
Tak samo, jak możesz śmiało zapytać Rosjanina, znając z góry odpowiedź: „Który Rosjanin nie lubi szybkiej jazdy?”, możesz również zadać pytanie: „Który Rosjanin nie lubi naleśników?”
Po raz pierwszy usłyszałam powiedzenie: „Zakochaliśmy się: ty w ziemniakach, ja w naleśnikach!” jako dziecko od mojej babci i to było prawdziwe odkrycie, wręcz objawienie, że to idealnie i trafnie opisuje moje szczere wówczas uczucia do naleśników. Byłam w nich naprawdę zakochana!
Babcia Aksinya bardzo często piekła naleśniki, a ja przed pójściem do szkoły z przyjemnością wkładałam do ust kilka cienkich, delikatnych „blinek”, maczając je w roztopionym maśle. I wtedy przestało mnie przerażać granatowoczarne poranne niebo usiane gwiazdami ani gorzki syberyjski mróz za murami naszego małego domu… Dzięki naleśnikom nie zmarzłam aż do szkoły.
Prawdziwe „święto naleśnikowe” wśród Rosjan i wielu innych narodów przypada na Maslenicę, przed Wielkanocą.
Oczywiście wszyscy wiedzą, jak wyglądają te obchody Maslenicy. Są pieśni, tańce, występy zespołów muzycznych i rozrywkowych, zjazdy na sankach, konkursy i zawody (na najlepszy żart, czyli „kto wdrapie się na słup” i zdejmie koguta lub buty), a także improwizowane „kapuściane imprezy” z pokazami klaunów, sztuczkami magicznymi i fajerwerkami…
Ale wymyślić coś takiego, jak zrobili w Anglii i Kansas (USA), gdzie 12 lutego świętuje się Dzień Naleśnika … – ścigać się z patelniami i naleśnikami na nich – Rosjanom nawet o czymś takim nie śniło… Założycielką tego „oryginalnego gatunku” była pewna angielska gospodyni domowa, która kiedyś cicho i spokojnie smażyła naleśniki w swojej kuchni… Ale zrobiła to w zupełnie nieodpowiedni dzień, mianowicie – w dzień Wielkiego Postu.
Marząc, jak widać, o tym, jak teraz będzie zajadać się swoimi pysznymi dziełami – z masłem, miodem, a może nawet z dżemem truskawkowym – zapomniała, że nadeszła pora, by iść do kościoła, i gdy zadzwonił dzwon, zwołujący mieszkańców miasta na uroczyste nabożeństwo, biedna kobieta, taka jaka była, w czepku, fartuchu i z patelnią w ręku, pobiegła do kościoła tak szybko, jak tylko mogła.
Patelnia była tak gorąca, prosto z pieca, że naleśnik trzeba było kilka razy podrzucać w trakcie, żeby się nie przypalił. Przynajmniej tak głosi legenda. Ten zabawny incydent, który rzekomo zapoczątkował tradycję „wyścigu naleśnikowego”, miał miejsce w miasteczku Olney w Anglii w 1445 roku. Mieszkańcy Olney, którzy byli świadkami tego zdarzenia – w większości, jak się wydaje, pogodni ekscentrycy – nie byli nawet zaskoczeni, a tym bardziej wyśmiani z roztargnionej gospodyni domowej, i przekształcili ten zabawny incydent w świąteczną tradycję.
Począwszy od 1445 roku, wyścigi naleśnikowe, oficjalnie zatwierdzone przez samego monarchę, stały się corocznymi wydarzeniami w całym kraju, stając się najsłynniejszym i najbardziej prestiżowym konkursem w ich rodzinnym Olney. Kobiety w każdym wieku, ubrane jak „gospodynie domowe” – w haftowane spódnice, fartuchy i koronkowe chusty na głowę – musiały przebiec określony dystans wzdłuż głównej ulicy, od czasu do czasu obracając naleśnik na patelni.
Teraz przyszli uczestnicy trenują w wyzwaniu „bieg-naleśnik-pieczenie” przez cały rok. Jednak spośród kilku tysięcy zgłoszeń, tylko 30 zostaje wybranych. Rekord najszybszego biegu z rynku do kościoła (400 metrów) należy do Natalie Thomas, która pokonała ten dystans w 1,06 minuty.
Tradycja ta jest żywa od wieków, choć od czasu do czasu przerywana przez tak tragiczne wydarzenia, jak Wojna Dwóch Róż i II wojna światowa w XX wieku. Jednak w 1948 roku, wikariusz z Olney, Roland Collins, przywrócił tę starożytną tradycję do życia i w tym samym roku trzydzieści ochotniczek-gospodyń ponownie przemaszerowało ulicami Olney.
Wkrótce, w 1950 roku, ten „sport” zainspirował mieszkańców Liberal w stanie Kansas w USA, po tym jak w gazetach pojawiły się zdjęcia biegających kobiet, a wyścigi stały się wydarzeniem międzynarodowym. Mieszkańcy Kansas postanowili rywalizować zarówno w kraju, między sobą, jak i z Anglikami z Olney. Ci ostatni, dumni ze swojego zwyczaju, chętnie się zgodzili.
Od tego czasu Olney i Liberal co roku wymieniają się delegatami, organizując wyścigi według wszystkich zasad prawdziwej rywalizacji – z pomiarem czasu, nagrodami i ceremoniami na cześć zwycięzców. Jedzenie naleśników, które nie spadły z patelni podczas wyścigów, jest uważane za szczególnie prestiżowe, więc widzowie również „konkurują” o to prawo. Ostatni dzień przed Wielkim Postem, znany wśród katolików jako „Grzeszny Wtorek” (po francusku Mardi Gras – „Tłusty Wtorek”), to ostatnia okazja przed Wielkim Postem, by objadać się maślanymi naleśnikami.
Tradycyjne, staroangielskie przepisy na naleśniki zawsze zawierały piwo. Niemieckie i francuskie naleśniki suzette, cienkie i chrupiące, są zwijane lub składane na ćwiartki, a następnie podgrzewane w sosie z soku cytrusowego, likieru, masła i cukru.
Meksykańskie tortille to rodzaj naleśników zawijanych w różne nadzienia, najczęściej fasolowe lub mięsne, oraz sos pomidorowy. Amerykańskie naleśniki są najgrubsze i bardziej przypominają placki ziemniaczane. Podaje się je z boczkiem i smażonymi pomidorami, a słodką wersję polewa się syropem klonowym. Jeśli planujesz zrobić naleśniki tego dnia, znajdziesz mnóstwo przepisów na to danie w naszej „Szkole Życia”. Możesz je jeść z czym tylko dusza zapragnie: masłem, śmietaną i cukrem, czerwonym kawiorem i grzybami.
Możesz nadziać naleśnik czymkolwiek zechcesz, zależnie od Twojej wyobraźni. Dżem, konfitura, mięso, twaróg, a nawet nadzienie krewetkowe – wszystko jest możliwe! Oto najprostszy przepis na początek :
• litr mleka (lekko ciepłego),
• 1 jajko,
• łyżka cukru,
• 12 łyżek mąki,
• 1,5 łyżki oleju słonecznikowego;
Najpierw wymieszaj mąkę z jajkiem, cukrem i solą, dodając odrobinę mleka (lub jeszcze lepiej, mieszankę mleka i wody w proporcjach 50/50 – po 0,5 litra), aby uniknąć grudek. Następnie dodaj resztę mleka i olej słonecznikowy i wlej na patelnię.
Smacznego!

Och, jakie pyszne!

Wyścig naleśnikowy w Olney

Naleśniki w stylu francuskim z syropem pomarańczowym

Naleśniki ze śmietaną i kawiorem

Naleśniki z nadzieniem krewetkowym
