
Fraza „Noc Walpurgii” zawsze przywoływała we mnie mistyczne myśli, choć nie znałem jej znaczenia. Po zapoznaniu się z tym „świętem” moje oczekiwania się potwierdziły, ale pochodzenie tego powiedzenia nieco mnie zaskoczyło.
Noc Walpurgii obchodzona jest w nocy z 30 kwietnia na 1 maja. To główny sabat czarownic, a zarazem jedno z najważniejszych pogańskich świąt poświęconych płodności (postacie płodności często kojarzono ze śmiercią, jak w przypadku greckiej Persefony, żony Hadesa, boga podziemi, a zarazem bogini płodności i wiosny). To święto, które każda szanująca się czarownica ma obowiązek czcić. Zatem, do kogokolwiek należysz, przygotuj swoje miotły.
Pierwsze oficjalne wzmianki o Nocy Walpurgii pojawiły się w zapisach pamiętnej inkwizycji w średniowieczu. Niemcy nadali temu starożytnemu świętu obecną nazwę – oczywiście na cześć świętej Walpurgis (znanej również jako Walburga, Waltpurde, Walpurgis, Wabur, Falbur, Buga, Godurzh (pamiętajmy: „…znana również jako Goga, znana również jako Zhora, znana również jako…”).
Święta Walpurgis to prawdziwa postać historyczna. Ta szlachetna Brytyjka urodziła się w Devonshire około 710 roku. Była córką Ryszarda, jednego z królów Zachodniej Saksonii, i Winny, siostry św. Bonifacego, apostoła Niemiec. Obaj jej bracia, Willibald i Winibald, również zostali kanonizowani. Cóż za rodzina!
Wyruszywszy z synami na pielgrzymkę do Ziemi Świętej, Papa Richard powierzył swoją 11-letnią córkę opiece przełożonej opactwa Winborne, znanego z surowych reguł. Dziewczynka spędziła tam wiele lat, aż do 37. urodzin „Dnia Lipcowego”.
Życie w Mglistym Albionie miało jednak swoje zalety, między innymi naukę języków obcych. Walpurgis opanowała je tak dobrze, że opisała podróż brata do Palestyny po łacinie, nie wspominając o życiu drugiego brata w ojczystym języku angielskim. Dlatego św. Walpurgis jest często nazywana pierwszą pisarką w Anglii i Niemczech. To właśnie tam wszystko się zaczęło, zanim dotarła do Rowling i Harry'ego Pottera.
W 748 roku wuj Walpurgii, Bonifacy (pamiętacie lwa z kreskówki?), postanowił założyć system klasztorów w Niemczech. Na jego prośbę przeorysza Winborne wysyła misjonarzy, w tym Walpurgię, która doczekała się wolności.
Według legendy statek wypłynął z Brytanii przy dobrej pogodzie. Wkrótce jednak rozpętała się straszliwa burza. Zakonnica padła na kolana na pokładzie, a morze natychmiast się uspokoiło. Marynarze opowiedzieli o tym cudzie na lądzie, a Walpurgię powitano z szacunkiem w Niemczech. Od tamtej pory święta jest uważana za patronkę żeglarzy (pomaga również w walce z wścieklizną i podczas sztormów).
Walpurgia została później przełożoną klasztoru w Heidenheim, bawarskim mieście niedaleko Eichstadt, a po śmierci brata przewodziła klasztorowi męskiemu. Jej cnoty i liczne cuda przyniosły jej sławę. Walpurgia zmarła 25 lutego 777 roku. Wszystko byłoby dobrze i Walpurgia byłaby czczona jako „zwykła” święta, ale…
Minęło ponad 100 lat, a cuda zakonnicy zaczęły popadać w zapomnienie. Nowy biskup Eystadt postanowił odrestaurować klasztor i kościół. Robotnicy zbezcześcili grób przeoryszy, a potem wydarzyło się coś, co nie było uważane za święte: pewnej nocy jej złowrogi cień ukazał się biskupowi, przerażając go niemal na śmierć.
Wkrótce – a dokładnie 1 maja – szczątki zakonnicy przewieziono do Eichstadt, gdzie umieszczono je w zagłębieniu w jednej ze skał. Ze skały zaczął wypływać uzdrawiający olej, łagodzący wiele dolegliwości. Walpurgis została kanonizowana. Jej szczątki zostały później rozesłane po różnych miastach i wioskach w całych Niemczech, a dni, w których to nastąpiło (25 lutego, 12 października, 24 września), zostały jej poświęcone. Jednak głównym dniem święta Walpurgii jest 1 maja.
Pojawienie się cienia zmarłej Brytyjki wywołało liczne spekulacje na temat jej tożsamości. Później pogańskie i chrześcijańskie motywy zaczęły się splatać, a główne święto złych duchów zostało nazwane imieniem prawej kobiety.
W średniowieczu Noc Walpurgii była uważana za święto czarownic w całych Niemczech i Skandynawii. Czarownice wsiadały na miotły i gromadziły się na szczytach gór, z których najpopularniejszym był „łysy” Brocken, gdzie elita zbierała się, by świętować swoje „święto” dzikimi ucztami, tańcami i kontaktami z demonami i diabłem. Próbowały one przeszkodzić w pomyślnym nadejściu wiosny, rzucając uroki na ludzi i zwierzęta gospodarskie itd.
W wigilię Nocy Walpurgii na wsiach odbywała się magiczna ceremonia wypędzania czarownic: rozpalano ogniska (czasem z palonymi na nich kukłami czarownic), ludzie chodzili wokół domów z pochodniami, rozbrzmiewały dzwony kościelne itd. Wierzono, że zioła nabierają cudownych mocy w Noc Walpurgii, dlatego wielu zielarzy wyruszało tego dnia, aby je zbierać.
Te wierzenia można znaleźć w części I Fausta Goethego. Prawdopodobnie powstały one pod koniec VIII wieku, w ten sam sposób, w jaki pojawiła się i rozpowszechniła wiara w czarownice i czarownice: 1 Maja był obchodzony szczególnie uroczyście przez pogan, jako pierwsze święto wiosny, a święto to dało początek plotkom o szabatach. Zostały one rozwiązane przez ludzi, którzy nie mogli od razu porzucić pogańskich rytuałów na rzecz chrześcijaństwa i, pomimo surowego zakazu (pod karą śmierci nakładaną przez Inkwizycję), nadal gromadzili się w niedostępnych miejscach, aby obchodzić 1 Maja, później znany jako Dzień Solidarności Robotniczej, w odpowiedni sposób, tj. ze śpiewem i tańcem. Oprawa (ogniska, dzicz) przyczyniła się do rozprzestrzeniania się wśród ludzi opowieści o czarownicach gromadzących się tej nocy w różnych niedostępnych miejscach.
Dziś noc z 30 kwietnia na 1 maja obchodzona jest w całej Europie Środkowej i Północnej jako Noc Walpurgii – święto wiosny, podczas którego rozpalane są ogromne ogniska, aby odstraszyć czarownice, które tej nocy przybywają na sabat. Program pozostaje niezmieniony od ponad 100 lat: tradycyjne gry, takie jak nasze scorchery, występy chórów studenckich i tradycyjne ogniska w wigilię Nocy Walpurgii. W ten sposób kanonizowany święty stał się uosobieniem ciemności.
Kilka słów o wydarzeniach, jakie odbywają się w nocy 1 maja w różnych krajach europejskich.
W Skandynawii ludzie rozpalają ogniska, aby powitać wiosnę, odpędzić złe duchy i uprzątnąć nagromadzone przez zimę śmieci, a także jedzą gravlax — świeżego łososia marynowanego w soli, cukrze i koprze.
W wielu krajach europejskich, gdy słońce zachodzi, chłopcy zaczynają krzyczeć i odpalać petardy. Bo najlepszym lekarstwem na duchy jest hałas.
W Czechach, w przeddzień Nocy Walpurgii, próg posypuje się piaskiem lub trawą, aby czarownice nie mogły wejść do domu, dopóki nie policzą wszystkich ziarenek piasku lub źdźbeł trawy.
W Bawarii dowcipnisie smarują klamki pastą do zębów, przesuwają drzwi i zdejmują sznurowadła. Ich Noc Walpurgii przypomina naszą Noc Kupały.
