Europejskie „Nachałowki”. Czym różnią się od rosyjskich?

Powszechnie wiadomo, że cywilizacja zachodnia wysoko ceni zasadę własności prywatnej. W rzeczywistości własność prywatna stanowi fundament zachodniego społeczeństwa. Na przykład, Peter Minuit kupił wyspę Manhattan od Indian w 1626 roku za lustra, koraliki i noże – łącznie za 60 guldenów. 60 guldenów może wydawać się niewiele za całą wyspę, ale kiedy już ją kupisz, to znaczy, że ją kupiłeś.

To, co nasze, jest święte. Ale pojęcie „wspólnego” jest zbyt niejasne.

Czy „nachałowki” są unikatowe dla ZSRR? Nie, pracując w Europie, też je tam widziałem. W Palermo na Sycylii wiele wzgórz otaczających miasto jest porośniętych domami. Ale niektóre z nich są martwe. Nawet z daleka widać brak okien i drzwi. Tylko betonowe pudła.

Zapytaliśmy naszych włoskich kolegów o ten dziwny widok. Powiedzieli, że to samowola budowlana. Wszyscy – zarówno ci zamieszkali, jak i ci, którzy nie żyją. Jedyna różnica między nimi polega na tym, że w przypadkach, gdy znaleziono właściciela gruntu, który dokumentami udowodnił, że grunt nie jest własnością miasta, a jego, i który był na tyle wytrwały, by spędzić niezliczone godziny w sądzie – udało im się przekonać sąd do uznania budowy za nielegalną…

Co prawda, on sam nic na tym nie zyska, bo jeśli spróbuje wykorzystać coś, czego sam nie zbudował, może zostać pociągnięty do odpowiedzialności. Dlatego, jak mówi, o ile niektóre domy są zamieszkane i zarejestrowane jako właściciele, o tyle inne nie mają szans.

W Turcji „nachalowki” są powszechnie akceptowane. Wynająłem mieszkanie po azjatyckiej stronie Stambułu na około półtora roku. Był to skromny, trzypiętrowy dom, około 30 metrów od linii kolejowej (do Bagdadu). Powiedziano mi, że kiedy go budowano, 40-50 lat temu, również nazywano go „nachalowką”.

Kilku biednych Turków po prostu zjednoczyło się, doszło do porozumienia i zatrudniło robotników do budowy sześciorodzinnego domu na opuszczonym, niezagospodarowanym terenie w pobliżu torów kolejowych. Około 10 lat później zbudowano most przez Bosfor, a „ta strona” stała się również Stambułem. Kilka lat później zbudowano drugi most przez Bosfor. Lokalna ziemia stała się dość cenna, ale… Oni już ją zbudowali i byli oficjalnie zarejestrowani.

W drodze do pracy codziennie widywałem współczesne tureckie „nachałowki” (i niechlubny koniec jednej z nich). Patrząc na różne, a jednocześnie bardzo podobne domy, można było dostrzec przekrój tych budynków na przestrzeni dziejów.

…Broń dostawcza prawie opuściła miasto; pobocze jest puste. Ale teraz widać parterowe domy. Kilka żelbetowych kolumn, żelbetowe podłogi i dachy. Ściany, drzwi i okna zbudowano z bloczków piankowych. Z okna furgonetki widać wyraźnie, że dach domu służy jako letnia sypialnia; pod spodem znajduje się kilka polietylenowych markiz z materacami. Kolumny wystają około metra od dachu, a końce prętów zbrojeniowych wystają ku górze.

Obok stoi niemal identyczny dom, ale dwupiętrowy, a latem ludzie śpią na dachu drugiego piętra. Właściciel potrzebował więcej przestrzeni mieszkalnej, więc zbudował sobie dodatkowe piętro, ale jest gotowy na jeszcze wyższe: tymczasowy dach ma identyczne kolumny (z tym samym widocznym wzmocnieniem), co upraszcza dalszą budowę.

I tak dalej. Nigdy nie widziałem budynków wyższych niż trzy piętra w stambulskich „nachałowkach” (osiedlach dzikich). Najwyraźniej sami rozumieją, że budowanie wyżej jest zbyt niebezpieczne. Prawdopodobnie zapełniają jeden budynek i dobudowują go do trzech pięter, a potem budują kolejny w pobliżu na tej samej „nachałowce” (osiedlu dzikich) – na początek parterowy…

Ale widziałem też koniec jednej z tych „siedlisk dzikich lokatorów”. Najwyraźniej została zbudowana w „zbyt dobrej” lokalizacji (płaskiej działce przy drodze) – więc nie mieli czasu, żeby ją zarejestrować. Działkę kupił deweloper pod nową, ultramodną dzielnicę. Może nawet doprowadzi gaz do mieszkań! Z „siedliska dzikich lokatorów” zostało tylko kilka fundamentów i jeden dom, z wykopanym obok dołem, żeby sam się w niego wsunął. I oczywiście uparci ludzie, którzy tam mieszkali, mieli się stąd wydostać.

…A więc o różnicach. Te domy są oczywiście budowane w różnych technologiach – z suszonej cegły, drewna, kamienia, betonu – ale wszystkie mają jedną wspólną cechę. Grunt pod dom jest zajmowany nielegalnie. A ponieważ grunt nie nadaje się już do niczego, jest bezwartościowy, władze często wolą wstecznie rejestrować domy wybudowane w ten sposób, „uświęcając” w ten sposób nielegalną okupację.

U nas zdarza się to bardzo często, ale zdarza się też w Europie – gdzie są tereny, które nie nadają się do użytkowania i są własnością wspólnotową.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *