Czym są szybolety, czyli jak rozpoznać obcokrajowca?

Czym są szybolety, czyli jak rozpoznać obcokrajowca? 2

Zdarza się, że siedzisz gdzieś na lotnisku w odległym i nieznanym kraju, a obok ciebie siedzi jakiś chłopak albo dziewczyna, rozmawiając przez telefon, powiedzmy, po angielsku: nie ma akcentu, intonacja jest poprawna, a nawet śmieją się w obcym języku – tak, jakby wyszli z obrazu.

Z jednej strony nie wygląda na Amerykanina; nie wygląda też na Anglika; Francuzi mają inny akcent; siedzi zadziwiająco cicho jak na Hiszpana. Tymczasem on lub ona, najwyraźniej zamyślony, spokojnie mówi, że wczoraj kupili sobie nowe „ubranie”. Od tego momentu można śmiało rozmawiać z nimi po rosyjsku.

Błędy tego rodzaju zawsze były i będą popełniane przez osoby uczące się języków obcych; nazywane są one szibboletami. Termin ten ma długą historię: po tym, jak Gileadyci pokonali Efraimitów, sprytny Jefte (dziewiąty sędzia izraelski) wymyślił sposób na pojmanie niedobitków pokonanej armii: byli nie do odróżnienia z wyglądu; oczywiście wszyscy zmienili ubrania, ale nie mogli pozbyć się jednego: swojego efraimickiego dialektu. Tak więc, gdy ktoś przekraczał Jordan, był zobowiązany wypowiedzieć „magiczną” frazę: „Pozwól mi przejść przez rzekę”. Magia tkwiła nie w znaczeniu, ale w ostatnim słowie, „rzeka” (hebr. szibbolet – strumień lub nurt), którego żaden Efraimita nie potrafił poprawnie wymówić.

To biblijne użycie zostało jednak wprowadzone do praktyki językowej znacznie później – w XX wieku, dzięki pracom filologów i lingwistów-kulturalistów E. M. Wierieszczagina i W. G. Kostomarowa. Ale już wcześniej szibbolety były szeroko stosowane w wielu kulturach i wśród narodów. Jak więc uniknąć zażenowania lub łatwo odróżnić Rosjanina od obcokrajowca? Więcej o tym później.

Podczas bitwy o Ardeny w 1945 roku, wśród amerykańskich żołnierzy zaczęli pojawiać się niemieccy szpiedzy. Mówili perfekcyjnie po angielsku, wyglądali podobnie, a informacje z frontu szybko trafiały w ręce niemieckich dowódców. Rozwiązanie szybko znaleziono: Amerykanie, znający baseball od dzieciństwa, dostosowali zasady gry do warunków wojennych, wyłapując w ten sposób wszystkich szpiegów, którzy jeszcze nie zdawali sobie sprawy, że „miotacz” to strzelec z karabinu maszynowego, a „home run” to precyzyjny rzut granatem w okop wroga.

Równie interesujący szibbolet był używany przez amerykańskich marynarzy, gdy na pokładzie pojawiała się nowa osoba: pod jakimś pretekstem proszono ją o wymówienie słowa „lollapalooza”. Ponieważ fonemy „r” i „l” wymawia się niemal identycznie w języku japońskim, zwiadowca był natychmiast łapany i zabijany na miejscu. Istniały również inne „marynarskie” szibbolety, ale nie były one tak rozpowszechnione jak ten wspomniany powyżej.

Zjawisko to nie ominęło również Rosjan: w XX wieku Rosjanie wyróżniali się wymową słowa „pałyanicia” (okrągły bochenek chleba), które większość rosyjskojęzycznych osób wymawiała z wyraźnym akcentem, kierując się prawami fonetyki języka rosyjskiego.

Jeden z najbardziej złożonych szyboletów był używany przez Duńczyków do rozróżniania Niemców podczas II wojny światowej. Jak wiadomo, język duński jest bogaty w nieme spółgłoski, które w wielu innych językach europejskich mogą być sylabiczne. Niektóre słowa są również niemożliwe do wymówienia przez obcokrajowca bez odpowiedniego przeszkolenia. Jednym z takich przykładów jest nazwa duńsko-niemieckiego deseru „rødgrød med fløde”. Do dziś na YouTube można znaleźć dziesiątki filmów z użyciem tego szyboletu. Nawiasem mówiąc, złożoność fonetyki skandynawskiej i ogromna liczba wyjątków wyjaśniają ogromną liczbę skandynawskich szyboletów.

Powszechnie panuje błędne przekonanie, że obcokrajowiec nie jest w stanie nauczyć się języka rosyjskiego na poziomie ojczystym. Jednak to błędne przekonanie jest błędne! Pomimo złożoności języka, gramatyka i słownictwo są łatwe do opanowania, a przy odpowiedniej uwadze i dbałości można pozostać niezauważonym przez lata, nawet jeśli nie jest się jego pierwszym językiem. Istnieje jednak jedna kategoria gramatyczna w języku rosyjskim, w której każdy obcokrajowiec popełni błąd przynajmniej raz – aspekt czasownikowy. Chociaż łatwa do opanowania dla rodzimych użytkowników języka rosyjskiego, kategoria ta stanowi największe wyzwanie dla osób uczących się języków obcych.

Nie mniej interesujące są błędy popełniane przez cudzoziemców w tworzeniu pełnych i skróconych form nazwisk, a także humorystyczne wykorzystanie słownictwa staroruskiego i starosłowiańskiego.

Jednak językowe (fonetyczne) szybolety nie są jedynym sposobem na rozpoznanie obcokrajowca. W jednej ze scen filmu Quentina Tarantino „Bękarty wojny” postać umiera, ponieważ wymawia liczbę trzy w sposób nieniemiecki, zaczynając od palca wskazującego. W Niemczech i większości krajów skandynawskich liczenie rozpoczyna się od kciuka. Na przykład Chińczycy liczą, otwierając pięści bez ich zginania; Brytyjczycy robią to samo.

Jednak najczęściej obcokrajowca można rozpoznać po nieznajomości życia codziennego kraju, jego ciekawych zabytków i kultury. Same „szybolety” są przedmiotem badań filologów lub, jak to się coraz częściej zdarza w dzisiejszych czasach, rozrywką dla native speakerów.

Jak więc nas, Rosjan, można zidentyfikować? Na myśl przychodzi popularne powiedzenie, dziś żart: zanim zaczniesz kroić śledzia, sprawdź gazetę pod kątem portretów.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *