
Ten artykuł zdecydowanie nie jest przeznaczony dla alergików. Ani dla tych, którzy uważają, że tylko ci, którzy są zbyt leniwi, by się podrapać, muszą się myć. Osoby z niższymi biegami, marudy i nudziarze również mogą bezpiecznie przejść obok.
Ten artykuł jest dla kobiet, które wierzą, że ubrania mogą być skromne (najważniejsze, żeby były schludne i podkreślały figurę!), ale buty, torebki i perfumy są niezmiennie drogie. I dla mężczyzn, którzy są zdolni do drobnych ekstrawagancji, byle tylko dostrzec promyk radości w oczach ukochanej.
Mówimy o perfumach. Drogich perfumach! Setki artykułów napisano o tym, jak wybierać, przechowywać i aplikować perfumy, więc nie będę się tu nad tym rozwodzić. Porozmawiajmy raczej o samych wykwintnych zapachach i o ludziach, którzy je podziwiają.
Zagrajmy kartą asa. Czy wiesz, jakie są najdroższe perfumy świata? Numer 1 Imperial Majesty od angielskiego domu perfumeryjnego Clive Christian ! Kosztują około pół miliona dolarów za butelkę o pojemności 500 ml. (Tak, dobrze przeczytałeś! To butelka półlitrowa – jeśli chcesz wyjść i dobrze się bawić, wyjdź i dobrze się baw!).
To złożony, wyrafinowany zapach kwiatowo-orientalny. Nuty głowy (od razu wyczuwalne): ananas, śliwka, mirabelka, bergamotka, cytryna, kardamon. Nuty serca (wyczuwalne po pewnym czasie od kontaktu ze skórą): róża, jaśmin, ylang-ylang, irys, orchidea. Nuty bazy (utrzymujące się przez kilka godzin, a nawet dni!): wanilia, cedr, drzewo sandałowe, piżmo, bursztyn.
Oczywiście, nie sposób wyobrazić sobie zapachu na podstawie opisu kompozycji, ale składniki (takie jak ylang-ylang, wanilia i piżmo) mówią same za siebie: kilka kropli tych perfum — i wszyscy mężczyźni będą twoi!
Flakon jest po prostu bosko piękny! Wykonany z kryształu Baccarat i ozdobiony złotym kołnierzem, na którym kusząco lśni pięciokaratowy diament. To wyjątkowe perfumy. Zostały wydane w 2006 roku w limitowanej edycji zaledwie 10 egzemplarzy. Trzy pozostają własnością Domu, a siedem znajduje się w prywatnych kolekcjach. Te ekskluzywne perfumy, w innej wersji – „No. 1 Imperial Jubilee”, zostały wręczone królowej Elżbiecie II z okazji jej rocznicy w 2012 roku. „No. 1 for Women” to ulubiony zapach ikony stylu Victorii Beckham. Jest dostępny dla każdego, kto ma do wydania około tysiąca dolarów.
Inna trendsetterka i ikona stylu, księżna Cambridge, preferuje perfumy o świeżym, delikatnym, a zarazem nie mniej wyrafinowanym zapachu, niczym „bukiet białych kwiatów unoszących się na delikatnym wietrze przy otwartym oknie”. Perfumy te noszą nazwę „White Gardenia Petals” marki Illuminum . Nuty głowy: bergamotka, czarna porzeczka. Nuty serca: jaśmin, biała gardenia, ylang-ylang. Nuty bazy: szlachetne drewno. To właśnie ten zapach otulił piękną Kate podczas ceremonii ślubnej z księciem Williamem, urzekając obecnych i ciesząc się obecnie ogromną popularnością. Co ciekawe, cena tych perfum jest dość przystępna – około 150 dolarów za 50 ml.
Nie ma potrzeby omawiać luksusowych perfum znanych marek , takich jak Chanel, Christian Dior, Guerlain, Lancome, Valentino, Givenchy, Yves Saint Laurent i wiele innych – są one szeroko reklamowane i, jak sądzę, dobrze znane większości czytelników.
Warto jednak wspomnieć o tak zwanej niszowej kategorii perfum . Należą do nich takie selektywne marki jak Jo Malone, Amouage, Il Profumo, Serge Lutens, Annick Goutal, Erno Laszlo, Diptyque, Byredo, E. Coudray, Frederic Malle, Maitre Parfumeur et Gantier, Miller Harris, Montale, Parfums de Rosine i Penhaligon. Powstały one jako alternatywa dla międzynarodowych megabrandów. Perfumy te nie są produkowane masowo, lecz w małych partiach, przy użyciu wysokiej jakości, rzadkich i naturalnych składników. Te perfumy są zazwyczaj bardzo koncepcyjne. Zapachy tych niszowych marek są bardzo specyficzne i trudne do wyczucia, i nie każdemu się podobają. Powiedziałbym, że są to perfumy dla smakoszy perfum, dla specjalnych koneserów. Trzeba się z nimi oswoić, jak to mówią, i nauczyć się je doceniać, tak jak muzykę klasyczną, stare wino czy dobre cygara.
Nie chcę wracać ze świata wykwintnych zapachów do prozy życia, ale ta, choć surowa, sygnalizuje mi, że narasta fala powszechnego gniewu: cóż więc po tych wszystkich opowieściach o przyjemnościach dostępnych tylko niebiańskim?! Bez przesady, panie i panowie! Poruszyłem temat drogich perfum nie po to, żeby drażnić gęsi, ale żeby przekazać prostą myśl: w tym życiu jest tyle piękna! I zdecydowanie ma sens, żebyśmy się nim interesowali, uczyli się go rozumieć, doceniać! To rozświetla nasze życie.
Rozumiem, że nawet 50 dolarów to dla wielu wysoka cena. Ale zasada „mniej znaczy lepiej, mniej znaczy lepiej” jest dostępna dla każdego, absolutnie każdego! Lepiej kupić małą buteleczkę dobrych perfum i nałożyć tylko kropelkę wieczorem lub nawet rzadziej, na specjalne okazje, niż codziennie oblewać się nie wiadomo czym. A przez resztę czasu wystarczy po prostu wyglądać nienagannie i oddychać świeżym powietrzem.
A dla panów, którzy dotarli do końca tego bardzo kobiecego artykułu, oto nagroda od autorki za cierpliwość – zdradzę Wam kobiecy sekret: my, kobiety, zawsze wyczuwamy, kiedy ktoś próbuje nas oszukać i nigdy tego nie wybaczamy. I nie chodzi tu o „kobiecy merkantylizm”! Po prostu nie upokarzaj swojej kobiety taniością. Jeśli nie stać cię na coś naprawdę ładnego, lepiej podaruj jej mały, ale wykwintny bukiet kwiatów.
A czasem nie jest grzechem odrzucić zdrowy rozsądek i wydać trochę więcej, niż cię stać. Opłaci się stokrotnie, uwierz mi! Kobiety nigdy nie zapomną tych szalonych rzeczy, które dla nich robisz.
