
No i zaczynamy… Święta zimowe zdają się dobiegać końca, noworoczne gadżety znów pokrywają się kurzem w szafach, a pozostały tylko Walentynki i Święto Armii Radzieckiej, które, choć pozbawione starożytnych korzeni i tradycji, stały się powszechnie obchodzone dopiero w XX wieku… Jednak w rzeczywistości sytuacja wygląda inaczej. 1 lutego nasi słowiańscy przodkowie tradycyjnie świętowali ostatni dzień zimy – Grzmot.
Ten dzień był poświęcony Gromnicy (później Gromnicy-Marii Pannie), stojącej na skale, władającej ogniem i wodą. Na jej cześć rozgrywano gry wojenne, przedstawiające bitwę Światła i Ciemności, zwycięstwo Wiosny i Słońca nad Zimą i Zimnem. W Rosji uroczystości te odbywają się w Maslenicę, która często przypada w lutym; w Europie zbiegają się one dokładnie ze świętem Brygidy (bogini ognia, przemienionej wraz z nadejściem chrześcijaństwa w świętą Brygidę, akuszerkę Matki Boskiej). Święto to najdłużej zachowało się w obwodzie połockim. Na Rusi nazywano je Sretenie. Tego dnia Zima się starzeje i toczy desperacką walkę z młodą Wiosną, wyruszającą na Słoneczną Drogę. Ta bitwa żeńskich bogiń jest bezpośrednim dziedzictwem epoki przedwedyjskiej. Tego dnia wzywa się Słońce, aby mogło ujrzeć swoją siostrę, Wiosnę. Odbywają się zimowe igrzyska zwane „zimoborami”, podczas których wieś dzieli się na dwie grupy, które walczą ze sobą, symbolizując spotkanie zimy i wiosny. Gromnica wzięła swoją nazwę od faktu, że jest to jedyny zimowy dzień, w którym mogą wystąpić burze – z grzmotami i błyskawicami. Słowianie czcili Małanicę za to, że dawała im nadzieję na rychłą wiosnę.
Nasi przodkowie kojarzyli więc ten dzień z nadejściem wiosny – pierwsze ptaki zaczęły śpiewać, do diety dodano mleko owcze… Oczywiście, teraz, patrząc przez okno na śnieżycę, która zaledwie kilka dni temu pokryła ziemię, trudno nazwać ten dzień początkiem wiosny. Ale dawniej ludzie wierzyli, że śnieg i wiatr na Gromowicy oznaczają szybką i ciepłą wiosnę:
Jeśli jest ciepło i na Gromowicy świeci słońce, zima nie minie w najbliższym czasie,
A jeśli zawieje wiatr i spadnie śnieg, to piękna wiosna nadejdzie wkrótce.
Należy jednak zaznaczyć, że tradycja obchodzenia początku wiosny w lutym nie jest unikalna dla Słowian. W Europie Imbolc obchodzono od zachodu słońca 31 stycznia do zachodu słońca 2 lutego. Imbolc to zimowy rytuał oczyszczenia, jedno z Czterech Świąt Ognia (Noc Walpurgii, znanych również jako Baltane, Lammas i Samhain), które celebruje odrodzenie natury. Imbolc to święto domu i ogniska domowego. Stało się świętem rodzinnym, obchodzonym przed innymi, nie przez całe plemię, ale przez każdą pojedynczą rodzinę. Wierzono, że w tym dniu nie należy opuszczać rodzinnej wioski dla innej ani brać udziału w uroczystościach i procesjach innych ludzi. Wiele rolniczych ludów Europy obchodziło w czasie Imbolc pojawienie się jakiegoś naturalnego znaku zwiastującego zbliżający się koniec zimy, przebudzenie się świata ze snu zimowego: fermentację soku w klonach, powrót niektórych gatunków ptaków, pierwszy śpiew skowronka, narodziny jagniąt, pojawienie się wiosennych konstelacji na zimowym niebie, przebudzenie niedźwiedzi z hibernacji.
Według mitologii celtyckiej, w Imbolc Matka Chleba zbierała siły w Krainie Duchów (Avallon lub Annona), odpoczywając i regenerując siły po oddaniu swojej siły życiowej Bogu podczas Samhain, pomagając mu się odrodzić. Imbolc to święto odrodzenia Bogini, a wraz z nią całej ziemi. Ten dzień jest ważnym dniem dla wszelkiego rodzaju czarów, ale szczególnie dla magicznych dzieł związanych z rodowodem, narodzinami i odnowieniem. Co więcej, Imbolc uważano za dzień oczyszczenia, ponieważ trudny, zimny okres mieliśmy już za sobą. Natura się odradzała, Ziemia się odradzała, a co za tym idzie, sama ludzkość się odradzała. Z tym świętem wiązały się liczne rytuały mycia, pojenia bydła i psów, sprzątania domu ze szczególną starannością i starannością, a także pozostawiania płonącej świecy na noc – symbolu ożywiającego ciepła, symbolu ognia – jednego z oczyszczających żywiołów.
Starożytne tradycje popadły dziś w zapomnienie – zarówno w Europie, jak i na ziemiach słowiańskich. Więzi z przodkami zostały zerwane. Ale bez poznania swoich korzeni, bez ich pielęgnowania, człowiek nie może się rozwijać, a jego rodzina nie może wzrastać…
