
Zgodnie z tradycją chrześcijańską 16 kwietnia jest dniem czci św. Nikity Wyznawcy, opata klasztoru Midikiya, który, jak sam opisał w swoim Żywocie, w swoim sprawiedliwym życiu został obdarzony darem cudów i cierpiał prześladowania za sprzeciwianie się ikonoklazmowi.
Co więcej, jest to święto męczennicy Agape z Akwilei, a także jej sióstr, Chionii i Ireny. Wyrzekając się ziemskiej miłości, te dziewice o niezwykłej urodzie były narażone na groźby i pokusy, w tym próby gwałtu, ale nie uległy. Dwie starsze siostry zostały spalone na stosie, a najmłodsza, Irena, została ugodzona strzałą.
Ale kalendarz ludowy ma niezwykłą cechę: splata różne czasy, wydarzenia, znaki i wierzenia w daty chronologiczne, a nawet ściśle je ze sobą wiąże. Tak było z 16 kwietnia: stał się on znany jako Dzień Nikity Wodopola.
Rzecz w tym, że według wierzeń ludowych ten dzień wyznacza ważny moment w wiosennym dryfie lodu i wylewaniu rzek i jezior. Mówili:
– Jeśli lód nie dotrze do Nikity, całe wiosenne połowy pójdą na marne (czyli będą kiepskie).
– Gdy wiosenny lód na Wodopolu nie będzie się przesuwał po jeziorach i rozlewiskach, lecz opadnie, rok będzie trudny.
– Jeśli lód na Nikicie pozostanie nieruchomy i nie będzie się poruszał, można spodziewać się zimnego i deszczowego lata.
– Nikita wylewa wodę powodziową – latem również można spodziewać się pogodnej pogody.
– Powódź niszczy góry.
Aby wyjaśnić te zjawiska, nasi przodkowie wierzyli, że niedawno przebudzony duch wody (który spał na dnie przez całą zimę) był głodny, a zatem gniewny i agresywny: kruszył lód i dręczył ryby. A jeśli nie został ułagodzony przez Dzień Nikity, mścił się przez cały rok: kradł ryby lub rozrywał sieci, nie zostawiał połowu, zatapiał łodzie, wlewał dzieci na dno i tak dalej.
Głodny duch wodny musiał zostać potraktowany o północy, czyli w pierwszych chwilach odpowiedniej daty. Czym? Na przykład tuszą gęsi, ale bez głowy. Ponieważ ta postać miała poważny problem z domowikiem, który, jak sądzono, nadzorował bydło, i jeśli zauważył, że część gospodarstwa przypada jego wrogowi, obrażał się i zabijał go. Najpierw więc należało ściąć gęś i ukryć ją.
Co więcej, Nikitę nazywano też Gęsią Bączką – najwyraźniej miało to wyrażać oczekiwanie na pojawienie się dzikich gęsi z regionów południowych – więc wybór właśnie tego ptaka jako prezentu dla wychudzonego właściciela zbiornika wodnego również nie był przypadkowy.
W spółdzielniach rybackich istniał osobliwszy zwyczaj. Członkowie załogi składali swoje pieniądze i kupowali szkapę na krótko przed tym pamiętnym dniem (bez targowania się o cenę), tuczyli ją chlebem i plackiem konopnym. Następnie wplatali jej czerwone wstążki w grzywę, smarowali głowę słonym miodem i… topili ją, wiążąc jej nogi i wieszając na szyi dwa stare kamienie młyńskie.
Można było dosłownie udobruchać ducha wody: wlać do stawu dzban oliwy lub odrobinę wina, wrzucić kilka drobnych monet, szczyptę tytoniu lub okruchy chleba. I koniecznie od pierwszego połowu dać mu kilka ryb. Każdej ofierze miała towarzyszyć następująca inwokacja:
– Oto, Dziadku Wodo , dar wiosny, kochaj nas i daj nam trochę ryb!
– Dziadku, oto prezent na parapetówkę dla ciebie: kochaj i wspieraj naszą rodzinę!
W niektórych miejscach jednak uważano, że wydawanie towarów wiosną jest zbyt kosztowne, gdy zapasy się kończą, więc rzucano do wody stare, zniszczone buty albo dziurawe buty z owijką na stopy, wołając: „No to, diable, bierz te zniszczone buty, wypuść rybę!”. Krótko mówiąc, każdy robił, co mógł.
Spośród trzech świętych dziewic wymienionych na początku opowieści, które poniosły męczeńską śmierć, tylko Agapia trafiła do kalendarza ludowego, a jej imię, nieznacznie zmodyfikowane, by brzmiało znajomo dla Rosjan, stało się Agafią. To na jej cześć 16 kwietnia w cerkwi święciło się chleb z upieczonymi kawałkami soli, który następnie ozdabiano rogami krów, ponieważ uważano to za pewny sposób na zapewnienie obfitych plonów mleka.
…Czas płynie nieubłaganie, życie się zmienia, ludzie się zmieniają, a wiele z dawnych zwyczajów wydaje się dziś jedynie przesądem. Ale jak nie przyznać, że 16 kwietnia to data, w której wiosna przekroczyła swój „punkt środkowy”. I rozpoczyna się nowy podsezon, wciąż nazywany „odrodzeniem”. Oby był błogosławiony!

Czcigodny Nikita Wyznawca

Święci Męczennicy Agapia, Chionia i Irena


