektóre decyzje i politykę klubu. Oczywiście wpływ ultrasów koncentruje się przede wszystkim na obszarach bezpośrednio związanych z kibicami i wydarzeniami na stadionie, a nikt nie kupi zawodnika na prośbę kibiców. Idealną sytuacją dla ultrasów jest sytuacja, gdy klub daje kibicom możliwość zarabiania pieniędzy, na przykład poprzez sprzedaż biletów i gadżetów. Rzadziej zarząd klubu zapewnia ultrasom nieodpłatne wsparcie finansowe.

Bycie ultrasem to dosłownie styl życia. Nie musisz być kibicem piłki nożnej, żeby zostać ultrasem. Ale nie każdy, kto śledzi piłkę nożną, jest ultrasem.

W krajowych mistrzostwach piłki nożnej mecze zazwyczaj odbywają się w każdy weekend. Dlatego, aby odpowiednio wspierać swoją ulubioną drużynę i uniknąć przegranej w pojedynku z drużyną przeciwną, kibice mają zazwyczaj tylko tydzień na przygotowania między meczami ligowymi.

Ultrasi wymyślają i uczą się nowych piosenek i przyśpiewek, projektują plakaty i banery, przygotowują się do występów, a w końcu nadchodzi dzień meczu. Dla większości ludzi, w tym samych piłkarzy, mecz składa się z dwóch połówek. Dla ultrasów sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Jeśli kibice zdecydują się na rozgrzewkę alkoholową przed meczem, nazywa się to „połową zerową”, która, nawiasem mówiąc, obejmuje również wszystkie ostatnie przygotowania i czynności związane z piłką nożną w dniu meczu.

Po bezbramkowej połowie rozpoczyna się właściwa pierwsza połowa meczu. Kibice zajmują swoje miejsca. Sektor stadionu, wypełniony ultrasami, to istny ogród. Jedno z przykazań ultrasów: nigdy nie siadać na plastikowych krzesłach – tak zwanych „kaczkach” – podczas meczu. Co więc robią ultrasi, gdy 11 zawodników w strojach ich ulubionej drużyny walczy z przeciwnikiem na boisku? Po prostu szaleją: „szaleństwo” odnosi się do aktywnego dopingu drużyny przez kibiców na trybunach, w sektorze.

Po pierwsze, kibice eksponują flagi i transparenty. Baner to rodzaj plakatu, zazwyczaj używany tylko raz podczas konkretnego meczu. Banery są tworzone, aby wspierać ulubioną drużynę, obrażać przeciwników, a czasem nawet wyrażać niezadowolenie z zarządu klubu.

W świecie piłki nożnej obowiązują surowe ograniczenia dotyczące banerów : nie mogą one zawierać wulgaryzmów ani jakiejkolwiek dyskryminacji. Te proste wymogi są surowo egzekwowane, ale czasami na meczach pojawiają się szokujące banery, tworzone przez osoby o całkowitym braku zdolności myślenia. Jednym z najnowszych jaskrawych przykładów jest bluźnierczy napis, który znieważał pamięć wielkiego bramkarza Lwa Jaszyna.

Flagi zazwyczaj symbolizują przynależność do konkretnego klubu lub ruchu ultras. Istnieją jednak również flagi z hasłami, czyli banery, które w swojej koncepcji przypominają banery. Są to długie pasy, zwane również banerami, zawieszane przed trybunami, na których kibicuje dana grupa kibiców. Mogą one zawierać zarówno symbole klubowe, jak i różne hasła.

Po drugie, fani wspierają swoich idoli przyśpiewkami i piosenkami. Piosenki fanowskie to zazwyczaj parafrazy istniejących hitów, z refrenami i kilkoma zwrotkami – bardzo poważne. Czasami fani śpiewają własne piosenki, stworzone specjalnie na cześć ich ulubionego klubu.

Choć można wspierać swoją drużynę dzikimi, entuzjastycznymi okrzykami, graczom o wiele przyjemniej będzie słuchać „okrzyków” lub przyśpiewek skierowanych do nich. Krótkie przyśpiewki, śpiewane do prostych melodii, służą dwóm oczywistym celom: po pierwsze, chwaleniu ulubionej drużyny, a po drugie, zniesławianiu drużyny przeciwnej.

Jeśli chodzi o śpiew, angielscy kibice powinni brać przykład ze swoich kibiców. Stadiony w Foggy Albion dosłownie ożywają podczas meczów: harmonijny chór śpiewa całe ballady, porusza się w rytm akcji na boisku, milknie, gdy gospodarze tracą gola, i wybucha dziką radością, gdy gospodarze strzelają gola.

I tak drużyna, pobudzona rykiem kibiców, strzela gola! Na trybunach rozpoczyna się pokaz pirotechniczny. Pochodnie, zasłony dymne, ogień. Czasami, świętując gola, kibice wypełniają cały stadion dymem, a sędzia jest zmuszony przerwać mecz.

Kibice mogą również świętować gola „trzaskiem”. To hałaśliwy pokaz radości kibiców, który rzekomo przeradza się w bójkę. Ta bójka nie jest prawdziwa – to jedynie sposób na sprowokowanie policji lub innych organów sędziujących mecz. Nieodłącznym elementem „trzasku” jest zawalenie się trybun . Wszystko zaczyna się od góry sektora. Kibice, trzymając się za ręce, padają na stojących poniżej, którzy z kolei padają na tych poniżej: działa efekt domina. Następnie ultrasi podciągają się nawzajem do góry.

Wszystko to jednak przebiega dość spokojnie, a zła reputacja kibiców piłkarskich to nie tylko puste słowa. Jeśli kibice zaczną się awanturować, do ich uspokojenia używa się „armatek natryskowych” – specjalnych armatek wodnych. W odpowiedzi, a nawet bez powodu, kibice mogą zaatakować kordon policji – to się nazywa „presja”.

Jeśli ultrasi zdecydują się zaatakować kibiców drużyny przeciwnej, robią to na kilka sposobów. Po pierwsze, jest to bombardowanie , gdzie sektor drużyny przeciwnej jest obrzucany różnymi przedmiotami, które kibice zdołali wnieść na stadion. Po drugie, jest to atak typu shadwell , gdzie chuligani wchodzą na sektor drużyny przeciwnej i rozpoczynają bójkę.

Po meczu rozpoczyna się trzecia tercja dla kibiców zawodowych. Dobrze, jeśli kibice zbierają się przy barze i świętują lub topią smutki w alkoholowych napojach. Źle, jeśli po meczu kłócą się z kibicami drużyny przeciwnej.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *