
„Teorie i praktyki” kontynuują wyjaśnianie znaczenia często używanych wyrażeń, często nadużywanych w mowie potocznej. W tej najnowszej odsłonie zgłębiamy sekret obrazów Renoira i wyjaśniamy, dlaczego rozumiemy słowo, nawet jeśli prawie wszystkie litery są w nim poprzestawiane.
„Po prostu musisz zamknąć Gestalt” – to rada, którą można usłyszeć od ludzi z dobrymi intencjami. Aby jednak zrozumieć, czym jest Gestalt i prawidłowo go stosować, trzeba na jakiś czas odejść od psychoterapii i zwrócić się ku psychologii percepcji.
W dosłownym tłumaczeniu z języka niemieckiego, Gestalt oznacza „formę, wygląd, figurę”, a jego derywat, Gestaltung, oznacza „projekt”. Inne, mniej lub bardziej trafne rosyjskie odpowiedniki to „integralność”, „struktura” i „model”. Za oficjalną datę narodzin tego terminu uważa się rok 1890, kiedy to filozof Christian von Ehrenfels opublikował swoje przełomowe dzieło „Über Gestaltqualitäten” („O cechach formy”). Uczony ten popierał pogląd Immanuela Kanta, że nie jesteśmy w stanie postrzegać świata fizycznego bezpośrednio. Ludzie zawsze wchodzą w interakcję z informacjami odbieranymi przez zmysły, przetwarzając je w świadomości. Zatem każda całość jest większa niż suma jej części, ponieważ to my również wnosimy do niej nasze percepcje.
Niedokończony gestalt może powodować obsesyjną chęć powrotu do sytuacji i „odtworzenia jej”
Ta idea rozwijała się od lat 10. XX wieku do lat 30. XX wieku, kiedy psychologowie zaczęli aktywnie badać percepcję dzieł sztuki. Naukowcy odkryli, że gdy patrzymy na obraz lub rzeźbę, kluczową rolę odgrywa holistyczne postrzeganie obiektu, którego nie da się sprowadzić do sumy jego elementów składowych. Mówiąc obrazowo, patrząc na obraz Renoira lub innego impresjonisty, nie zauważamy ani nie oceniamy każdego pociągnięcia pędzla, lecz widzimy całość, a to właśnie ta ogólna kombinacja kolorów i kształtów robi na nas wrażenie. To holistyczne postrzeganie stało się znane jako „gestalt”.
W tym samym czasie podejście Gestalt do percepcji rozwinęło się w samodzielną dziedzinę psychologii dzięki Maxowi Wertheimerowi, uczniowi von Ehrenfelsa. W 1912 roku opublikował on „Eksperymentalne badania nad percepcją ruchu”. Opisał w nim, jak dwa błyski światła, występujące w dwóch różnych miejscach w różnym czasie, można postrzegać jako pojedyncze źródło światła przemieszczające się z jednego do drugiego – o ile odległość i odstęp czasu zostały dobrane prawidłowo (złudzenie optyczne działało z odstępem około 60 milisekund).
Obserwator postrzegał zatem nie dwa oddzielne elementy, lecz jedną całość. Potwierdzało to tezę, że kompletny model różni się od prostej sumy jego części. Podobne eksperymenty przeprowadzono z muzyką – Ernst Mach w swojej pracy „Analiza wrażeń” wykazał, że zmiana wysokości i tempa melodii nie zakłóca identyfikacji motywu. Podobny eksperyment – ale z tekstem – jest obecnie szeroko udostępniany w mediach społecznościowych: dzięki zdolności myślenia gestaltowego można zrozumieć zdanie, nawet jeśli kolejność liter w każdym słowie jest odwrócona, a jedynie pierwsza i ostatnia litera pozostają niezmienione.
Нпарамиер, вы лгкео мжтее почрстеь этуфасур.
Badania nad psychiką Gestalt kontynuował duński psycholog Edgar Rubin. Podzielił on każdy postrzegany przez człowieka obraz na Figurę (obiekt) i Tło. Figura to to, na czym skupiamy uwagę, podczas gdy Tło to wszystko inne. Aby udowodnić, że Figura i Tło się wykluczają, Rubin stworzył słynny rysunek, który można „odczytać” jako wazon lub dwie twarze, w zależności od tego, na czym się skupimy. Gdy twarze są obiektem, wazon staje się tłem, ale gdy wazon staje się Figurą, twarze natychmiast i całkowicie znikają w tle.
Z psychologii termin ten przeniósł się do psychoterapii i tam mocno się zakorzenił, dając początek nowej dziedzinie – terapii Gestalt. W końcu koncepcja tła i figury jest obecna w życiu codziennym – jeśli wyobrazimy sobie, że rzeczywistość, w której istniejemy, jest tłem, a różne obiekty lub procesy figurami. Kiedy odczuwamy określone potrzeby, możemy „wyciągnąć” figury z tła i świadomie z nimi wejść w interakcję, a po zakończeniu interakcji figura z powrotem zlewa się z tłem. Na przykład, jesteśmy głodni i szukamy jedzenia, ale po skończeniu i połknięciu hamburgera zapominamy o tej potrzebie i rozpraszamy się czymś innym.
W istocie „postać”, gestalt, może być dowolnym procesem – zauroczeniem kimś, kłótnią lub nowym projektem.
Lepiej pamiętamy niedokończone zadania – zjawisko to nazywa się „efektem Zeigarnik”, od nazwiska radzieckiej psycholog Blumy Zeigarnik. Jeszcze jako studentka zauważyła, że kelnerzy w kawiarni doskonale pamiętali wszystkie niewykonane zamówienia i natychmiast zapominali o tych, które zostały wykonane. Zeigarnik przeprowadziła później serię eksperymentów, które potwierdziły, że niedokończone zadania obciążają ludzką pamięć.
To napięcie pomaga nam pamiętać o naszych potrzebach, ale aby człowiek był zdrowy psychicznie, gestalt musi zostać doprowadzony do logicznego końca w odpowiednim czasie. Niedokończony gestalt może wywołać obsesyjną potrzebę powrotu do sytuacji i jej „odtworzenia”. Osoba zaczyna powtarzać stare schematy w zmienionym otoczeniu – na przykład prowokując nierozwiązane konflikty z poprzednim partnerem w nowym związku.
Koncepcja ta przeniknęła nawet do popkultury: w serialu animowanym „Transformers” „Gestalt” to nazwa złożonego robota, składającego się z kilku mniejszych robotów. Nazwa została wymyślona przez fanów serialu, ale później stała się oficjalna – być może dlatego, że robot rzeczywiście stanowił wizualną ilustrację tego złożonego terminu.
