Czym jest urlop sabatyczny, czyli jak w końcu zacząć żyć pełnią życia?

Zdecydowana większość naszych ludzi nie wyobraża sobie siebie poza jakąś społecznie akceptowaną, oficjalną pracą. Są jak torturowane psy, wychowane na łańcuchu i nienawidzące go; nawet jeśli od czasu do czasu się uwolnią, szybko wracają, biegając w kółko, tylko po to, by znów zostać zakutym w obroże.

Sabat – w języku rosyjskim oznacza „urlop naukowy”. „Coroczny, w pełni lub częściowo płatny urlop udzielany uczniom i studentom w celu ukończenia pracy lub rozprawy”.

Tak mniej więcej nasze słowniki interpretują popularne na Zachodzie pojęcie urlopu sabatycznego.

W rzeczywistości znaczenie tego słowa jest nieco szersze: nie chodzi tu koniecznie o urlop naukowy czy twórczy, ani nawet o urlop w ogóle, ale o czas, w którym wyczerpany i autodestrukcyjny niewolnik społeczny, obywatel swojego kraju, torturowany wioślarz, wyrzuca wiosła za burtę i porzuca galerę — po prostu rezygnuje, bierze urlop sabatyczny nie od swojego pracodawcy, ale od swojej pracy.

Po pierwsze, bo nie mają już siły wiosłować, a po drugie, żeby w końcu zacząć żyć, a nie tylko pracować bez przerwy. W większości przypadków osoby wybierające się na taki urlop mają odłożoną pewną, jednorazową kwotę na resztę życia albo sprzedają swój dobytek i nieruchomości i często wyjeżdżają do innych, tańszych krajów, żeby pożyć, zdobyć nowe doświadczenia i naładować baterie.

Na Zachodzie wielu studentów, wypalonych pracowników biurowych i menedżerów bierze urlopy naukowe, aby podróżować po świecie. Niektórzy po prostu rzucają pracę, sprzedają swój dobytek, a inni sprzedają nieruchomości i w ciągu 365 dni wyruszają w podróż do Azji, Afryki lub w inne zakątki świata.

W Rosji i krajach „prawie-rosyjskich”, które powoli, ale pewnie podążają kapitalistyczną drogą ku świetlanej przyszłości, koncepcja ta jest mało znana lub ma nieco inny charakter i przyczyny.

Na przykład, ostatnio niektórzy wynajmują mieszkania w centrum Moskwy i przeznaczają te pieniądze na spędzenie zimy w Tajlandii. Inni celowo zwalniają tempo – przestawiając się na spokojniejsze tempo życia, wyjeżdżając na wieś, by uprawiać kapustę, lub pracując jako freelancerzy na plażach Pattayi. Jeszcze inni znajdują pracę lub zakładają własne małe firmy w tych samych, tańszych krajach.

Różnica między urlopem sabatycznym a wszystkimi wyżej wymienionymi przypadkami polega na tym, że wiąże się on z dłuższym odsunięciem się od pracy, od „obowiązkowego zatrudnienia ekonomicznego”, od obowiązku ciągłej pracy narzuconego nam przez państwo i społeczeństwo, a poszukiwaniem innych, nowych możliwości dla siebie, dla życia innym, osobistym życiem.

Innymi słowy, ktoś rzuca pracę, kupuje bilet do Indii lub Tajlandii i… zaczyna żyć.

Pomysł urlopu sabatycznego jest czymś zupełnie nowym w naszym kraju i mentalności i… skandalicznym dla starszych pokoleń.

Co? Nie pracować przez sześć miesięcy? Rok, dwa? Po prostu podróżować, cieszyć się życiem, myśleć tylko o sobie? A co z rodziną? Starzejącymi się rodzicami? Daczą z ogrodem? Wioską, podatkami? A co z doświadczeniem zawodowym? Emeryturą? Kto w końcu zarobi na te wszystkie podróże i lenistwo?

W krajach takich jak Białoruś na nowo pojawiło się pojęcie „pasożytnictwa” – sytuacja, gdy ktoś jest bezrobotny przez ponad trzy miesiące. Bo przecież nikt nie ma prawa nie pracować – w końcu każdy musi pracować. Albo, jeśli są tacy mądrzy, powinni płacić pięć razy więcej za media.

Osobie, która wychowała się w ZSRR, bardzo trudno jest zrozumieć, że życie jest jedno, że można i trzeba chociaż czasami żyć dla siebie, a nie dla kraju, dzieci, współobywateli, daczy, ogrodu, a po to, aby nie psuć relacji z innymi.

Że nie musisz harować przez całe życie na trzech etatach, żeby kupić mieszkanie, samochód, daczę. Ani żyć od wypłaty do wypłaty, żeby sprostać czyimś zasadom, standardom i oczekiwaniom. Że możesz żyć bez samochodu, za stosunkowo skromny budżet i podróżować tanio… Żyje się tylko raz i możesz, a nawet powinieneś, przynajmniej czasami żyć dla siebie.

…Kiedy odeszłam z pracy, by w końcu zacząć żyć, a nie tylko patrzeć, jak życie przemyka za oknem mojego wygodnego biura ze wszystkimi udogodnieniami, jedyne pytanie, jakie zadawano mi pięćdziesiąt razy, brzmiało: „Dokąd?”. Odpowiedzi „Do życia” i „Odpocznę i będę podróżować” wywoływały konsternację i niezrozumienie.

Ponieważ nasz lud nie może nigdzie pójść, musi natychmiast zacząć szukać innego jarzma, które założy sobie na szyję, ponownie doświadczyć znanego niezadowolenia i depresji, aby nie oderwać się od grupy.

Bo starsze pokolenia nie zrozumieją takiej postawy życiowej – jak można nie pracować? Młodsze pokolenia uznają cię za zdrajcę i głupca, bo głupotą jest odrzucać istniejące możliwości. Mądrzejsi będą zazdrościć nowo zdobytej wolności i zapamiętają ją…

Urlop sabatyczny to jeden z najlepszych pomysłów, jakie podarowało nam społeczeństwo kapitalistyczne, wciąż w powijakach i być może niezdolne do tego, by wykiełkować na naszej ofiarnej i suchej glebie.

Ale wiem na pewno, że nie ma nic ważniejszego w życiu niż jedno – Twoje życie i to, co jest ważne tylko dla Ciebie.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *