
Ratujesz małą bestię,
Nasz mały sierota
Całe zwierzę,
Na polu i poza polem,
W lesie i za lasem,
W lesie za górami,
Za szerokimi dolinami,
Daj bydłu trawę i wodę,
A dla złego niedźwiedzia – pień i kłoda!
Z tym wyrokiem młodzieniec wczesnym rankiem obchodził podwórza w dniu, w którym po raz pierwszy po długiej i mroźnej zimie uroczyście wypędzano bydło na pastwisko, na tzw. jarilinską rosę.
Przed wypędzeniem bydła na pastwisko, właściciele gładzili je po plecach czerwonym lub żółtozielonym jajkiem, które następnie wręczali pasterzowi. Następnie bydło wypędzano na podwórze gałązką wierzby i karmiono „byashki” – specjalnym chlebem. Przed wypędzeniem z podwórza, pod nogi bydła zakładano pas, po którym bydło mogło przechodzić. Robiono to, aby bydło znało drogę powrotną. Bydło pasło się, aż rosa obeschła.
Poprosili Jaryłę, patrona pasterzy, opiekuna bydła i wilka, aby chronił bydło przed wszystkimi drapieżnikami.
Pasterz dmie w róg, sygnalizując ludziom początek rytuału „obwodu”, po czym, biorąc w ręce sito, okrąża stado trzy razy zgodnie z ruchem wskazówek zegara (o życie) i trzy razy w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara (o śmierć).
Po właściwym wykonaniu rytuału, wokół stada wzniesiono niewidzialne magiczne ogrodzenie, które miało chronić je „przed pełzającym wężem, przed potężnym niedźwiedziem i przed biegnącym wilkiem”. Następnie magiczny krąg zamykano żelaznym zamkiem.
Tego dnia odprawiano również ważny rytuał – Odblokowanie Ziemi, czyli Zarod. Tego dnia Jariło „odblokowuje” (nawozi) Matkę Ziemię i uwalnia rosę, która zapoczątkowuje gwałtowny wzrost traw.
Na Jaryle zaorali pole i powiedzieli: „Na Jaryle nawet leniwy pług wychodzi”.
Od tego dnia rozpoczęły się wiosenne wesela. Mężczyźni i kobiety przemierzali pola, licząc na to, że cudowna rosa przyniesie im siłę i zdrowie. Wieczór zakończył się powszechną hulanką.
