Dlaczego w Rosji nie ma nikogo do pracy?

Dlaczego w Rosji nie ma nikogo do pracy? 2

Jedną z głównych zalet systemu socjalistycznego nad rozpadającym się kapitalizmem (obok bezpłatnej edukacji, bezpłatnej opieki zdrowotnej i powszechnej równości) był brak bezrobocia. Każdemu obywatelowi gwarantowano prawo do pracy. Prawo godne szacunku, trzeba to przyznać.

Praca była celebrowana i gloryfikowana w telewizji, radiu, gazetach, piosenkach, a nawet w żartach tamtych czasów. Pamiętam ten…

Przywódcy państw postanowili sprawdzić reakcje swoich krajów na ogłoszenie końca świata za trzy dni. Ogłosili to i wzbili się w powietrze, aby zobaczyć, co stanie się z ich narodami. Przelecieli nad Stanami Zjednoczonymi – chmurą dymu: ludzie imprezowali, bawili się, świetnie się bawili. Nad starą Europą dym kłębił się. Europa świetnie się bawiła! W ciągu trzech dni wypiją wszystko, zjedzą wszystko, wszystko przepuszczą i wszystko załatwią! Przelecieli nad ZSRR. Kominy dymiły, piece martenowskie buczały… Z czarnego jak smoła dymu unosiły się hasła: „Dajcie nam pięcioletni plan w trzy dni!”.

Taki był kult pracy! Śmialiśmy się z siebie, jak przystało na żarty, ale pracowaliśmy i byliśmy dumni z naszych umiejętności! Prestiż zawodów fizycznych był szczególnie wysoki, o czym śpiewano w piosenkach: „Nie jesteśmy palaczami ani cieślami, ale nie mamy gorzkich żalów. Jesteśmy monterami wieżowców…”. Praca w fabrykach była honorowa, harówka w zakładzie była godna! Praca była normą i niezbędnym elementem życia. A w powitaniach przy stole, toastach i kartkach świątecznych często wyrażano życzenie, abyśmy „przychodzili do pracy z radością i z radością z niej wychodzili”. I „dni robocze to dla nas święta!”.

Nawiasem mówiąc, wakacje również były gwarantowane przez prawo. Bony do ośrodków wczasowych, sanatoriów i ośrodków zdrowia były dostępne dla każdego, a czasem nawet finansowane przez firmę, podobnie jak bony na letnie obozy pionierskie i ośrodki wypoczynkowe. Zdjęcia grupowe na tle gór Kaukazu, Morza Czarnego czy krymskich pałaców można znaleźć w każdym rodzinnym albumie. Nasi rodzice ciężko pracowali i ciężko spędzali wakacje!

Dziś wykwalifikowany robotnik to tajemnicza dziedzina o fascynująco niejasnej definicji – nano ! Tysiące bezrobotnych ekonomistów, prawników, socjologów, psychologów i menedżerów jest na portalach z ofertami pracy. Tymczasem budowniczowie, inżynierowie, projektanci, tokarze, mechanicy, monterzy, spawacze, cieśle i kucharze są wszędzie bardzo poszukiwani. I nie chodzi tylko o wynagrodzenie (wiem, ile płacimy naszemu emerytowanemu tokarzowi Pietrowiczowi, urodzonemu w 1940 roku…).

Istnieje niezliczona ilość instytutów komercyjnych z tradycyjnymi wydziałami – ekonomii, prawa, nauk społecznych, psychologii! Na każdej ulicy jest instytut, a każda rodzina ma nie więcej niż jedno dziecko, a jednak idea „konkurencji” nie zniknęła! Zapytam moich rówieśników, tych, którzy mają teraz między 40 a 50 lat: czy ci, którzy stale osiągali przeciętne wyniki, mogliby w ogóle marzyć o studiach w naszych czasach?! Oczywiście, mieli dostęp do wyższego wykształcenia, ale dopiero po ukończeniu szkoły zawodowej, technikum lub wydziału robotniczego. A to zupełnie inna sytuacja.

Przez ostatnie dekady wbijano ludziom pracującym do głów ideę konieczności wyższego wykształcenia (staniesz się mężczyzną!), a leniwych studentów zastraszano hasłem: „Pójdziesz do szkoły zawodowej!” – i zastraszano! Teraz nie ma już znaczenia, czy dziecko ma zdolności, odpowiednie przygotowanie, a przede wszystkim chęci. Każdy absolwent szkoły średniej idzie na studia! I co roku ten okropny system produkuje kolejną grupę słabo wykształconych, niedoszłych specjalistów, nieodebranych przez współczesne społeczeństwo, przekonanych, że sprzedaż gumy do żucia w supermarketach jest godna i honorowa!

Mnóstwo wykwalifikowanych specjalistów, ale nikt do pracy! I jeszcze jedna ważna rzecz: oni nie chcą pracować! Kult relaksu jest teraz promowany i dosłownie wpajany społeczeństwu przez wszystkie media. Całe pokolenie dąży do życia w relaksie. Włącz dowolne radio i zobacz, o czym gadają ci energiczni prezenterzy?! Wokół jakiego tematu budują swoją paplaninę?

Poniedziałek. Przyjmijcie nasze kondolencje z okazji rozpoczęcia nowego tygodnia pracy.

Wtorek. Współczujemy ci, bo to dopiero wtorek, więc bądź cierpliwy.

Środa. Hura! Połowa ciężkiej pracy za nami.

Czwartek. Zabawa już tuż-tuż, towarzysze, już tuż-tuż!

Piątek – oto i on, szczęście! Wpatruj się w szefa jeszcze przez kilka godzin, a potem będzie weekend !

I tak to się kręci, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku. „Praca to najgorsze ze wszystkich złych rzeczy” – słyszymy w każdym radiu. Gwiazdy i celebryci są wniebowzięci – widzimy ich w każdym kanale telewizyjnym. Czytamy o najlepszych miejscach do relaksu w każdym kolorowym i zwykłym magazynie. Wszystkie programy prawnicze uczą pracowników, jak składać skargi na pracodawców, doradzają im, jak prawidłowo złożyć skargę, jak iść do sądu, jak się chronić… Więc chronią się… przed pracą. I głęboko wierzą, że nadejdzie czas, kiedy praca w ogóle nie będzie potrzebna. Ładne samochody, luksusowe apartamenty, wycieczki do butików i salonów kosmetycznych – to wszystko będzie, ale chodzenie do pracy będzie zbędne.

Skąd się weźmie to wszystko, pytasz? Cóż, jakoś wszystko się po prostu układa, jak w niezliczonych serialach telewizyjnych czy filmach jednoczęściowych, gdzie zamożni młodzi ludzie jeżdżą drogimi samochodami, mieszkają w apartamentach przypominających muzea, imprezują w ekskluzywnych klubach, chodzą na modne imprezy, bawią się i świetnie się bawią. Pośród tego całego materialnego dobrobytu szaleją namiętności, rodzą się romanse, a intrygi się splatają. I zupełnie nie wiadomo, jak ci młodzi ludzie zarabiają na tak wspaniałe życie. To zawsze pozostaje poza fabułą. Więc jakoś wszystko się po prostu układa…

I tak stopniowo, z kraju najczystszego, najlepiej wykształconego i niesamowicie pracowitego, przekształciliśmy się w naród wesołych małpek! Wśród naszej młodzieży wciąż zdarzają się bardzo inteligentni ludzie, ale nie zostają tu na długo; potem, z jakiegoś powodu, ci inteligentni ludzie „spotykają się” w innych krajach i zdobywają uznanie oraz prestiżowe nagrody, mimo że są obywatelami obcego kraju.

I zostają nam ci, którzy nawet nie muszą już wychodzić po piwo; zostanie ono dostarczone, i to z prezentami. Bo co innego ma robić ta gromada młodych ludzi? No dobrze, po prostu pić piwo i dobrze się bawić, bo jutro poniedziałek…

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *