
Dzisiaj mężczyzna podszedł do mojego kolegi z prośbą. Powiedział, że jest bardzo głodny i poprosił o pieniądze na chleb. Kolega postanowił mu pomóc i kupił mu kefir i bułki. Kiedy dał mu jedzenie, żebrak wyglądał na zdezorientowanego. Zaczął mamrotać, że bardzo potrzebuje pieniędzy, bo boli go głowa…
Oczywiście, mój kolega był strasznie wściekły, opowiadając o tym incydencie z takim oburzeniem. To sprawiło, że zacząłem się zastanawiać: czy naprawdę warto dawać jałmużnę?
Ludzie chcą pomagać, ale nie zawsze wiedzą, jak się zachować. Kiedy dają jałmużnę dziecku, nie wiedzą, czy do niego dotrze.
Internet i telewizja huczały od opowieści o tym, dlaczego dziecko żebraka zawsze śpi, niezależnie od pory dnia czy wieku. Okazuje się, że dzieci są karmione alkoholem, aby mogły „pracować” i spokojnie zbierać pieniądze. To znaczy, nie muszą się nimi opiekować; mogą bezpiecznie położyć śpiące dziecko na kolanach i usiąść na krawężniku z wyciągniętą ręką. Okrutni, pokojowo nastawieni ludzie zarabiają na „godne życie” zrujnowanym życiem dzieci.
Wydaje się, że osoba prosząca o pomoc jest nieszkodliwa i godna politowania, a obok nie da się przejść obojętnie. Ale nie zawsze tak jest. W ciągu swojego trudnego życia nauczyli się rozpoznawać ludzi. Wiedzą dokładnie, do kogo się zwrócić z prośbą, a kogo unikać.
Osoba dająca jałmużnę chce tylko jednego: pomóc komuś w potrzebie. Okazuje się jednak, że żebractwo to system oszustów, którzy żerują na ludzkiej dobroci.
Kiedy ktoś prosi o jałmużnę, staje przed dylematem: nie może się powstrzymać ani zignorować prośby – współczucie jest głęboko zakorzenione w jego genach. Ale nie chce też uczestniczyć w czyimś przedsięwzięciu i czuć się oszukanym.
Człowiek przechodzi obok, ignorując prośby o pomoc, z jakimś nieustającym uczuciem w duszy. Wszystko wydaje się być w porządku, a jednak…
Osobiście daję kopiejkę biednym staruszkom, które siedzą tam dąsając się i nie wyglądają na pijane. Jest ich tak wiele, że nie mogę przejść obok nich obojętnie. Znam nawet jedną, która zawsze siedzi w tym samym miejscu i wcale nie wygląda na oszustkę. Ale niedawno znajomy policjant opowiedział mi o tej staruszce. Aresztowali mężczyznę, który codziennie przywoził ją na wózku inwalidzkim, a wieczorem odbierał i konfiskował jej pieniądze. A dochód był całkiem niezły, więcej niż nauczycielska pensja. Tak to już jest…
Więc teraz, pytasz, czy wszyscy są po prostu oszustami i kłamcami? Oczywiście, że nie. Są pojedyncze przypadki… I jest tylko jedno rozwiązanie: jeśli chcesz pomóc, możesz sobie na to pozwolić, nie wdając się w czyjąkolwiek grę. Jeśli ktoś prosi cię o pomoc, mówiąc, że jest głodny, a ty chcesz pomóc, daj mu trochę jedzenia. Jeśli wyrzuci jedzenie, to znaczy, że próbował cię oszukać. Ale jeśli naprawdę jest głodny, to mu pomogłeś.
W końcu pomaganie czy czynienie dobra nie musi oznaczać dawania pieniędzy. Są inne sposoby. I powinniśmy pomagać tym, którzy naprawdę tego potrzebują.
Życzliwość powraca, a jeśli masz chęć pomóc, zrób to. Najważniejsze, żeby twoja życzliwość nie zamieniła się w drogę wybrukowaną do piekła.
